Film o emerytce, której nie stać na burgera. Niepokojący wątek chorego syna. "Brzmi jak historia z 'Podziemia'"
Historia pani Heni, która rozmawiała z reporterem serwisu Goniec.pl, poruszyła wielu internautów. 83-latka została poproszona o spróbowanie kanapki 'Burger drwala' sprzedawanej w sieci McDonald’s. Kobieta przyznała, że burger bardzo jej smakuje, jednak dodała, że sama nie kupuje takich dań, bo jej nie stać. Opowiedziała, że ma niewielką emeryturę, którą w ogromnej części wydaje na opiekę nad ciężko chorym synem.
- To jest pyszne, ale mnie na to nie stać, bo mam nauczycielską emeryturę, która wynosi 2200 złotych. To jest bardzo mało i ciężko przy synu chorym na boreliozę, bo państwo nie leczy. Jesteśmy goli i weseli - opowiadała emerytka.
Kobieta wyjaśnia, że lekarze w Polsce "nie mają kompetencji, żeby leczyć" boreliozę, a jej syn "wszystkie pieniądze wydał na prywatnych neurologów". - W sumie do dnia dzisiejszego, po trzech latach walki nic się nie zmienia - opowiadała. Dodawała, że syn potrzebuje pomocy w codziennym funkcjonowaniu.
Dopytywana o szczegóły choroby, mówiła, że jest to "niby borelioza zaleczona, ale krętki przeszły do mózgu". - On kleszcza złapał cztery czy pięć lat temu, a trzy lata temu (to) odkrył. Jak poszedł do pierwszego neurologa, to pan doktor powiedział: proszę pana, pan już trzy lata z tym chodzi - relacjonowała.
Mówiła, że u syna próbowano różnych metod leczenia, ale nic nie działa. Teraz jej syn pije zioła. - Co chwilę się czegoś próbuje, co chwilę się czymś podpiera - dodała.
"To brzmi jak grupa opisywana w serialu "
W mediach społecznościowych pojawiły się głosy, że historia syna pani Heni niepokojąco przypomina to, co opisał w serialu "Podziemie" Michał Janczura.
"Podziemie" opisuje toczący się przy świetle dziennym proceder stosowania niepotwierdzonych naukowo procedur do leczenia boreliozy - rzeczywistej i urojonej. To portret świata, w którym medycyna jest pretekstem do zarabiania. Michał Janczura schodzi do medycznego podziemia, gdzie pacjentów faszeruje się lekami i suplementami diety, zarabiając na ich pragnieniu dojścia do zdrowia.
Publikacja serialu doprowadziła do reakcji wielu instytucji, m.in. wskazani w serialu diagności odpowiedzą dyscyplinarnie za stosowanie niepotwierdzonych metod diagnostycznych dotyczących wykrywania boreliozy. Do rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy trafiło kilkadziesiąt wniosków dotyczących leczenia metodami sprzecznymi z aktualną wiedzą medyczną. Główny Inspektorat Sanitarny przebadał suplementy na boreliozę i wykrył w nich m.in. niedozwolony składnik. Interweniował również Rzecznik Praw Pacjentów, który wydał 20 decyzji w sprawie naruszania zbiorowych praw pacjentów, co może się skończyć wysokimi karami dla lekarzy stosujących w leczeniu boreliozy - prawdziwej i urojonej - wielomiesięczne, a czasem wieloletnie antybiotykoterapie. Wytyczne w sprawie stosowania antybiotyków wydać ma również Ministerstwo Zdrowia.
Zapowiadane są również wnioski do prokuratury.
- Nie znam tej historii dokładnie, ale brzmi to trochę tak, jak historie opisane w serialu "Podziemie" - o ludziach, którzy padli ofiarą szarlatanów sprzedających niesprawdzone terapie, różnego rodzaju specyfiki i wmawiający pacjentom, że nie da się ich wyleczyć standardowymi metodami - komentował nagranie serwisu Goniec.pl Michał Janczura. Zwrócił również uwagę na dramat osób, rodziców, którzy całe swoje życie poświęcają na opiekę nad niesamodzielnymi, ciężko chorymi dziećmi. - Mam nadzieję, że ktoś dzięki temu filmikowi również na to zwróci uwagę - dodał.