,
Obserwuj
Ludzie

Kto mógłby zająć miejsce Miszalskiego? W grze są dwa nazwiska

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
5 min. czytania
13.04.2026 06:04

Być może od 24 maja będziemy mówić, że wybory wygrywa się nie w Końskich, lecz w... Krakowie. Właśnie tego dnia ma się odbyć referendum ws. odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta. - PiS chce ustawić KO w walce o prymat w kraju, Konfederacja chce wejść do Rady Miasta, (...) a Konfederacja Korony Polskiej po prostu korzysta z każdej okazji, żeby się wzmocnić. Jest bardzo prawdopodobne, że Kraków stanie się areną do projektowania sporu politycznego z poziomu centralnego na ubite pole - mówił w podcaście "Nasłuch" analityk Polityki Insight Marcin Pijaj.

Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa
Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER
  • Referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) i Rady Miasta Krakowa jest już faktem. Analitycy Politycy Insight zastanawiali się, na ile prawdopodobne jest odwołanie obecnego prezydenta Krakowa. "Argumenty przeciwko niemu stracą na ostrości w czasie trwania kampanii" - prognozowała Joanna Sawicka;
  • Który z polityków KO mógłby starać się o prezydenturę w Krakowie, gdyby Miszalski jednak został odwołany? W podcaście "Nasłuch" padły dwa nazwiska potencjalnych kandydatów;
  • Jak podkreślał analityk Marcin Pijaj, każda z partii przeciwnych Miszalskiemu ma w jego odwołaniu swój interes. Najbardziej jasne są zamiary PiS. "(...) Będzie budowana narracja zrywu społecznego przeciwko złej władzy KO i rysowania paraleli między poziomem centralnym i lokalnym" - wskazał.

Miszalski przetrwa referendum w Krakowie? "Te zarzuty nie wydają mi się szalenie chwytliwe"

Przeciwnicy prezydenta Aleksandra Miszalskiego dopięli swego - w maju odbędzie się referendum, które dotyczyć będzie także odwołania całej Rady Miasta Krakowa. By rozpisać referendum, potrzebne było 58 355 tys. ważnych podpisów obywateli uprawnionych do głosowania - Krajowe Biuro Wyborcze naliczyło ich 61 146.

By referendum zostało uznane za ważne, zagłosować musi co najmniej 3/5 wyborców biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze. Oznacza to, że w Krakowie minimalna wymagana frekwencja w przypadku wniosku o odwołanie Miszalskiego to 158 555 głosów, a w przypadku Rady Miasta Krakowa - 179 792. Sam Miszalski zaapelował do mieszkańców, by 24 maja zostali w domach.

Inicjatorem referendum w Krakowie jest grupa mieszkańców. Ogłaszając w styczniu informację o zbiórce, zapewniali, że nie są grupą polityczną. W akcję zbierania podpisów włączyli się politycy PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej, a także środowisko Łukasza Gibały - byłego posła PO, przedsiębiorcy oraz lidera stowarzyszenia i klubu radnych Kraków dla Mieszkańców, który - przypomnijmy - był głównym rywalem Miszalskiego w wyborach na prezydenta miasta w 2024 r.

Zdaniem analityczki Polityki Insight Joanny Sawickiej Aleksandrowi Miszalskiemu uda się wyjść cało z opresji. Jeden z jej argumentów to brak jednoznacznego lidera zrywu przeciwko włodarzowi Krakowa. - Gibała nie chce, chociaż jak patrzymy na polityków zaangażowanych w tę kampanię, to on jest jednoznacznym liderem, bo ani w PiS-ie, ani w Konfederacji, ani u Brauna nie widać wyrazistych polityków, którzy mogliby stać się twarzą tego referendum - oceniła w podcaście "Nasłuch".

Poza tym, zdaniem Sawickiej, zarzuty przeciwko Miszalskiemu mogą nie przetrwać próby czasu. - Nie wydają mi się szalenie chwytliwe. Miszalski faktycznie może nie zachował się najzręczniej, wycofując się z części proponowanych wcześniej postulatów, natomiast wydaje mi się, że jak emocje trochę opadną, a do głosowania jeszcze półtora miesiąca, to wielu mieszkańców może przeprowadzić kalkulację: "No dobrze, zarzucali mu wprowadzenie Strefy Czystego Transportu, ale wycofał się z części założeń. Zarzucali mu podwyżkę cen biletów - tu też się częściowo wycofał i ta podwyżka ma być mniejsza". Miszalski stara się pokazać, że jednak ma jakiś słuch społeczny, nie jest arogancki, tylko odpowiada na oczekiwania wyborców i te argumenty przeciwko niemu stracą na ostrości w czasie trwania kampanii - prognozowała.

