,
Obserwuj
Kultura

Gumowe ucho, zsunięta peruka, zniszczona taśma. "Rekonstrukcja nie zawsze służy filmowi"

oprac. Urszula Abucewicz tokfm.pl
4 min. czytania
23.03.2024 14:21
Czy wraz z rozwojem technologii powinniśmy rekonstruować cyfrowo filmy, które powstawały jeszcze na taśmie celuloidowej? Czasem ten żmudny proces naprawy oraz oczyszczania obrazu i dźwięku obnaża słabości dzieła. Zdarza się też, że rekonstruktorzy w swej nadgorliwości zapędzą się i usuną ważny symbol, bo myślą, że to uszkodzenie na taśmie. - Czasami paradoksalnie - i to jest bardzo śmieszne - rekonstrukcja filmowa źle robi filmom - mówił w TOK FM Tomasz Kolankiewicz, filmoznawca, historyk filmu i były dyrektor artystyczny Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.
|
|
fot. AboutImages/EnvatoElements

- Czy jak streamuję film na tablecie, to popełniam grzech śmiertelny? Czy mając potrzebę oglądania filmu w kinie, a nie w internecie jestem dziadersem? Kurczowo trzymam się przeszłości? A może kulturę powinniśmy konsumować tak, jak chcemy, nie zważając na formaty i strefy czasowe? - zastanawiał się w programie OFF Czarek - Cezary Łasiczka. Zdaniem Tomasza Kolankiewicza, filmoznawcy i historyka filmu, 'ważne jest przede wszystkim to, żeby uczestniczyć w życiu kulturalnym, żeby czytać, słuchać, oglądać'. - To jest nadrzędna wartość - podkreślił.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Początki rekonstrukcji były trudne

Były dyrektor artystyczny Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych przyznał, że choć sam jest subskrybentem kilku platform streamingowych i słucha audiobooków, to coraz częściej z biegiem czasu łapie się na tym, że większą przyjemność sprawia mu korzystanie z kultury w analogowy sposób. - W ubiegłym roku we współpracy ze Stowarzyszeniem Kin Studyjnych robiliśmy program 'Krótka historia polskiego kina'. Klasyczne polskie filmy były wyświetlane w kinach. Trochę się obawiałem, bo to były dosyć znane filmy, takie jak: 'Pociąg' czy 'Popiół i diament' i okazało się, że publiczność chciała na te filmy chodzić, właśnie dlatego, że były pokazywane w kinie i poprzedzone wstępem. Inna sprawa, że zostały bardzo dużymi nakładami finansowymi i pracy zrekonstruowane cyfrowo. Oglądanie ich w kinie to była prawdziwa uczta - podkreślił gość TOK FM.

Choć, jak zauważył Tomasz Kolankiewicz, 'nie zawsze rekonstrukcja cyfrowa służy filmowi'. Filmoznawca wspomniał, że przy początkach rekonstrukcji filmów popełniano wiele błędów i przywołał dwa ulubione przykłady. W filmie 'Gorączka złota' Charliego Chaplina usunięto wszystkie odcienie szarości. W związku z tym śnieg jest wielką, białą plamą. W filmie Tarkowskiego nadgorliwi rekonstruktorzy usunęli klucz lecących ptaków, uznając, że to jest uszkodzenie emulsji na taśmie. W ten sposób pozbawili film dosyć ważnego symbolicznego elementu.

Rekonstrukcja ujawnia słabości filmu?

Niemniej, jak ocenił, filmoznawca rekonstrukcja jest coraz lepsza. - Jednym z pierwszych polskich rekonstruowanych cyfrowo filmów był film 'Krzyżacy', który teraz znowu nadaje się do rekonstrukcji, dlatego, że tak daleko do przodu poszła technika. Czasami paradoksalnie - i to jest bardzo śmieszne - rekonstrukcja filmowa źle robi filmom - ocenił.

Były dyrektor artystyczny Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni przywołał najnowsze zrekonstruowane wydania filmów Wojciecha Jerzego Hassa. - Część z późnych filmów Hassa zapamiętałem jako bardzo mroczne i bardzo intrygujące, a rekonstrukcja ujawniła wszystkie te rzeczy, których wcześniej nie było aż tak widać. Między innymi tego jak w złym stanie była taśma czy tego, że aktorowi zsunęła się peruka - mówił.

- W filmie 'Aria dla atlety' Filipa Bajona widzimy, że Majchrzak ma po prostu przyklejone uszy z plasteliny. (?) Przy rekonstrukcji 'Gwiezdnych wojen' doprowadzono do kuriozalnej sytuacji, gdzie w jednej ze scen, w której Han Solo zabija na samym początku filmu jednego z kosmitów, strzelając do niego, okazało się, że to nie Han Solo strzelał, tylko jego przeciwnik i wtedy publiczność amerykańska wytoczyła Lucasowi proces. (?) Publiczność stwierdziła, że przy rekonstrukcji nie wolno zmieniać dzieła - opowiadał filmoznawca.

Kolankiewicz przypomniał, że to też jest zarzut do Andrzeja Wajdy, który przy okazji rekonstrukcji cyfrowej filmu przemontował początek 'Ziemi Obiecanej'. - Niestety na gorszy. Czasami są takie pokusy, żeby coś poprawić przy tej okazji. Jestem za tym, żeby jednak tego nie robić - zdradził.

Kilka razy zapowiadano koniec kina, a ono trwa

Filmoznawca przypomniał, że kino przechodziło kilka ewolucji i za każdym razem mówiono, że to już jego koniec i nikt do kina chodził nie będzie. Punktem zwrotnym był film dźwiękowy, potem rozwój telewizji, przełom cyfrowy i wprowadzenie kaset video. - Wszyscy mówili, po co chodzić do kina, jak możemy filmy oglądać na VHS-ie. Pamiętam, kiedy byłem na studiach i zdecydowaną większość filmów oglądaliśmy z nielegalnych zresztą kopii VHS, i był wtedy jeden profesor, który mówił, że to jest jednak taśma. Wszystko się zmienia. Zawsze jednak zostaje kino. To jest troszeczkę co innego niż po prostu oglądanie filmu. Początek kina datuje się na pierwszy wspólny publiczny biletowany pokaz i to jest ta różnica między kinem a filmem - podsumował filmoznawca.