Skąd rodzice Kevina mieli pieniądze? "Ten film jest zupełnie bez sensu"
Film "Kevin sam w domu" co roku jest niemalże obowiązkowym punktem celebracji świąt Bożego Narożenia w wielu polskich domach. W USA także zastanawiano się nad jego fenomenem, a także nad tym, skąd rodzina McCallisterów mogła mieć pieniądze. Wyliczono, że na dom, w którym Kevin został sam na święta, mogłaby sobie pozwolić tylko taka amerykańska rodzina, której dochód rocznie wynosił przynajmniej 750 tysięcy dolarów. - Policzono także, że w 1990 roku - w tym roku toczy się akcja filmu "Kevin sam w domu" - tylko 1 proc. mieszkańców Chicago byłoby na to stać - mówił w TOK FM Łukasz Muszyński, krytyk z portalu Filmweb.
Stąd pytanie, skąd rodzice Kevina mieli pieniądze na życie? - Wydaje się, że tata był po prostu biznesmenem, no i mama na pewno nie była kurą domową, też spełniała się zawodowo i wnosiła do rodzinnego budżetu grube tysiące dolarów - wskazywał gość Szymona Kępki.
Jednocześnie, rodzina Kevina mogła niejako pochodzić z wyższych sfer amerykańskiego społeczeństwa. - W pierwszej części filmu rodzina leci na święta do Paryża, gdzie ma pracować na jakiejś placówce ich krewny. Więc jest to rodzina nie tylko majętna, ale też z koneksjami - mówił ekspert.
Na tym - zdaniem gościa TOK FM - polega też fenomen filmu "Kevin sam w domu", że po 30 latach od premiery nadal się o nim rozmawia. - Ludzie się nim ekscytują, choćby wyliczają różne rzeczy. Proszę zwrócić uwagę, że z perspektywy widza w 2023 roku ten film jest bez sensu. Kevin zostaje sam w domu - okej. Jednak mamy telefony, internety, sprawa szybko byłaby załatwiona. Mimo że dla wielu to sytuacja rodem ze średniowiecza, to jednak nadal ekscytuje. Po prostu ten film jest dobry, a takie kino świąteczne ma długą datę ważności - podsumował Muszyński.