,
Obserwuj
Nauka

Dlaczego Saule upadło? Oto 10 grzechów głównych polskich start-upów

3 min. czytania
13.02.2026 07:00

Saule to już kolejny polski start-up, który mimo przełomowej technologii poniósł porażkę. Komercyjnej produkcji nie uruchomił również Nano Carbon, firma rozwijająca polski grafen. O tym, jakie popełniono błędy, usłyszycie w odcinku "Techstorii".

Saule - mimo przełomowej technologii - poniósł porażkę
Saule - mimo przełomowej technologii - poniósł porażkę
fot. fot . Mieczyslaw Michalak / Agencja Wyborcza.pl
  • Polski start-up Saule, produkujący ogniwa perowskitowe, mimo obiecującej technologii nie odniósł sukcesu;
  • Naukowczyni Olga Malinkiewicz i pożyczkodawca Saule przerzucają się teraz pozwami;
  • O tym, co poszło nie tak w historii Saule, usłyszycie w podkaście "Techstorie".

Cienkie, elastyczne panele fotowoltaiczne z użyciem technologii perowskitowej miały zrewolucjonizować zieloną energetykę. Polski start-up Saule pracował nad przełomowym wynalazkiem. Jednak zamiast międzynarodowego sukcesu doszło do konfliktu między współzałożycielką a inwestorem i upadku firmy. Dziś spółka de facto jest w upadłości, zespół naukowców pracujących nad perowskitami rozpierzchł się, a współzałożycielka Saule Olga Malinkiewicz przerzuca się pozwami z inwestorem Piotrem Kurczewskim z DC24.

Dlaczego Saule nie odniosło sukcesu? O tym opowiedziała Joanna Sosnowska, redaktorka gospodarcza "Wyborczej Biz", oraz dziennikarka, autorka m.in. książki "Bóg techy" Sylwia Czubkowska w podkaście "Techstorie".

Jak wyjaśniły prowadzące "Techstorie", jednym z kluczowych problemów było to, że spółka nie umiała sprecyzować, do czego "ciężka naukowa praca" ma komercyjnie doprowadzić. Saule niemal krok w krok powtórzyło błędy innej polskiej firmy - Nano Carbon, która rozwijała polski grafen, ale i jej nie udało się uruchomić komercyjnej produkcji.

10 czerwonych flag Saule. Wszystkie błędy start-upu

Były szef Sieci Badawczej Łukasiewicz Andrzej Dybczyński przygotował dla "Techstorii" 10 czerwonych flag, które świadczyły o tym, że biznes Saule nie rozwijał się tak prężnie, jak oczekiwali inwestorzy:

  1. Nie istniał mechanizm obiektywnej weryfikacji postępów w Saule. Brakowało jednego, wiarygodnego źródła informacji o rzeczywistych wynikach prac nad rozwijaną tam technologią.
  2. Saule nie skalowało się rynkiem, lecz grantami. Start-upy na świecie rozwijają się, zdobywając inwestorów, klientów i przychody, a nie kolejne dotacje.
  3. Brak zainteresowania ze strony globalnych graczy z branży fotowoltaicznej. Gdyby technologia Saule rzeczywiście była tak przełomowa, to światowi giganci - tacy jak Toshiba czy Philips - już by o nią walczyli. Skoro tego nie robią, to znak, że coś jest nie tak.
  4. Saule pozyskało kapitał wysokiego ryzyka od podmiotu, który z natury nie lubi ryzyka. Columbus i jego inwestorzy nie mają finansowej wyporności, by prowadzić projekty typu deep-tech, jakim było Saule.
  5. Brak finansowania od dużych, profesjonalnych funduszy venture capital, które mają doświadczenie w ocenie technologii.
  6. Brak realistycznych prognoz czasowych i finansowych. Nikt nie określił, jakie są kamienie milowe, kiedy zostaną osiągnięte i jakim kosztem. Mówiono o "ratowaniu świata", ale nie o konkretnym planie komercjalizacji.
  7. Brak publicznie znanych kamieni milowych w zakresie rozwiązania kluczowych problemów technologii, przede wszystkim trwałości perowskitów.
  8. Brak identyfikacji przewag konkurencyjnych. Istnieje już konkurencja rozwijająca perowskity, a Saule nigdy nie wyjaśniło, dlaczego miałoby być lepsze.
  9. Przegrzanie PR-owe. Narracja o Oldze Malinkiewicz jako "Polce, która ratuje świat" budowała nierealne oczekiwania i bardziej przeszkadzała niż pomagała.
  10. Niechęć do międzynarodowego kapitału. Saule, mimo potrzeb finansowych, nie szukało realnie inwestorów za granicą, tłumacząc to chęcią "zachowania polskości technologii". To szlachetne w słowach, ale z biznesowego punktu widzenia - błędne. Lepszy byłby zagraniczny kapitał i rozwój technologii niż jej upadek.

Historia Saule - według Andrzeja Dybczyńskiego - rezonuje z problemami całego polskiego ekosystemu naukowo-startupowego. Co jednak sprawiło, że tak długo wydawało się, że w Saule wszystko gra? - Wszyscy - założyciele, inwestorzy i obserwatorzy - po prostu chcieli w to wierzyć. To naturalne, bo wiara w innowacje napędza świat inwestycji w technologie - skomentowała Joanna Sosnowska.

Spółce nie pomógł też fakt, że pożyczki były przelewane transzami, a inwestycje nie wystarczały na rozwój produkcji. Stąd też spór między założycielką Saule Olgą Malinkiewicz a inwestorem Piotrem Kurczewskim z funduszu DC24.

Jednak to nie wszystko, co można powiedzieć o upadku Saule. Jak odkryły współprowadzące "Techstorie", są jeszcze wiadomości, które mogą zaskoczyć.

Źródło: TOK FM