Liczba ważnych głosów koniecznych do odwołania Miszalskiego jest sporo wyższa niż poparcie dla Łukasza Gibały w wyborach na prezydenta Krakowa w 2024 (128,2 tys. głosów). Marcin Pijaj z Polityki Insight podał jeszcze jedną daną - 187 tys. - to liczba wyborców Karola Nawrockiego z drugiej tury wyborów prezydenckich. To jest 30 tys. więcej niż wymagany próg i wydaje mi się, że w sytuacji, w której Kraków stanie się areną ogólnopolitycznego sporu, do którego będą przyjeżdżali czołowi politycy opozycji prawicowej, odwołanie Miszalskiego będzie możliwe - wskazał analityk.

Giełda nazwisk potencjalnych następców

Gdyby doszło w Krakowie do przedterminowych wyborów, przypadałyby one na sierpień. Eksperci, zakładając ewentualne odwołanie Miszalskiego w drodze referendum, zastanawiali się, kto mógłby zostać wystawiony przez Koalicję Obywatelską jako kandydat na nowego prezydenta Krakowa.

- Ciężko mi jest sobie wyobrazić sytuację, w której KO wystawia po raz kolejny Miszalskiego, bo to byłoby po prostu bardzo niezręczne i trudne do stworzenia jakiejkolwiek kampanii angażującej ludzi. (...) Czasem można usłyszeć o potencjalnej kandydaturze Moniki Piątkowskiej, senatorki, która jest jednak bardziej związana z PSL-em niż z KO, więc raczej włożyłbym to między bajki - ocenił Pijaj. Joanna Sawicka w odpowiedzi podkreśliła, że Piątkowska nie tylko wstąpiła do KO, ale i "jest całkiem zaangażowaną działaczką".

Redakcja poleca

Według innych doniesień - jak mówili analitycy - na prezydenta Krakowa po porażce Miszalskiego szykowany miałby być także były senator Bogdan Klich. To jego miejsce Piątkowska zajęła w Senacie, by Klich mógł pełnić funkcję chargé d'affaires a.i. RP w Stanach Zjednoczonych.

- Jeżeli byłbym strategiem politycznym KO, to gdyby Aleksander Miszalski (...) spalił się w tym referendum, najbezpieczniejszą opcją byłby właśnie powrót do starego, konserwatywnego typu polityka, jakim jest Bogdan Klich. Jest w Krakowie powszechnie lubiany, zawsze wygrywał wybory do Senatu z dosyć dużą przewagą nad kandydatem PiS-u i byłby naprawdę sensowną opcją - mówił Marcin Pijaj.

Referendum w Krakowie. Co partie chcą ugrać?

Jak już wspomnieliśmy, aktywny udział w zbieraniu podpisów pod wnioskiem w sprawie referendum brali udział Łukasz Gibała z Krakowa dla Mieszkańców, a także politycy PiS, Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej. Według Pijaja żadna z wymienionych grup nie ma na celu zastąpienia Miszalskiego swoim kandydatem. Co nie zmienia faktu, że każda z nich ma w ewentualnym odejściu prezydenta swój interes.

- PiS chce ustawić KO w walce o prymat w kraju, Konfederacja chce po prostu wejść do Rady Miasta, (...) a Konfederacja Korony Polskiej korzysta z każdej okazji, żeby się wzmocnić. Jest bardzo prawdopodobne, że Kraków stanie się areną do projektowania sporu politycznego z poziomu centralnego na ubite pole. Zakładam, że PiS będzie intensywnie używał Przemysława Czarnka. Kraków przychodzi mi do głowy jako potencjalne miejsce jego występów i generalnie będzie budowana narracja zrywu społecznego przeciwko złej władzy KO i rysowania paraleli między poziomem centralnym i lokalnym - przewidywał analityk Polityki Insight.

Źródło: "Nasłuch", Polityka Insight