,
Obserwuj
Kultura

Psycho Fans to "jedna wielka familia"? "Podziałów więcej niż w Sejmie" [FRAGMENT KSIĄŻKI]

8 min. czytania
12.03.2024 19:27
"Ci ze Świętochłowic nie lubią tych z Chorzowa, bo powtarzają, że są z matecznika Ruchu. Książęta, j***ć ich! A chłopaki z innych miast to co, gorszy sort? Każdy nadaje na każdego, jak w maglu. Chodzi o biznesy, szmal i laski" - pisze Marcin Pietraszewski w reportażu "Wojny niebieskie. W środku najbrutalniejszego gangu kiboli".
|
|
fot. Archiwum Gazety Wyborczej

Rozdział 'Nie tykamy dziewczyn kolegów' pochodzi z książki 'Wojny niebieskie. W środku najbrutalniejszego gangu kiboli' autorstwa Marcina Pietraszewskiego. Książkę wydaną 28 lutego 2024 roku nakładem Wydawnictwa Agora możesz kupić tutaj.

Dziewczyny. Muszą być dziewczyny. Nawet jeśli wolisz chłopaków, i tak masz dziewczynę. W naszym świecie już tak jest - nie możesz nie mieć lipsty!

A mieć dziewczynę to nic trudnego, same cię znajdą. Wpadną na ciebie w klubie, na siłce albo gdzieś na dzielni. Przykleją się do ciebie jedna, druga, trzecia. A ty masz tylko wybrać jedną, dwie albo trzy.

Będą się tobą chwaliły, będą uprawiały z tobą seks, w różnych miejscach i na różne sposoby. Będą gotowe na wszystko, będą na każde zawołanie. Będą cię obgadywały ze swoimi psiapsiami, jaki jesteś w tym seksie, co robisz, a czego nie. Pokażą im zdjęcia twojego ch**a. I będziesz w ich rankingu oceniony, obgadany i obejrzany.

I lepiej, żeby gadały dobrze, bo ich koleżanki powtórzą wszystko twoim kumplom. A oni swoim kolegom - i przesuną cię w rankingu w górę lub w dół. A od tego rankingu będzie zależało, kim jesteś w ekipie.

Więc lepiej, żebyś miał dziewczynę, bo jak jej nie masz, to coś z tobą nie tak. Chłopaki będą cię zagadywać, potem żartować, w końcu machną ręką. Nie chcesz, to nie, twoja sprawa. Ale już będzie po tobie, już nie będziesz swój, bo nie masz dziewczyny, nikogo do ruchania, bo pewnie jesteś miękki ch*j, a nie żaden skurwysyn. Taki niepewny, no bo wiadomo - nie ma dziewczyny…

Lepiej więc, żebyś ją miał. Niech się tobą pochwali, niech gada jak najwięcej. Niech się nawet do ciebie przyklei i niech będzie twoja, żebyś mógł krzyczeć z kumplami: "Nawet jeśli będziesz leżał na glebie, dobra dziewczyna nie zostawi cię w potrzebie".

Okładka książki 'Wojny niebieskie. W środku najbrutalniejszego gangu kiboli' autorstwa Marcina Pietraszewskiego
Okładka książki 'Wojny niebieskie. W środku najbrutalniejszego gangu kiboli' autorstwa Marcina Pietraszewskiego
Materiały promocyjne Wydawnictwo Agora

A w zamian kupisz jej, co tam będzie chciała, będzie się ubierała za twoje, malowała za twoje, żarła za twoje. Wsiądzie za twoje do taksówki i podjedzie do klubu, w którym akurat jesteś, na wezwanie, bez wymówek. Przyjedzie, bo powie swoim zazdrosnym psiapsiółom, że wchodzi za darmo i pije za twoje. A one będą w ch*j zazdrosne, bo też by tak chciały, ale jeszcze się do nikogo nie przykleiły. Będą próbować, bo lubią złych chłopaków, bo z takimi nie jest nudno, jest jak w filmie albo serialu. I nie one będą tobą rządziły, ale ty nimi. A jak nie, to wypad.

Która chciałaby w*********ć? Więc w sumie spoko. Chyba że zdarzy się "przerzut", czyli nowy chłopak, co stoi wyżej w strukturze, który ją przed tobą obroni i wprowadzi do lepszego klubu i da więcej hajsu na driny. I nic jej nie będziesz mógł zrobić. Jeśli więc musi być "przerzut", to proś Boga, żeby na jakiegoś gieksiarza albo żabola.

Wtedy masz prawo ch***a dojechać, kimkolwiek by był w ich hierarchii. Kumple przytrzymają, jak mu będziesz łamał bejsbolem ręce i nogi. Przez tę kurwę, która się do niego przykleiła, przez jebanego szlaucha. I niech się cieszy, że mu nie włożyłeś chuja w imadło.

