,
Obserwuj
Kultura

Na jego smoku AI uczyła się rysować. Teraz on poszedł do sądu. "Moje nazwisko się rozcieńczyło"

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
07.04.2024 09:53
Nieetyczne wykorzystywanie cudzej pracy - tak malarz Grzegorz Rutkowski określa działanie generatorów obrazów AI. Jego charakterystyczny styl był wielokrotnie powielany przez sztuczną inteligencję, a on sam ma znacznie mniej zleceń.
|
|
fot. Facebook artysty

Generatory obrazów sztucznej inteligencji tworzą prace na podstawie zadanych im referencji. Użytkownik wpisuje, co ma być na rysunku, w jakim stylu i po chwili dostaje sztucznie wygenerowany obraz. Malarz z Dolnego Śląska, Grzegorz Rutkowski, który od lat tworzy prace fantasy na potrzeby popularnych gier komputerowych czy karcianych, ma bardzo charakterystyczny, rozpoznawalny i lubiany przez fanów styl. W efekcie jego nazwisko do października 2022 r. pojawiło się ponad 93 tys. razy jako wskazówka, referencja w poleceniach wygenerowania ilustracji przez AI. Rutkowski, goszcząc w podcaście "Techstorie" TOK FM przyznał prowadzącym: Sylwii Czubkowskiej i Joanna Sosnowskiej, że nie traktuje tego jako pochlebstwa, a raczej jako bezprawne użycie jego nazwiska i pracy.

- Moje nazwisko się bardzo rozcieńczyło - ocenił Rutkowski sytuację z AI. Opowiadał, że już wielokrotnie, ktoś pytał go o zgodę na użycie pracy sygnowanej jego imieniem i nazwiskiem, która tak naprawdę nie była jego. - Przypisywane są mi prace, których nie stworzyłem - stwierdził. Tłumaczył, że powoduje to realne straty wizerunkowe i finansowe. 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Artyści idą do sądu

Rutkowski wyraźnie odczuwa przeskok klientów na rynek AI, czyli wykorzystywanie prac stworzonych sztucznie zamiast współpracy z artystami. Co oznacza coraz mniej zleceń. - To jest tańsze, ale bazuje na nieetycznym wykorzystaniu czyjejś pracy, czyjegoś nazwiska i łamaniu praw autorskich - przekonywał. Jego zdaniem prawa, które istnieją, muszą zostać dostosowane do technologii.

- Rynek i ludzie, którzy zostali poszkodowani, muszą zrobić krok w przód, w kierunku egzekwowania tych praw - mówił Rutkowski. Sam zaczął już działać i z grupą innych rysowników pozwał twórców generatorów sztucznych obrazów. 

Malarz przyznał, że początkowo koledzy z branży byli podzieleni i sceptycznie podchodzili do tej inicjatywy. - Teraz bardzo dużo osób przeszło na naszą stronę, bo zauważyli, jak duży to ma wpływ na całą branżę rozrywkową - stwierdził. Rutkowski prorokował, że jeśli nikt nie powstrzyma, nie ureguluje tego zjawiska, to w końcu znikną różnego rodzaju artyści koncepcyjni, rysownicy, szefowie kreatywni, czy artystyczni. Zamiast nich wszystkich będzie jeden dyrektor, który będzie sobie generował rysunki, jakie potrzebuje.

Spotify stawia ultimatum Polsce, a Musk walczy o przyszłość AI [TECHSTORIE LIGHT]

Korzystanie z AI nie jest złe, ale nie w sztuce

Wykorzystywanie AI, które Rutkowski popiera, a nawet, jak przyznaje, go fascynuje to te naukowe, np. w medycynie. Używanie jej przy kreacji, kłóci się jego zdaniem z całym ideą sztuki: muzyki, malarstwa, czy filmu. To proces, w którym artysta powoli dochodzi do własnego charakteru i mistrzostwa poprzez długotrwały mozolny trening. - AI rujnuje ten cały model - ocenił malarz i zapewnił, że nigdy nie będzie wykorzystywał AI do swojej twórczości.

- Korzystam z technologii, ale w sposób kontrolowany - przekonywał. I tłumaczył, że tworząc, jest w stanie każdą kropkę na swych obrazach przemyśleć, poprawić. - Nie ma w tym nic losowego - podsumował Rutkowski.