,
Obserwuj
Ludzie

Tu młodzież wychodzi z życiowych zakrętów. "To jest magia"

oprac. Marta Zdanowska
4 min. czytania
04.04.2026 13:03

- Mam wiele takich historii, kiedy ktoś od nas odszedł, wybiegł, trzasnął drzwiami, nawrzucał nam albo po prostu zniknął, a potem wrócił i zaczął jeszcze raz - mówiła w TOK FM Agnieszka Sikora, prezeska fundacji "Po Drugie" i Warszawianka Roku.

Warszawianka Roku 2025 Agnieszka Sikora
Warszawianka Roku 2025 Agnieszka Sikora
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Agnieszka Sikora założyła fundację;
  • Jakie największe wyzwania napotyka fundacja w swojej działalności;
  • Jakie osiągnięcia podopiecznych fundacji napawają Agnieszkę Sikorę największą dumą;
  • Co fundacja planuje zrobić dla młodych matek w Warszawie.

Agnieszka Sikora, wieloletnia dziennikarka, postanowiła zmienić swoje życie i zaczęła pomagać młodzieży z życiowymi trudnościami. W tym celu ponad 14 lat temu założyła fundację "Po Drugie", która wspiera młodzież i młodych dorosłych zagrożonych i dotkniętych bezdomnością. Prowadzi dla nich dom, udostępnia także mieszkania treningowe. Niedawno za swoją działalność dostała tytuł Warszawianki Roku.

Jak wspominała w TOK FM, założenie fundacji i znalezienie funduszy nie było proste. Jednym z największych wyzwań w tej pracy jest również radzenie sobie z tym, że niektórzy pomoc odrzucają.

- Mam nadzieję, że mi się nie zmieniło to na przestrzeni lat, że walczę do końca, nie odpuszczam. Cały zespół fundacji jest w filozofii wyciągniętej ręki, otwartych drzwi. Natomiast na pewno taka codzienna praca z drugim człowiekiem uczy dojrzałości, cierpliwości. Nie rezygnuję, ale szanuję to, że tak czasem jest - mówiła w audycji "Weekend Radia TOK FM" Agnieszka Sikora.

Jak dodała, zawsze żyje w niej też nadzieja, że to jeszcze nie jest ostateczny koniec. - Bo mam też wiele takich historii, kiedy ktoś od nas odszedł, wybiegł, trzasnął drzwiami, nawrzucał nam albo po prostu zniknął, a potem wrócił i zaczął jeszcze raz. I zaczął bardzo dobrze i skończył dobrze - opowiadała w rozmowie z Ewą Podolską.

- Zresztą ja też wierzę w to bardzo, że jeżeli człowiek, nawet przez bardzo krótki czas, doświadczył czegoś wartościowego, czegoś co mu dawało podmiotowość, godność, co było dobre po prostu, to może jeszcze kiedyś do tego sięgnie i będzie mógł coś z tym zrobić. I to będzie miało wpływ na jego dalsze życie, dalsze wybory - powiedziała Sikora.

Zwróciła też uwagę, że nie trzeba tego odbierać w kategoriach porażki, bo jednak ludzie sami decydują o swoim życiu, podejmują wybory. - My możemy zapraszać, nawet mamy taki obowiązek - pokazywać inspirować, zachęcać, motywować, ale nie mamy wpływu na to, jaka będzie decyzja tego drugiego człowieka, musimy czasem tę decyzję po prostu przyjąć. Ale oczywiście byłoby źle, gdybyśmy się przestali zastanawiać nad tym, czy nie możemy zrobić czegoś więcej, lepiej, inaczej. To temat, który pojawia się w naszych rozmowach czy na superwizjach, gdzie analizujemy każdą sytuację i też zastanawiamy się, czy nie popełniliśmy jakiegoś błędu, czegoś nie przeoczyliśmy - tłumaczyła.

Tu młodzież wychodzi z życiowych zakrętów

Prezeska fundacji ma też jednak wiele powodów do radości z sukcesów swoich podopiecznych. - Ostatnio odkryłam, że największą satysfakcję w naszej pracy daje mi nie ten moment, kiedy ktoś tak się po prostu ogarnia, tak powiedzmy poprawnie, czyli nie ćpa, nie kradnie, płaci podatki. To jest spoko, ale napawa mnie największą radością taka sytuacja, kiedy ktoś idzie jeszcze wyżej i rozbudzają się jego ambicje i aspiracje - mówiła.

Jako przykład z ostatniego czasu podała Adama. - Trafił do nas dwa lata temu, nie czarujmy się, chłopak z mocnym rysem demoralizacji, cwaniakowania i życia na skróty. Zrobił już prawko, ale jest bardzo inteligentny i ja mu tak trułam trochę: może idź szkoły, matura itd. I on się zapisał do tej szkoły. To są takie rzeczy, które po prostu teraz jak to mówię, to się gęba cieszy, bo to jest wspaniałe - relacjonowała.

Redakcja poleca

- Kiedy widzę Emila naszego, który przyszedł do nas, jak miał 18 lat, na nic nie był gotowy, może najwyżej na to, żeby nas okraść i zrobić w balona. Dzisiaj ma już prawie 3 lata trzeźwości, zrobił terapie, pracuje, zarabia na swoje życie, jest takim przyzwoitym chłopakiem, ale takim naprawdę, to jest taka przemiana, że coś niesamowitego - wymieniała dalej.

Wspomniała też o Pauli. - Wzięliśmy ją pod nasze skrzydła po terapii leczenia uzależnień. I myślę o tym, że cały czas walczy, że jest trzeźwa, że wynajmuje mieszkanie, że płaci za nie, że czasem ma trudno, ale kiedy jej trudno to wie do kogo przyjść, z kim pogadać. To takie nieprawdopodobne rzeczy, które się dzieją w naszej pracy. Albo kiedy myślę o Patryku, który jest z nami już rok, mieszka w domu dla młodzieży. I tak się trochę wścieka, że nie jest jeszcze w mieszkaniu treningowym, ale nie jest gotowy po prostu. Ale to, że on przez ten rok nauczył się pracować, zaliczył już kilka miejsc, ale utrzymuje tę pracę, jakąś taką ciągłość. To są fantastyczne rzeczy, to jest magia - powiedziała Sikora.

Fundacja w najbliższym czasie ma otworzyć także nowy Dom - dla Młodych Mam, który zbudowała na warszawskim Ursynowie. - Będą mogły tam zamieszkać bardzo młode dziewczyny, które mają 18-19 lat, mają już dzieci i też doświadczają bezdomności. Dom jest gotowy, natomiast brakuje nam środków po to, żeby móc go uruchomić, żeby zatrudnić kadrę, żeby mieć wszystko to co jest niezbędne, żeby te dziewczyny dostały odpowiednią pomoc - mówiła gościni TOK FM.

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi.