,
Obserwuj
Ludzie

Tak wojna odciska się na portfelach Polaków. O kredyt trudniej, oszczędzać się nie opłaca

Wojciech Kowalik
4 min. czytania
14.04.2026 06:25

To najprawdopodobniej koniec obniżek rat kredytów. Wszystko przez wojnę na Bliskim Wschodzie, która również w taki sposób zajrzy do naszych portfeli. Jeszcze gorsze wiadomości są dla tych, którzy o kredyt dopiero się starają. Konflikt przeciętnej rodzinie odebrał właśnie jeden pokój.

W miesiąc wojna na Bliskim Wschodzie zabrała rodzinie starającej się o kredyt jeden pokój
W miesiąc wojna na Bliskim Wschodzie zabrała rodzinie starającej się o kredyt jeden pokój
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego dalszej ulgi w ratach prawdopodobnie już nie będzie i w takim razie - czy możliwe są podwyżki?
  • Dlaczego gorsze wiadomości są dla tych, którzy o kredyt dopiero się starają?
  • Czy banki dalej będą cięły odsetki od pieniędzy, które w nich trzymamy?

Na początek małe przeprosiny: będziemy nadużywać słowa "najprawdopodobniej". A to dlatego, że w obecnym świecie nie da się niczego prognozować z większą dozą pewności. Jeszcze dwa miesiące temu nikomu nie śniła się wojna w Zatoce Perskiej, prognozy inflacyjne były bardziej niż optymistyczne, a przewidywania co do stóp procentowych - dość jednoznaczne. Teraz wszystko zostało postawione na głowie: nie wiadomo jak droga ropa, której ceny wystrzeliły po amerykańskim ataku na Iran i nie chcą za bardzo spadać, rozleje się na ceny w całej gospodarce. Jak na to zareagują banki centralne, bo stopy procentowe pomagają im okiełznać inflację, a przez to - jak potoczą się losy kredytobiorców oraz tych, którzy o kredyt dopiero się starają.

Wszystko będzie inaczej

Przed całym wojennym zamieszaniem prognozy były proste: inflacja w Polsce w tym roku trwale schodzi do poziomu uważanego za optymalny dla gospodarki i naszych kieszeni, Rada Polityki Pieniężnej, po całym cyklu z ostatniego roku, zetnie stopy jeszcze raz lub dwa, a kredytobiorcom zostanie jeszcze trochę w kieszeni. Nic z tego, bo najprawdopodobniej będzie inaczej. Jak?

Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się uspokoi, to i tak droga ropa już się rozlała na inflację. Nie powinna wzrosnąć bardzo mocno, ale najprawdopodobniej wzrośnie, ekonomiści mówią, że może do trzech z kawałkiem, może przejściowo do czterech procent. W związku z tym Rada Polityki Pieniężnej już nie będzie dalej obniżać stóp procentowych - co zapowiedział sam prezes NBP, a ekonomiści kreślą scenariusz, że zostaną one bez zmian może do końca roku, może do przyszłego. A to oznacza, że stopy procentowe najprawdopodobniej doszły do docelowego - na dłuższy czas - poziomu i do takiego docelowego - na dłuższy czas - poziomu doszły też raty kredytów. To teraz czas na konkretne kwoty.

Weźmy najpopularniejszy kredyt na pół miliona złotych na 30 lat. Jeszcze rok temu miesięczna rata takiego kredytu oscylowała wokół 3700 złotych miesięcznie. Seria obniżek stóp procentowych z ostatniego roku sprowadziła ratę do poziomu - mniej więcej - 3000 złotych, czyli w kieszeni kredytobiorców - łatwo policzyć - zostaje miesięcznie siedemset złotych, a to już wyraźna ulga. I na takim poziomie - najprawdopodobniej - rata już zostanie w kolejnych miesiącach. Bo gdyby ze stopami procentowymi wszystko szło zgodnie z prognozami sprzed dwóch miesięcy, to pewnie do końca roku jeszcze ze 100-200 złotych dałoby się urwać. Ale już się - najprawdopodobniej - nie uda. Taniej zatem nie będzie. A czy może być drożej?

Może, ale - najprawdopodobniej - nie będzie. Bo w momencie w którym wybuchła wojna w Zatoce Perskiej, wzrosły ceny paliw i odżyły inflacyjne strachy, odżyły też strachy o podwyżki stóp procentowych. Rozejm na Bliskim Wschodzie te strachy na razie nieco uspokoił i rynkowe wyceny poziomów stóp procentowych już nie zakładają powszechnej groźby podwyżek. Choć nawet nasza Rada Polityki Pieniężnej ostrzega: jeśli inflacja zerwałaby się ze smyczy, nie zawaha się podnieść stóp.

A co z chętnymi na kredyt?

To ci, którzy kredyty już spłacają. A co z tymi, którzy dopiero chcą się na mieszkanie zadłużyć? A jest takich sporo, w marcu - według danych Biura Informacji Kredytowej - w bankach ustawiły się kolejki po kredyty: starało się o nie najwięcej osób od blisko dwudziestu lat.

Tu nie ma dobrych wieści, zwłaszcza dla tych, którzy cenią sobie święty spokój i chcieliby kredyt z oprocentowaniem okresowo stałym, a więc takim, które ubezpiecza przed wzrostem rat, kiedy stopy procentowe wzrosną. Nowa, niepewna, wojenna sytuacja mocno ograniczyła zdolność kredytową. Czas na potwierdzające to liczby: rodzina z jednym dzieckiem i dochodem 12 000 zł na rękę dostałaby teraz w banku prawie 770 tysięcy złotych kredytu. A jeszcze w lutym było to o prawie 100 tysięcy więcej. To oznacza, że w miesiąc wojna na Bliskim Wschodzie zabrała takiej rodzinie jeden pokój, a wynika to z faktu, że tego rodzaju okresowo stałe oprocentowanie wyraźnie wzrosło. Oprocentowanie zmienne wzrosło w znacznie mniejszym stopniu, ale w niepewnej sytuacji patrzymy na nie mniej chętnie.

Oszczędzający też nie mają się co cieszyć

Obecni i przyszli kredytobiorcy już wiedzą na czym stoją, więc teraz, na koniec - oszczędzający, bo odsetki od ich pieniędzy też zależą od poziomu stóp procentowych. To, że banki tną oprocentowanie i odsetek dopisują coraz mniej nie jest żadną nowością, widzimy to z miesiąca na miesiąc. Obniżki stawek na lokatach jednak spowolniły - w lutym było to przeciętnie 3,2 procent. I na takich poziomach oscyluje większość lokat w bankach, choć oczywiście są promocje na 5-6 procent w skali roku, ale na krótko, na limitowane kwoty i obwarowane szeregiem wymogów. Na więcej nie ma co liczyć również dlatego, że banki siedzą na naszych pieniądzach i wcale nie mają ochoty bić się o nasze oszczędności.

Wyliczenia zaprezentowane w tym odcinku przygotował Jarosław Sadowski, dyrektor Departamentu Analiz rankomat.pl.

źródło: TOK FM