W sumie spoko, masz okazję pokazać, że jesteś honorowy i nie pozwalasz bezkarnie odbierać sobie, co twoje. A ona była twoja, stąd te połamane łapy, które ją po tobie dotknęły. I masz fejm, i rośniesz w grupie. Dramy nie ma, bo zaraz przyklei się kolejna. Może nawet lepsza. I znów jej powiesz, że "masz być ze mną na dobre i na złe". Że ma robić, co każesz, i mówić, co każesz, a jak cię dorwą psy, to ma stać słupkiem przed aresztem, nauczyć się migać albo najlepiej drzeć się na całe gardło, żeby wszyscy słyszeli, że cię koooooochaaa! I niech siedzi na każdej rozprawie, ładnie ubrana, puszcza ci serduszka i całuski w powietrze, żeby inni widzieli, jak sobie dziewczynę wychowałeś.

I nie daj sobie wmówić, że to już na zawsze. Przecież i ona, i ty od początku wiedzieliście, że to nie jest naprawdę. Bo ch*j jeden wie, jak to będzie, gdy będzie naprawdę.

26 lipca 2013

Maślak zwołuje ekipę. Na stadion lekkoatletyczny na AKS-ie w Chorzowie przyjeżdża dwustu chłopa. Uzgadniają, że co tydzień będzie atak na ekipy przejeżdżające przez Śląsk na mecze. Baluś i Lucky mają pilnować kalendarza rozgrywek i rozeznać, która ekipa, czym i którędy jedzie. Co weekend polujemy na autobus lub pociąg z kibicami. Na forach piszą, że Psycho wprowadzili na Śląsku terror.

Niektórzy z nas zaczynają się burzyć. Ludzie mają swoje życie, fuchy, są mecze. Można od czasu do czasu umówić się na jakąś ustawkę. Ale tydzień w tydzień? Niestety, komunikat jest jasny: komu nie pasuje, niech w********a.

30 lipca 2013

Niby jesteśmy jedną wielką familią, muszkieterami. Ale wystarczy przyjrzeć się dokładniej, by zobaczyć, że podziałów jest u nas więcej niż w Sejmie.

Chłopaki z Chorzowa z zazdrością patrzą na ekipę z Rudy Śląskiej, która bez przerwy toczy wojny z żabolami. Są na pierwszej linii, więc jest o nich głośno. Wszyscy się zachwycają, że chojraki, kozaki, że z*******i, pomysłowi, że nie odpuszczają. I tacy towarzyscy. Jak urodziny, to zawsze z kumplami. Chrzciny dziecka, oczywiście z ferajną. Ktoś się chajta? To samo. W innych fanklubach tak nie ma.

Ci ze Świętochłowic nie lubią tych z Chorzowa, bo powtarzają, że są z matecznika Ruchu. Książęta, j***ć ich! A chłopaki z innych miast to co, gorszy sort? Każdy nadaje na każdego, jak w maglu. Chodzi o biznesy, szmal i laski.

Celebryta lubi imprezy, jest towarzyski, ale swoją dziewczynę trzyma z daleka od ekipy. Wychowany przez matkę, babkę i siostrę. Męskie wzorce znajduje na trybunach stadionu Ruchu. Studiuje na AWF-ie, ale świat kiboli przyciąga go jak magnes. (...) Na mecze Ruchu jeździ w silikonowej masce Freddy’ego Kruegera. Po drugim roku rzuca studia. Zostaje zawodowym kibolem.

Stara zasada w Psycho Fans: nie uderzamy do kobiet członków grupy. Od dawna nikt jej nie przestrzega. Co impreza, to pretensje, że ktoś komuś w******ł laskę. Często pretensje są słuszne, ale czasami gra się zazdrością.

Przykład: Zajączek wypuścił informację, że Gała przespał się z dziewczyną Kempka. Afera na całego. Tak się nie robi, więc zapada decyzja, żeby pogonić Gałę z ekipy. Nie r***a się dziewczyn kolegów i już. Bo jak ktoś z nas trafi do aresztu, musi być pewien, że Gała nie będzie obracał naszych dziewczyn. Choćby dlatego należy mu się banicja. Niech w********a z oczu i serc naszych. Za Kempka!

Gała zdumiony decyzją kumpli. Zarzeka się, że na dziołchę Kempka nawet nie spojrzał. Ona też zaprzecza, ale kto im uwierzy? Skoro Zajączek mówi, że był seks, to był. Niech Gała s*******a w podskokach.

