"Piękne umiłowanie wolności" Polski i USA? Nie zawsze było różowo ["Prawdziwa historia Polski"]
Historia relacji Polski i Stanów Zjednoczonych nie jest tak różowa, jak mogłoby się wydawać. A amerykańscy prezydenci, którzy w wielu polskich miastach mają place i ulice - Woodrow Wilson i Franklin Delano Roosevelt - mieli też sporo za uszami. O tym posłuchacie w podcaście TOK FM "Prawdziwa historia Polski".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wsparcie USA wpłynęło na odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 roku?
- Czy Woodrow Wilson miał negatywne poglądy na temat Polaków i innych narodów?
- Dlaczego Roosevelt wspierał Stalina w kontekście zbrodni w Katyniu?
Czy Polska zawsze miała doskonałe relacje ze Stanami Zjednoczonymi? Jak wyglądało wsparcie dla polskiej niepodległości płynące zza Atlantyku? Czy obustronne umiłowanie wolności to rzeczywiście fakt? I ile rzeczywiście zawdzięczamy Amerykanom w kontekście obu wojen światowych? Adam Balcer i Paweł Sulik właśnie o tym rozmawiali w najnowszym odcinku podcastu "Prawdziwa historia Polski".
Paweł Sulik przedstawił trzy "proste prawdy", do których odniósł się później współprowadzący podcast Adam Balcer. - Zasadniczą cechą polskiej tożsamości jest bezwarunkowa, transatlantycka miłość do Ameryki i odwrotnie. Amerykanie nas kochają, zawsze nam pomagali i pomagać będą, dlatego że łączy nas piękne umiłowanie wolności - mówił dziennikarz TOK FM. Sulik przypomniał też, co w szkole nas uczono o postaciach takich jak Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski, którzy "własną krwią walczyli o wolność i niepodległość Ameryki". - Są to patroni naszej przyjaźni - komentował współprowadzący podcast "Prawdziwa historia Polski".
- Musimy też przypomnieć o tym, że w 1918 r. wróciliśmy z niebytu na mapę świata dzięki Amerykanom. I to Amerykanie pokonali Związek Radziecki w zimnej wojnie i dali Polsce wolność - przedstawił Paweł Sulik. Ale przecież - co komentowali prowadzący podcast "Prawdziwa historia Polski" nie zawsze było różowo.
Woodrow Wilson o Polakach: "ludzie niższego sortu"
Jak przypomniał Paweł Sulik, w 1918 r., przy wielkim wsparciu Ameryki, Polska odzyskała niepodległość. - Jak człowiek rozejrzy się po naszym kraju, to okaże się, że w każdym większym mieście jest jakaś pamiątka po Thomasie Woodrowie Wilsonie, który 8 stycznia 1918 w Kongresie wygłosił słynne orędzie i przedstawił wizję świata po końcu pierwszej wojny światowej. Cytuję punkt 13: "Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność bezsprzecznie polską, mieć zapewniony wolny i bezpieczny dostęp do morza" - przypomniał dziennikarz.
Adam Balcer zaznaczył, że gdyby tę wielką wojnę wygrała ententa wraz z Rosją, to Polska byłaby związana z Rosją na zasadzie autonomii lub federacji. - Dopiero rewolucja bolszewicka spowodowała, że Wilson uznał: okej, będzie punkt 13 o niepodległości Polski - skomentował politolog. I opowiedział nieco o ówczesnym prezydencie USA.
- Przepraszam, ale muszę zszargać reputację prezydenta Wilsona. Rodzina plantatorska z Wirginii, szkocko-irlandzka, kalwiniści-hardkorowcy, potwornie cięci na katolików. Rodzice rasiści, w trakcie wojny secesyjnej bardzo zaangażowani po stronie Konfederacji - wyliczył Balcer, podkreślając, że Woodrow Wilson był rasistą, który popierał przywrócenie segregacji rasowej. W czasie jego prezydentury doszło do licznych pogromów, w których ginęły setki ludzi.
Współprowadzący "Prawdziwą historię Polski" stwierdził, że ma "niekończącą się amunicję" przeciw Wilsonowi. - W Wersalu, podczas rozmowy o Lidze Narodów, Japończycy zaproponowali równość ras. Woodrow powiedział: "po moim trupie" - przypomniał Balcer.
Jednocześnie, za gorszych uważał też Polaków. Jak cytował Balcer, w "Historii narodu amerykańskiego" z 1902 r. Woodrow Wilson pisał: "Ludzie niższego sortu z Węgier i Polski to ludzie spoza kategorii, bez umiejętności ani inteligencji". Kiedy wyciągnięto mu to podczas kampanii prezydenckiej, Wilson przeprosił - ale, jak zaznaczył Adam Balcer, "bardzo niechętnie".
Roosevelt i Stalin jak Trump i Putin
Balcer podkreślił, że to jest prawda, że USA wygrały zimną wojnę, a dzięki temu powstała wolna III Rzeczpospolita. - Nie chcę tworzyć wrażenia, które też jest popularne w Polsce, że Zachód nas zdradził. Czy nam się to podoba, czy nie, Związek Radziecki stał się supermocarstwem i wymuszenie na nim czegoś miało swoje granice. Z drugiej strony można być aktywnym, stawać jakieś warunki, a nie być pasywnym albo mieć stosunek afirmatywny, czyli przyjacielski - stwierdził współprowadzący podcast. I porównał relację Franklina Delano Roosevelta i Józefa Stalina z tą Donalda Trumpa oraz Władimira Putina.
"Sprawa grobów nie była warta tego całego zamieszania. Co za głupcy, nie mam do nich cierpliwości" - to słowa Roosevelta o Katyniu. W depeszy do Stalina prezydent USA pisał: "Premier popełnił błąd, podejmując tę konkretną sprawę na forum Międzynarodowego Czerwonego Krzyża". - To jest niesamowite, ale Roosevelt do końca życia wierzył, że za zbrodnią w Katyniu stoją Niemcy - wyjaśnił Adam Balcer. I dodał, że najbardziej zaufany doradca prezydenta USA - Harry Hopkins - współpracował z radzieckim wywiadem.
- Jeszcze dorzucę, żeby ciebie dobić - powiedział Balcer do Sulika. - Po upadku powstania warszawskiego Roosevelt wysłał list do Stalina, w którym napisał: "Mam nadzieję, że nie muszę pana zapewniać, iż Stany Zjednoczone nigdy nie poprą żadnego tymczasowego rządu w Polsce sprzecznego z pana interesami" - przeczytał politolog. - Musimy być świadomi, że to polsko-amerykańskie umiłowanie wolności często miało znaczące wady - podsumował Adam Balcer.
Źródło: TOK FM