Trump zafundował światu "szok cenowy". "Kumulacja wszystkich najgorszych czynników"
W autorskim przeglądzie prasy zagranicznej w "Poranku TOK FM" Aleksandra Karasińska mówiła m.in. o tym, ile kosztuje nas wojna USA i Izraela z Iranem. Nie zabrakło także informacji o tym, dlaczego lokalne wybory we Francji mają kluczowe znaczenie.
Autorski przegląd prasy zagranicznej Aleksandry Karasińskiej
Zaczynamy od Le Monde. Gazeta pisze o wojnie na Bliskim Wchodzie. Francuzi zwracają uwagę na "szok cenowy". Le Monde cytuje słowa eksperta Międzynarodowej Agencji Energetycznej - "to największe zakłócenie dostaw ropy w historii". Agencja podaje, że w tym momencie przez cieśninę Ormuz przepływa jedynie 10 proc. ropy w stosunku do okresu sprzed wojny. Aby zatrzymać wzrost cen ropy na świecie, a szczególnie w USA, Donald Trump zdecydował, że zawiesi część sankcji na rosyjską ropę naftową.
New York Times komentuje: Zawieszenie sankcji USA dla Rosji oznacza, że do ekonomicznych zysków dodaje polityczny sukces. W dodatku, jak pisze amerykański dziennik, analitycy uważają, że to zawieszenie sankcji, nie złagodzi w znaczący sposób tego, co dziś mamy – czyli najgorszego szoku na globalnym rynku ropy od lat 70. zeszłego wieku. A to dlatego, że już wcześniej Rosja, omijając sankcje była w stanie transportować i sprzedawać swoją ropę. "Oczywiście, świat potrzebuje teraz każdej dostępnej baryłki i rozumiem, dlaczego Biały Dom, pod presją polityczną, wykonuje ten ruch" - powiedział Pavel Molchanov, analityk ds. energii. Jak dodał, to nie zrobi żadnej znaczącej różnicy.
Jak zauważa NYT "W Moskwie zapanował triumfalny nastrój, po latach, w których USA i kraje europejskie próbowały pozbawić rosyjską gospodarkę dochodów, które napędzały machinę wojenną".
Gazeta dodaje, że to kraje europejskie, które przewodziły w nakładaniu sankcji na Rosję i które również borykają się z wyższymi cenami energii, sprzeciwiają się amerykańskiemu posunięciu.
Telewizja Al Jazeera cytuje Przewodniczącego Rady Europejskiej, Antonio Costa, który mówił, że jedynym zwycięzcą tej wojny jest Rosja. Hiszpański polityk uważa, że to właśnie Rosja korzysta na rosnących cenach energii i odwróceniu uwagi od wojny na Ukrainie, bo teraz konflikt na Bliskim Wschodzie wysuwa się na pierwszy plan.
I jeszcze zostajemy przy temacie wojny w Iranie:
Kolejny ciekawy artykuł, jaki Aleksandra Karasińska znalazła w NYT zatytułowano: Globalizacja stoi w obliczu kolejnego kryzysu. Poza zakłóceniem runku ropy i gazu wojna na Bliskim Wschodzie zakłóca transport morski i lotniczy, zagrażając dostępowi do szerokiej gamy towarów.
Od towarów przemysłowych po owoce tropikalne, produkty potrzebne w jednym miejscu utknęły gdzie indziej. Koszt transportu lotniczego z Azji do Europy od początku wojny podwoił się. Transport z Wietnamu do USA wzrósł o prawie połowę. To z kolei utrudniło amerykańskim producentom samochodów i sprzedawcom detalicznym zabezpieczenie dostaw elektroniki i podzespołów.
Im dłużej trwają działania wojenne, tym większe wstrząsy dla konsumentów i firm w całej globalnej gospodarce. Reakcje te pokazują, że fałszywe jest twierdzenie nacjonalistów, że globalizacja przeszła do historii.
Dziś wyższe ceny energii podnoszą ceny paliwa dla ciężarówek, cystern i samolotów odrzutowych, co zwiększa koszty transportu ładunków. Wyższe rachunki za benzynę i klimatyzację sprawiają, że gospodarstwa domowe mają mniej pieniędzy na towary i usługi, co hamuje wzrost gospodarczy.
