Koparka kryptowalut nie tylko w sądzie. "Wchodzisz na stronę urzędu i komputer zaczyna wyć"
O tym, że w siedzibie Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie odkryto urządzenia o dużej mocy obliczeniowej wykorzystywane w obrocie kryptowalutami, poinformował portal tvnwarszawa.pl. Komputery ukryto w kanale wentylacyjnym oraz w podłodze technicznej. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura, o zdarzeniu powiadomiono też Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Jak się kopie kryptowaluty?
Jak właściwie działa koparka kryptowalut? - Cały system kryptowalut przewiduje, że od czasu do czasu są one wykopywane przez komputery, które rozwiązują zagadkę kryptograficzną. Musimy do tego systemu trochę dorzucić, więc zaprzęgamy komputery, by udostępniały swoją moc obliczeniową całemu systemowi, ale co jakiś czas również nagradzamy je za to - wyjaśniał Marcin Maj. Jak dodawał, im większa moc, tym większa szansa, że w końcu coś wykopiemy.
Okazuje się, że przypadek siedziby NSA w Warszawie nie jest pierwszym tego typu dotyczącym państwowej instytucji. Gość Adama Ozgi podał dość malowniczy przykład. - Urząd małej gminy, na którego stronie zainstalowano koparkę webową - skrypt działający na stronie. Każdy, kto na nią wchodził, mógł zaobserwować, że wiatrak komputera zaczyna szybciej chodzić, a sam komputer jest obciążony - opisywał. Okazało się, że osoby, które umieścił ów skrypt na stronie urzędu, wykorzystywały moc obliczeniową odwiedzających do kopania kryptowalut na swoją rzecz.
Po czym poznać, że gdzieś coś kopią?
Adam Ozga pytał, po czym można byłoby rozpoznać, że np. w budynku, w którym mieści się redakcja TOK FM, działa kopalnia kryptowalut. Okazuje się, że wytropienie takiej działalności wcale nie jest proste.
- Podejrzewam, że w budynku radia jest duże zużycie prądu, więc to się może nie rzucać w oczy przez jakiś czas - wskazywał Marcin Maj. Podobnie jest, jeśli użyty do tego zostanie komputer, z którego nikt na co dzień nie korzysta. - Mieliśmy przypadki znalezienia koparek w urzędach miast, np. raz pod podłogą - wskazywał gość TOK FM.
Dodał, że podobne sytuacje zdarzają się co jakiś czas, a niektóre są wręcz komiczne. Przywołał sytuację z Rosji, gdzie do kopania kryptowalut zaprzęgnięty został superkomputer z naukowego instytutu badawczego. - Ktoś dodał dwa do dwóch i doszedł do wniosku, że przecież mamy w instytucie superkomputer, który ma dużą moc obliczeniową, więc czemu na tym nie zarobić - opowiadał ekspert.
Przyznał, że do pewnego momentu barierą była cena sprzętu komputerowego, który był zwyczajnie drogi. Jednak od kiedy pojawiły się lepsze karty graficzne, do kopania kryptowalut wykorzystuje się również ich procesory. Czymś, co może sprawiać, że kopanie staje się droższe i - być może - łatwiejsze do namierzenia, jest drożejący prąd. A więc sygnałem alarmowym w urzędach mogą być gwałtownie rosnące rachunki za energię.