Kolonijny wychowawca i jego "córeczki". Czy Kaja była częścią schematu? Nowy odcinek serialu "Misja: Kaja"
W najnowszym odcinku podcastu "Misja: Kaja" ujawniamy jeden z najbardziej zawiłych wątków w historii Pawła – kolonijnego wychowawcy, który przez lata wykorzystywał swoją pozycję, by krzywdzić dzieci. Z relacji byłej uczestniczki, a później wychowawczyni obozów wynika, że mężczyzna miał opowiadać o swojej tragicznie zmarłej córce, Sarze. To właśnie żałobą po niej tłumaczył potrzebę szczególnej bliskości z wybranymi dziewczynkami. Czy Sara w ogóle istniała, czy była tylko elementem manipulacji?
"Pokój mu wieczny w cichej krainie"
W pierwszych dniach po śmierci Pawła Kaja próbuje ustalić okoliczności jego odejścia. Z wymiany wiadomości z Jurkiem (imię zmienione), byłym wychowawcą, dowiaduje się jedynie, że przyczyną zgonu była "niewydolność". Na oficjalnym profilu jego biura podróży nie pojawia się żadna informacja. Dopiero pod jednym ze starych wpisów ktoś zostawia krótki komentarz:
"Pokój mu wieczny w cichej krainie, gdzie łza nie płynie, gdzie słychać tylko Boga głos serdeczny. Pokój mu wieczny. Dziękujemy Pawełku".
Ten ślad prowadzi Kaję dalej. Zaczyna kontaktować się z osobami, które zareagowały na wpis. Jedną z nich jest Weronika (imię zmienione).
Córeczki
Weronika jeździła na obozy w późniejszych latach niż Kaja; najpierw jako uczestniczka, potem przez wiele lat jako wychowawczyni. Z jej relacji wyłania się niepokojący wątek: Paweł tworzył wokół siebie krąg "ulubionych córeczek" – dziewczynek, które włączał do swojego życia w sposób budzący dziś poważne wątpliwości. Fizyczna bliskość, wspólne wyjazdy – często w towarzystwie rodziców – oraz starannie budowana atmosfera zaufania skutecznie uśpiły czujność otoczenia. W takim układzie fakt, że "córeczka" nocuje w pokoju wychowawcy, nikogo już nie dziwił.
Zniknięcia
Każda z opowieści ma podobny finał. Weronika wspomina momenty, gdy dziewczynki "wypadały z łask" – zwykle wtedy, gdy zaczynały dorastać. Gwałtownemu zerwaniu więzi towarzyszyły oskarżenia i manipulacje. Dziewczynki znikały z obozów, żadna nie mówiła głośno o tym, co się wydarzyło. I choć schemat powtarzał się przez lata, nikt nie składał tych historii w całość.
Sara, której nie było?
W czwartym odcinku pojawia się kolejny element układanki: historia Sary, rzekomej córki Pawła, która miała zginąć w tragicznych okolicznościach. Jej śmierć – jak tłumaczy Weronika – była powodem, dla którego Paweł tak bardzo potrzebował bliskości z dziewczynkami. Problem w tym, że nic się nie zgadza. Nie ma żadnych dowodów, że Paweł kiedykolwiek miał dziecko, a wspomnienia Kai z tamtego okresu również wykluczają taką możliwość. Czy postać zmarłej córki była jedynie kolejnym narzędziem manipulacji?
Jest jeszcze jeden istotny wątek. Paweł z niemal obsesyjną starannością dbał o swoją anonimowość. Unikał obiektywu, potrafił wyrywać klisze z aparatów i kazał usuwać zdjęcia z telefonów. Pozostaje pytanie: przed czym lub przed kim próbował się ukryć?
Kto wiedział?
Nowe relacje i wspomnienia zaczynają układać się w głowie Kai w schemat, którego była częścią. Nie jako "córeczka", lecz jako "siostra". Jak to możliwe, że nikt – ani kadra, ani rodzice – nie dostrzegł niczego niepokojącego? Że kolejne dziewczynki przestawały jeździć na obozy i nikt nie pytał dlaczego?
Wspomnienia Kai i relacje innych osób nareszcie zaczynają tworzyć spójną całość.
Jednak Marta Kasztelan i Kaja odkrywają nowe fakty, które rzucają nowe fakty na ich śledztwo. Czy ktoś z dorosłych domyślał się, że Paweł krzywdzi swoje podopieczne? Posłuchaj 4. odcinka serialu: "Jest dużo pracy do zrobienia".
"Misja: Kaja" to reporterska opowieść o zmanipulowanym dzieciństwie, zmowie milczenia i społecznym znieczuleniu. O systemie, który zawodzi tych, którzy doświadczyli przemocy. Ale przede wszystkim to historia odwagi jednej kobiety, która postanawia zawalczyć nie tylko o siebie, lecz także o innych. Tylko czy po 30 latach sprawiedliwość jest jeszcze możliwa? Jak daleko zaprowadzi Kaję jej determinacja? Nowy odcinek serialu "Misja: Kaja" jest dostępny w aplikacji TOK FM oraz na stronie tokfm.pl.