"Niepokalana". Oburzyć i zarobić - diabelnie skuteczny marketing i boski finał [RECENZJA]
"Niepokalaną" można od dziś oglądać w polskich kinach. Horror w reżyserii Michaela Mohana opowiada o młodej zakonnicy (w tej roli Sydney Sweeney), która odkrywa, że jest w ciąży. W jej klasztorze panuje przekonanie, że to cud na wzór niepokalanego poczęcia i niebawem ponownie narodzi się Zbawiciel. Główna bohaterka zaczyna jednak odkrywać, że mury zakonu skrywają mroczne tajemnice.
Film to kolejny popis talentu aktorskiego Sydney Sweeney, która znów udowadnia, że świetnie odnajduje się w najróżniejszych konwencjach. Gwiazda "Euforii" i "Tylko nie ty" włożyła w ten projekt wiele serca. Jest jedną z jego producentek, zabiegała o jego powstanie wiele lat. Bardzo zaangażowała się również w kampanię promocyjną. A ta nie boi się zdenerwować wiernych - wiadomo, że to przynosi rozgłos i zyski. Wśród gadżetów promocyjnych znalazły się m.in. testy ciążowe, które jako wynik pokazują symbol krzyża. Sweeney nagrała też serię filmików, podczas których czyta najbardziej krwawe i szokujące fragmenty Biblii.
Po premierze filmu w USA w mediach społecznościowych pojawiły się pełne oburzenia wpisy mówiące o tym, że jest to obraz "satanistyczny, feministyczny, proaborcyjny i poniżający chrześcijan" i "znieważa Maryję, matkę Chrystusa". Studio NEON umieściło kilka takich tweetów na koszulkach i plakatach promujących film.
"Niepokalana" za nic ma religię
Rafał Główczyński, który w mediach społecznościowych znany jest jako "Ksiądz z osiedla", w rozmowie z portalem Onet Kultura ocenił, że w promocji filmu wykorzystuje się ważne dla osób wierzących symbole "bez szacunku i dla zdobycia rozgłosu". Zauważył też jednak, że głośne wyrażanie oburzenia jest na rękę twórcom filmu.
I najwyraźniej tak się właśnie stało. Film nie kosztował wiele, zaledwie dziewięć milionów dolarów, a zarobił już ponad 20. Chociaż "Niepokalana" z pewnością nie dorównuje "Dziecku Rosemary" albo "Czarownicy: Bajce ludowej z Nowej Anglii", to nie jest produkcją nieudaną.
"Niepokalana" - niezły horror z fenomenalnym finałem
Dużym plusem jest soundtrack naśladujący kościelne pieśni, a także wysmakowane zdjęcia. To wszystko pomaga budować atmosferę zagrożenia i napięcia lepiej niż tanie, zgrane chwyty - a tych jest też trochę, ale na szczęście nie dominują.
Jak każdy przyzwoity horror, "Niepokalana" nawiązuje do istotnych, polaryzujących kwestii - można doszukać się w nim komentarza do praw reprodukcyjnych kobiet ograniczanych przez religijnych fanatyków i uprzedmiotowienia kobiet w religii. Chociaż filmowi zarzuca się jednak, że zdaje się ciut bardziej zainteresowany dostarczeniem krwawej, nieco b-klasowej rozrywki niż pogłębionej refleksji.
Zaskakująco odważny finał podnosi jednak ocenę całego obrazu. Scena nakręcona jest w jednym nieprzerwanym ujęciu, w którym Sweeney - wcześniej subtelna w swojej roli - eksploduje emocjami.