"Dzieciak się bawi, bo to teraz modne". "Istne piekło" osób niebinarnych w Polsce [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Rozdział "Istne piekło" pochodzi z książki "Pomiędzy. Historie osób niebinarnych" autorstwa Renaty Kim. Książka ukazała się 24 kwietnia 2024 roku nakładem Wydawnictwa Luna.
ASHTON
Przeciętny Polak wie o niebinarności bardzo mało. Jeżeli wie, że w ogóle coś takiego jest, to zakłada, że jest to coś, co dzieci robią, żeby pokazać, że są inne od reszty.
Bardzo brakuje edukacji o tożsamości i płci. Dla przeciętnego Polaka ktoś jest mężczyzną, bo ma penisa, a ktoś jest kobietą, bo nie ma penisa. Temat osób interpłciowych i transpłciowych to u nas tabu. O tym się nie rozmawia.
Osoby transpłciowe są bardziej świadome swojej płci niż przeciętna cispłciowa osoba, która nie musi o tym myśleć, nie musi o to walczyć. Dostaje wszystko na tacy. Jesteś mężczyzną, czujesz się mężczyzną? Super. Nikt nie będzie tego podważał, bo urodziłeś się mężczyzną, wychowałeś się jako mężczyzna, wszyscy cię tak widzą. I ty się utożsamiasz jako mężczyzna.
Kiedy jesteś osobą transpłciową, wszystko wygląda inaczej. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie to podważał i wyśmiewał. Żeby się wyoutować jako osoba transpłciowa, trzeba najpierw usiąść i się zastanowić. Czy jestem kobietą? Mężczyzną? A jakbym się czuł, gdyby było inaczej?
Często słyszę, że dzieci oglądają seriale na Netfliksie i potem eksperymentują ze swoją tożsamością. Ale to nie jest tak, że jak dzieciaki zobaczą homoseksualną parę, jednopłciowe małżeństwo, to same staną się homoseksualne. Owszem, mogą zacząć się zastanawiać: czy jestem lesbijką? A może osobą transpłciową? Nie widzę w tym nic złego. Nawet jeżeli dziecko przez rok będzie mówiło, że jest osobą transpłciową albo niebinarną. To się zaraz może zmienić, ale ważne, że miało przestrzeń, żeby eksplorować, żeby się uczyć różnych rzeczy o sobie, poznać siebie lepiej, zrozumieć i w końcu odnaleźć.
BERNARD
W nas wszystkich jest potrzeba, by się dowiedzieć, co mamy tam w środku, i kim tak naprawdę jesteśmy. Ja na przykład czuję się bardzo dumny z tego, kim teraz jestem, ale dawniej bym tego nie powiedział. Bo kiedyś to było dla mnie straszne przeżycie. Zresztą teraz też doświadczam przykrych sytuacji. No ale taki jest nasz los i to nie tylko tutaj, w Polsce, ale i na całym świecie.
I pewnie dlatego musimy, serio, musimy wiedzieć, kim jesteśmy i odpowiadać na te wszystkie pytania, jakie nam ciągle zadają, bo od nas się tego wymaga. Chociażby wtedy, gdy próbujemy dostać diagnozę od psychologa i psychiatry, ale też później, w sądzie. Musimy wiedzieć, kim jesteśmy, bo jak na diagnozie zapytają nas, kim się czujemy, powinniśmy móc z całą szczerością i przekonaniem odpowiedzieć, że osobą niebinarną.
'Urodziłem dziecko'. Matko-ojciec niebinarny opowiada, z czym zmaga się każdego dnia
Musimy wiedzieć, czego potrzebujemy do mastektomii, jakie są dostępne hormony. Czy są w strzykawkach, czy w żelu, czy w piance. Musimy wiedzieć, jak wygląda cały ten proces. I kiedy ktoś pyta mnie o cokolwiek związanego z tranzycją, bardzo mnie to cieszy. Bo mogę kogoś doedukować i sprawić, że więcej osób będzie wiedziało, że to nie jest takie proste.
CHARLIE
Kiedy zdarzają mi się jakieś niemiłe albo stresujące sytuacje, staram się myśleć, że ja, burząc zastany porządek, pomagam tym, którzy idą za mną. Tym dzieciakom, które dopiero odkrywają, że są niebinarne i które może będą się uczyć w moim liceum. I przez to, że ja się wcześniej wyoutowałom, im będzie teraz łatwiej, bo nauczyciele już wiedzą, co to jest niebinarność.
Jestem osobą aktywistyczną i myślę, że to pomaga, takie poczucie misji. Świadomość, że, owszem, mam teraz niełatwo, ale może oni będą mieli lepiej. Bo wciąż się zdarza, że ludzie nie rozumieją, a czasem nie chcą zrozumieć. I nie chcą się edukować, bo są przyzwyczajeni do swojej wizji społeczeństwa, płci i nie potrafią otworzyć się na zmiany.
Mówią: I co te dzieci teraz sobie wymyślają? Naoglądały się Netflixa, naczytały komiksów w rodzaju Heartstoppera i gorączkowo szukają czegoś dla siebie. To typowe dla wieku nastoletniego, minie im to. Bo to wszystko są nastoletnie fantazje. Kiedyś tego nie było. Dlaczego teraz jest?
