,
Obserwuj
Kultura

Budda nakręcił list miłosny do samego siebie. I bije rekordy. "To nie jest prawdziwy film"

Kamil Śmiałkowski
4 min. czytania
05.04.2024 21:20
"Budda. Dzieciak'89" w pierwszy weekend zobaczyło ponad 350 tys. osób. - Młodzi widzowie nie zobaczyli prawdziwego filmu, zobaczyli swojego idola - ocenia fenomen tego rekordu krytyk filmowy Krzysztof Spór.
|
|
fot. YouTube/@Budda. TV

Film dokumentalny "Budda. Dzieciak'98", który wszedł na ekrany 21 marca, w pierwszy weekend obejrzało ponad 350 tys. widzów. To absolutny rekord otwarcia w polskich kinach. Nigdy wcześniej żaden film dokumentalny nie osiągnął tak dobrego wyniku. To tym bardziej zaskakujące, że jeszcze w połowie lutego "Budda. Dzieciak'98" nie znajdował się w planach żadnego dystrybutora. Przez ostatnie tygodnie też mało kto o nim słyszał. Poza fanami samego Buddy.

Budda - przeskok na wielki ekran

Budda to Kamil Labudda, popularny influencer, który na Instagramie ma grubo ponad dwa miliony obserwujących, a na YouTube podobną liczbę subskrybentów. I teraz nakręcił o sobie film. O swojej pasji do sportowych samochodów i akcjach charytatywnych (co roku głośno jest o nim przy finałach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, organizuje też loterie). W stworzeniu tego listu miłosnego do samego siebie i przeskoku na wielki ekran asekurował go Krystian Kuczkowski, twórca pochwalnych dokumentów o Maryli Rodowicz ("Maryla. Tak kochałam" i Ani Przybylskiej ("Ania"). Ten drugi film również trafił do kin i odniósł rzadki jak na dokumenty sukces - w podsumowaniu roku zajął dziesiąte miejsce, obejrzało go w sumie 642 tys. widzów, ale w weekend otwarcia było ich "ledwie" 122 tys.

Wstydliwa historia górali. 'Biała odwaga' wywoła protesty jak 'Zielona granica'?

Zaangażowanie profesjonalnego reżysera do tej produkcji docenia krytyk filmowy Krzysztof Spór, który od lat prowadzi wyróżniony nagrodą Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej blog "Spór w kinie". - Dobrze, że za filmem stoi ktoś, kto wie, jak dotrzeć do widowni szukającej takiej, a nie innej historii - powiedział. Równocześnie rozmówca tokfm.pl nie uważał, by w tym produkcie można było doszukać się sztuki dokumentalnej. - To jest sprawna realizacja, a to zdecydowanie pomaga filmowi, który potrzebuje wizualnej jakości, aby pokazać nieco więcej, niż może zaprezentować ekran komputera lub telefonu - oceniał.

Kuczkowski, dyrektor programowy TVP w latach 2021-2022, wspólnie z Buddą napisali scenariusz i wspólnie wyreżyserowali film, który w największym polskim portalu filmowym Filmweb ma ocenę 6,6 od fanów. Krytycy, którzy go obejrzeli, w skali od 1 do 10, oceniają go zgodnie na jedynkę. Wspominają o laurce, hagiografii i megalomanii. Pisząc recenzję kinowego projektu Youtubera, Maciej Satora stwierdza, że to "jednoznaczny dowód na to, że te dwa światy nigdy nie powinny były się przeciąć".

Budda. Krytycy swoje, fani swoje

Tymczasem w 2024 roku tylko dwa polskie filmy: "Akademia Pana Kleksa" i "Sami Swoi. Początek" osiągnęły w pierwszy weekend lepszy wynik. A oba odwołują się do postaci i fabuł znanych w polskiej kulturze od wielu dekad. Sukces filmu o influencerze Spór ocenia w innych kategoriach. - Zakładam, że na film wybrali się po prostu ci wszyscy, którzy znają i lubią tę postać, żeby zobaczyć coś więcej na dużym ekranie. Mnie to cieszy, bo ruch w kinach zawsze mnie cieszy. Jednak porównuję sukces tego filmu do popularności meczów piłkarskich czy koncertów w kinach - tłumaczył krytyk filmowy.

Budda nie zacznie rewolucji i nie sprawi, że młodzi rzucą się na kina. - Oni chodzą, jak dostaną odpowiedni produkt. Dowodem tego "Barbie". Odciągnąć młodego widza od małego ekranu i wygodnej kanapy jest bardzo trudno, wszystko zależy od propozycji - wyjaśniał Spór.

Ale jest przekonany, że takie produkcje ciągle się pojawiają. - Oglądając "Buddę" młodzi widzowie nie zobaczyli prawdziwego filmu, zobaczyli swojego idola. Gdy trafią na inną, bardziej kinową i filmową propozycję, schlebiającą ich gustom, powrócą. Dowodem tego sukces drugiej "Diuny" czy wyświetlany w kinach koncert Taylor Swift - przekonywał twórca blogu "Spór w kinie".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Budda przetrze szlaki influencerom?

Czy ten film może być początkiem trendu i tak jak kilka lat temu zalały nas książki pisane przez influencerów, teraz pojawią się o nich filmy? Spór uważa, że to zależy od odpowiedzi na inne pytanie. - Czy są w nim osoby, które mają coś ciekawego do zaprezentowania? Budda ma luksusowe samochody, wielkie pieniądze, spory rozmach realizacyjny. To przyciąga. Niektórym influencerom byłoby zapewne nieco łatwiej przebić się w kinie do młodego widza - ocenił krytyk filmowy, przyznając, że potrafiłby wyobrazić sobie taki film zrobiony na przykład przez choćby Sylwestra Wardęgę. - Tylko musi się pojawić "jakiś" pomysł, który z krótkiej formy będzie miał szansę rozwinąć się w duży film. Kolejna opowieść: "jak odniosłem sukces" nie wypali, ale jeśli bohater znajdzie inny pomysł, to jego fani przyjdą? - podsumował.