"Paniusia" w szpilkach wchodzi do obory. Co reality show mówią o Polsce?
"Paniusia" w szpilkach wchodzi do obory, a wieśniaczka w wielkim mieście może się wyspać pierwszy raz od roku. Oglądamy program i mamy poczucie, że u nas jeszcze nie jest tak źle - o fenomenie reality show ukazujących biedę i bogactwo mówili w TOK FM dr Krzysztof Świrek i dr Magda Szcześniak.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak programy reality show przedstawiają różnice społeczne?
- Dlaczego telewizja reality show uspokaja klasę średnią?
- Co programy reality show mówią o biedzie?
"Damy i wieśniaczki", "Bogaty dom, biedny dom", "Bogate dzieciaki bez kasy" - wszystkie te programy łączy pomysł zamiany ról. Bogata influencerka może trafić do gospodarstwa na wsi; rodzina, która żyje od pierwszego do pierwszego na kilka dni zamienia się z rodziną mieszkającą w ogromnej willi; rozpieszczony nastolatek z dużym kieszonkowym z dużego miasta trafia do domu, w którym liczy się każda złotówka. Choć mogą wydawać się naiwną rozrywką niewysokich lotów, to - jak wyjaśnili goście audycji "Zapytam inaczej" Anny Piekutowskiej - mówią nam coś ważnego o tym, co myślimy o nierównościach społecznych, biedzie i bogactwie w Polsce.
Programy reality show objaśniają nam świat
Dr Magda Szcześniak z Instytutu Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr Krzysztof Świrek z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego przeanalizowali kilkadziesiąt odcinków powyższych formatów telewizyjnych. Swoje wnioski na temat tego, jak programy reality show pokazują różnice społeczne, zamieścili w artykule w prestiżowym czasopiśmie naukowym "Television and New Media".
- To, jak w tych programach są pokazywane klasy, jest ogrywane także jako szersza wizja świata - tłumaczył dr Świrek, zwracając uwagę na przedstawiane ekstrema i kontrasty między nimi. - Większość kultury popularnej, niezależnie od tego, jak jest naiwna czy rozrywkowa, ma w sobie zawarte meta-opowieści, które tłumaczą nam, jak działa świat - powiedział gość TOK FM.
Telewizja uspokaja klasę średnią
Naukowcy stwierdzili, że te programy są "narzędziem pacyfikacji lęku klasowego". - Telewizja reality show jest przestrzenią testowania wyobrażeń - mówiła dr Magda Szcześniak. Na przykładzie "Dam i wieśniaczek" wyjaśniła, że obie ekstremalne pozycje klasowe są ukazywane jako "troszkę dziwne" i służą odbiorcom do dystansowania się od bohaterek.
- Czujemy się uspokojeni, że te problemy są gdzie indziej, a ekstrema nas nie dotyczą - dopowiedział dr Świrek.
Jednocześnie przedstawione przez producentów bohaterki "Dam i wieśniaczek" są okazją do krytyki moralnej. - Z jednej strony mamy influencerki, które nie wiadomo jak zarabiają, że mają tyle torebek. Z drugiej strony przedstawienie klasy ludowej jest zgodne z negatywnymi stereotypami - mówiła dr Szcześniak. Wydaje się, że bohaterki z klasy robotniczej "same są sobie winne". - Ostatecznie te programy mówią nam, że tak naprawdę każdy jest na swoim miejscu. Ta wieśniaczka w mieście też się średnio czuje, więc może nie warto stawiać kos na sztorc - tak patologizację klas ludowych tłumaczyła naukowczyni.
"Damy i wieśniaczki" - obraz klas jak z wizji Mentzena
Według Anny Piekutowskiej narracja w powyższych programach reality show wpisuje się w liberalną wizję z opowieści Konfederacji. - Bieda jest pokazywana jako rzecz mocno związana z indywidualnymi decyzjami. To ma być wynik złych decyzji, życiowego niepowodzenia czy braku zaradności - oceniła dziennikarka TOK FM.
- Ta psychologizująca narracja jest spójna ze światem wyobrażeniowym odbiorcy z klasy średniej - dodał dr Świrek. Jak opisał, często bieda jest w tych programach tłumaczona np. winą moralną popełnioną przez rodziców: bohaterki pochodzą z rozbitej rodziny albo z domów, w których był alkohol, przemoc i traumy. Naukowcy zwrócili też uwagę na to, że w reality show typu "Damy i wieśniaczki" silnie obecny jest element dyscyplinowania i nagany moralnej.
Źródło: TOK FM