,
Obserwuj
Ludzie

"Wpasowanie dziecka w szablon". Tak wychowywano milenialsów

tokfm.pl
2 min. czytania
31.05.2026 18:36

O trudnych doświadczeniach z dzieciństwa pokolenia milenialsów Anna Sobańda i Rafał Turowski rozmawiali w TOK FM z Ewą Kozą, dziennikarką i autorką książki "Dobrze wychowani".

Dzieci w przedszkolu
Dzieci w przedszkolu
fot. Adam Wysocki/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polegało dobre wychowanie w latach 70 i 80 XX wieku?
  • Jakie skutki odcisnęło na wychowanych w ten sposób dzieciach, a dziś dorosłych ludziach?

Ewa Koza, autorka książki "Dobrze wychowani", dziennikarka zajmująca się prawami człowieka i zdrowiem psychicznym osób małoletnich, mówiła w audycji "Wspólna sobota"  w TOK FM, że dobre wychowywanie w latach 70 i 80 XX wieku "było przede wszystkim uległością i posłuszeństwem, które należało okazywać dorosłym niezależnie od tego, jak ci dorośli się w stosunku do dziecka zachowywali".

- Dobrze wychowane dziecko miało być dzieckiem grzecznym, posłusznym, uległym, poddanym, nie dyskutującym, wykonującym polecenia, dzieckiem kulturalnym, czyli taką osobą, jaką otoczenie chciało je widzieć - dodała.

Jak mówiła, dzieci wówczas "bombardowano" treściami w stylu: "bądź grzeczna", które według niej były "okrutne". - Bo ja tam czuję informację "bądź nikim". Nie ma tam miejsca na moje emocje, moje myśli, moje słowa, tam jest próba wpasowania dziecka w jakąś normę, szablon - mówiła dziennikarka.

Quiz: Ważne wydarzenia polityczne mijającego tygodnia. Sprawdź, czy je pamiętasz

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 "Karolu Nawrocki, popełniłeś straszny błąd" - napisał jeden z polityków w reakcji na powołanie Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko I prezesa SN. Który?

    I dodawała, że w ten szablon dziecko musiało się wpasować "najlepiej z wdzięcznością i uśmiechem". - Głównie od dziewczynek tego uśmiechu wtedy bardzo otoczenie oczekiwało, dziewczynka miała się uśmiechnąć, bo wtedy wszystkim było miło - podkreśliła.

    Lęk przed bliskością

    Zwróciła uwagę, że takie wychowanie odbiło się na dalszym życiu jej rozmówców. - Mam takie wrażenie, że oczekujemy, że z tych dzieci, które tresowano w uległości, wyrosną emocjonalnie zdrowi, dojrzali ludzie - dodała.

    To jednak, jak mówiła "nie znika". - Wsłuchując się w słowa wszystkich bohaterów i bohaterek najmocniej poczułam, że w dorosłości towarzyszy im olbrzymi lęk przed bliskością, nieumiejętność stawiania zdrowych granic i nieumiejętność budowania satysfakcjonujących relacji - powiedziała.

    Złe doświadczenie z dzieciństwa, jak mówiła autorka książki, skutkowało także lękiem "przed rolą rodzica".

    - Tylko trzy z ośmiu osób są w roli rodzicielskiej, pozostałe niezależnie od przyczyn bezdzietności z czasem uznały, że tak jest lepiej, bo jest w nich obawa, że mogłyby roli rodzicielskiej nie sprostać - mówiła.

    Źródło: TOK FM, fot.