Problem w tym, że Gała nie chce w*********ć. Umawia się ze specjalistą od badań wariografem. Zabiera kilku chłopaków, mają być świadkami. Badanie trwa ponad godzinę. Gała nie kłamie. Nie spał z dziewczyną Kempka.

Zajączek, ty ch**u!

Chłopaki pytają, dlaczego to zrobił, dlaczego pomówił Gałę? Zajączek rechocze. Mówi, że to żart, przeprasza za pomówienie. Ale Gała wie, że to wcale nie był żart, tylko Zajączek chciał się go pozbyć z interesu. Podobno razem handlują lewymi fajkami. Biznes przed kolegami, kasa przed lojalnością, hajs przed honorem. Liczą się szpanerskie auta, markowe ciuchy, dobre zegarki, podróże po świecie.

Tak żyje zarząd ekipy. A ci na dole? Masa, robole, pięści do bicia, mięso. Nie dla nich kasa z dopalaczy. Pracują w kopalniach, firmach spedycyjnych, na budowach. Nie mają głowy do interesów, ale żyją miłością do Ruchu i przynależnością do ekipy. A co, jeśli to ściema?

A może wolą nie wiedzieć? Żyją z pensji, dostają kasę za nocki na bramkach w klubach w Rudzie Śląskiej, Świętochłowicach, Chorzowie, Sosnowcu. Są wdzięczni, można na nich liczyć.

Podobno jeden z chłopaków z Łazisk zakochał się w dz***e, która obstawiała domówki, czyli umawiała się na seks w domach klientów. Wziął ją do siebie razem z dzieciakiem. Nikt mu złego słowa prosto w twarz nie powie, ale za plecami się z niego śmieją. Frajer i tyle.

Mówią też, że kolejny wystawia swoją żonę na ulicę. Czy to prawda?

Widzę, co się dzieje. Ekipa wymaga lojalności i dyspozycyjności. Nie można iść do kina, bo ekipa. Nie można wyjechać za miasto, bo ekipa. W każdy weekend mecz; albo u siebie, albo wyjazdowy. Albo n***********a, malowanie ścian, jakaś inna akcja. Powiesz chłopakom, że nie przyjdziesz, bo jesteś zajęty? Nie powiesz, bo albo jesteś w ekipie, albo wypad. W ekipie masz szansę na jakieś ochłapy, możesz choć trochę dorobić. A poza ekipą co masz? G***o masz!

Nawet ci ze szczytu nie odmawiają. Bo wyobraź sobie, że jesteś na roczku swojej córki, przyszli twoi krewni, jest impreza. I dzwoni telefon, że ekipa cię potrzebuje. Tak, teraz. Zaraz, już. Patrzysz blady na swoją dziewczynę, ale ona na szczęście rozumie. Nawet krzywo na ciebie nie spojrzy, kryje cię przed rodziną. Wie, że dzięki ekipie możesz handlować prochami, że to ekipa daje ci ochronę, że dzięki ekipie będzie sobie mogła kupić ciuchy, zjeść z psiapsi w drogiej restauracji, zrobić paznokcie, przemeblować mieszkanie, opalać się nad ciepłym morzem. Coś za coś.

Wolny czas tylko z kumplami. A kumple tylko z ekipy. Chorzowska Czekolada to nasz ulubiony klub. Czujemy się tam jak u siebie. Można spokojnie chlać. A jak dziewczyny już porządnie marudzą, że nigdzie nie bywają, zabieramy je do Zakopanego. Pięciogwiazdkowy hotel, spa, wszystkie bajery. One się relaksują, my łazimy po górach. Wódeczka na świeżym powietrzu wchodzi jak woda.

Najlepsze imprezy jednak bez dziewczyn. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Loty do Madrytu, do Rzymu, wyjazdy do Wiednia, Dortmundu, Amsterdamu, męski tydzień na Costa Brava. I niepisana zasada: co było w Hiszpanii, zostaje w Hiszpanii.

Albo wyprawa na mecz w Skopje. Chłopaki zatrzymują się na kilka dni nad Balatonem, dwie noce z rzędu bawią się w najlepszej dyskotece. Bawią się tak dobrze, że rozwalają cały lokal. - Byłem tak nawalony, że zacząłem płynnie gadać po angielsku - zaśmiewa się Baluś.

Maciusiowi po wyjściu z aresztu odwala na punkcie sportu. Pięć razy w tygodniu chodzi na siłownię. Ćwiczy sztuki walki, startuje w zawodach. Jego partnerka prowadzi butik w centrum Chorzowa. Kiedy w końcu się jej oświadczy, urządzają królewskie wesele.

Nie, nie zapraszają całej ekipy. Gości starannie selekcjonują. Nie ma na przykład Balusia, ale jest Zielak z Wisły Sharks. Nowy sojusz, nowe znajomości.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>