Tylko że to zabawny argument. Kiedyś tacy ludzie byli krzywdzeni, karani za bycie sobą. Nic więc dziwnego, że się ukrywali. A teraz dowiedzieli się, że istnieje coś takiego jak niebinarność i w końcu mogą być sobą, więc stali się widoczni. Przykro nawet myśleć, że w przeszłości były osoby niebinarne, które przez całe swoje życie wierzyły, że coś jest z nimi nie tak, że to one są jakieś dziwne, a wszyscy inni są normalni.
Dzięki mediom możemy zobaczyć innych ludzi, którzy mają podobne do naszych przeżycia. Możemy w internecie porozmawiać z osobami po drugiej stronie globu, które mówią: 'Ojej, czuję się dokładnie w ten sam sposób'.
To takie dziwne, że ludzie mają nam za złe, że opowiadamy, kim jesteśmy. Tak jakby badanie swojej tożsamości i seksualności było czymś złym. No dobrze, może to dziecko za pięć lat powie, że jednak jest hetero. I co z tego, że się wcześniej opisywało jako biseksualne? Przecież to niczego nie zmienia. Po prostu miało przestrzeń na odkrywanie siebie. A nie dość, że słyszy, że jedna tożsamość jest gorsza niż druga, to jeszcze zabiera mu się przestrzeń do odkrywania.
Seksualność może się zmieniać. I to też jest w porządku.
BERNARD
Bardzo nie lubię, jak ktoś mówi, że niebinarność to jest teraz trend. Bo my w tym kraju przeżywamy istne piekło, a ktoś potrafi powiedzieć: 'O, dzieciak się bawi, bo to teraz modne'. Nie mam już siły rozmawiać z osobami, które tak twierdzą, bo po niektórych widać, że nawet nie chcą tego zrozumieć.
Większość osób niebinarnych przeżywa negatywne emocje, kiedy odkrywają, kim są. Wiedzą, jak trudno jest żyć w Polsce. Wolałyby być po prostu cispłciowe, czuć się zgodnie z płcią, która została im przypisana przy narodzinach. To by było o wiele łatwiejsze.
A dysforia płciowa to tak okropne uczucie, że aż nie potrafię tego opisać. To nie jest tak, że niebinarność to coś, co my sobie wymyślamy, i że to było nasze marzenie. Kiedy się urodziłem, nie powiedziałem, że chcę być osobą niebinarną i przeżywać dysforię płciową. Nie chciałem wydawać kilkudziesięciu tysięcy złotych na diagnozę i na mastektomię. Jeśli więc ktoś opowiada takie bzdury, to widać, że jest niedoinformowany.
Bardzo niekomfortowym tematem jest też dla mnie detranzycja. Oczywiście, że się tego boję, bo przecież nie wiadomo, co będzie kiedyś. Ale właśnie po to się chodzi do specjalistów, żeby stwierdzili, czy ty serio jesteś trans? Czy jesteś osobą niebinarną, czy naprawdę masz dysforię płciową? A może po prostu sobie 'wymyślasz'?
I jeśli ktoś kiedyś, za kilka lat zdecyduje się na detranzycję, to znaczy, że nie był dokładnie przebadany, zdiagnozowany przez seksuologa, psychiatrę i psychologa, bo takie są teraz wytyczne.
CHARLIE
Zdarza mi się zastanawiać, jak wyglądałoby moje życie, gdybym było w heteronormie i w neurotypowości. Na pewno byłoby mi łatwiej, bo to jest społecznie akceptowane, mieści się w ogólnie przyjętych wzorcach. Minusem jest dużo stereotypów płciowych i wymagania ze strony otoczenia: 'To kiedy dzieci? Kiedy ślub? Kiedy dostosujecie się do tego, co robią wszyscy?'.
Coming out w religijnej społeczności. 'Ostracyzm w małych miejscowościach jest dosyć silny'
Bycie osobą niebinarną jest trudne, bo społeczeństwo tego nie rozumie. Ale też nie stosuje wobec nas stereotypów, nie twierdzi na przykład, że osoby niebinarne są opiekuńcze albo lubią rąbać drewno. Dzięki temu nie mam wewnętrznego poczucia, że muszę dostosowywać się do jakiegoś stereotypu.
Nie oceniam swojego życia jako złego. Ale wiem, że przeżywam więcej stresu, przydarza mi się więcej złych rzeczy tylko z tego powodu, że jestem osobą niebinarną. A jednak cieszę się, bo siebie lubię.
Na razie jest mi wygodnie z tym, jak się określam. Ale tak naprawdę to są tylko etykietki. Zdaję sobie sprawę, że może znajdzie się w pewnym momencie określenie, które okaże się dla mnie wygodniejsze, które będzie mi bardziej pasować i wtedy po prostu zacznę go używać.
Bo tak naprawdę nic się wtedy nie traci, a jeżeli jest wygodniej, to czemu nie? Zresztą ludzie lubią przynależeć i odbieranie tego osobom queerowym nie jest fajne. Nie jest fajne mówienie im, że mają siedzieć w domu i być cicho. Ja nie chcę być cicho.
CHILLI
Najważniejsze jest to, by dać osobom LGBT przestrzeń do wyrażania siebie. Wtedy dojdziemy do takiego etapu, gdy praktycznie każdy będzie znał jakąś osobę, która jest otwarcie LGBT, i będzie widział, że to są normalni ludzie. A nie żadna ideologia.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>