Jeśli ceny wzrosną na stałe ekonomiści ostrzegają przed stagflacją.
- "Stworzyliśmy tak samo groźne, jeśli nie gorsze parametry niepewności niż podczas pandemii” – komentuje sytuację w NYT Nick Vyas, ekspert z Uniwersytetu Południowej Kalifornii. "To kumulacja wszystkich najgorszych czynników".
Wybory we Francji. Co musisz o nich wiedzieć?
A teraz przenosimy się do Europy, gdzie w niedzielę ważne wybory. I tu tytuł tekstu Politico Europe "Wybory we Francji: Jak oglądać niedzielne głosowanie jak profesjonalista. Pomyśl o nich jako o przygrywce w pierwszym akcie do przyszłorocznych wyborów prezydenckich".
W całej Francji obywatele udadzą się w niedzielę do urn, aby wziąć udział w wyborach lokalnych, które dostarczą ważne wskazówki co do przebiegu przyszłorocznego, niezwykle ważnego wyścigu prezydenckiego, w którym faworytem jest skrajna prawica.
I dalej Politico radzi: Oto, co musisz wiedzieć, aby śledzić pierwszą turę wyborów jak profesjonalista.
Na jakie miasta zwrócić uwagę? Paryż. Tu wyścig o zastąpienie urzędującej Anne Hidalgo zapowiada się niezwykle zacięty. Jeśli socjaliści stracą kontrolę nad Paryżem po ćwierćwieczu u władzy, będzie to miało katastrofalne skutki dla znaczenia partii przed wyborami prezydenckimi w przyszłym roku.
Zieloni ryzykują utratę kilku dużych miast, które zdobyli sześć lat temu, takich jak Bordeaux czy Lyon, co mogłoby dodatkowo osłabić partię po serii rozczarowujących wyników. Socjaliści liczą na utrzymanie Lille i Nantes, a także Paryża. Marsylia, drugie co do wielkości miasto Francji. Urzędujący dziś polityk centro-lewicowy jest zagrożony przez kandydata Zgromadzenia Narodowego. Inne południowe miasta, takie jak Nicea, Tulon i Nîmes, również są potencjalnym celem skrajnej prawicy, więc warto je obserwować, aby zorientować się, czy wyborcy są gotowi oddać Le Pen lub Jordanowi Bardelli klucze do Pałacu Elizejskiego w przyszłym roku.
I zostajemy przy ważnych wyborach. Na Węgrzech wybory do parlamentu już za miesiąc.
"Financial Times" informuje, że Władimir Putin będzie wspierał kampanię wyborczą Viktora Orbána, z użyciem mediów społecznych. Kreml rozpoczął kampanię dezinformacyjną, aby pomóc Viktorowi Orbánowi w ponownym wyborze. Rząd Putina poparł plan rosyjskiej firmy konsultingowej, który ma wesprzeć partię Orbana - Fidesz - poprzez zalewanie mediów społecznościowych wiadomościami zaprojektowanymi w Rosji i publikowanymi przez znanych i wpływowych Węgrów. Kampania przedstawia Orbána jako jedynego kandydata, który może utrzymać suwerenność Węgier i który liczy się na światowej scenie. Zgodnie z materiałem, do której dotarł FT, kampania ma pokazać Orbána, jako "silnego przywódcę, sojusznika Donalda Trumpa", a jego głównego rywala Pétera Magyara, zohydzić wyborcom jako "marionetkę Brukseli bez zewnętrznego wsparcia". FT zwraca też uwagę, że w ostatnich dniach w węgierskich mediach społecznościowych gwałtownie wzrosła liczba antyukraińskich narracji. Brytyjska gazeta przypomina, że Magyar i jego partia Tisza prowadzą w sondażach.
Quiz: Quiz dla dobrze poinformowanych. Sprawdź, czy jesteś na bieżąco!
Autorka: Aleksandra Karasińska, TOK FM/ Fot. AP Photo/Mark Schiefelbein