,
Obserwuj
Nauka

Zbliża się się kolejny niż genueński. Czy jest się czego bać? "Mamy szum informacyjny"

3 min. czytania
26.09.2024 11:25
- Mamy troszkę szum informacyjny. Trzy niże, z którymi mamy albo będziemy mieć do czynienia, zlały się w jeden i zostały nazwane niżem genueńskim - mówił w TOK FM Krzysztof Drozdowski, meteorolog z Politechniki Wrocławskiej, współpracujący z "Gazetą Wyborczą". I wyjaśniał, co w pogodzie czeka nas w najbliższych dniach.
|
|
fot. źródło: tropicaltidbits.com

Obfite i intensywne opady, które doprowadziły do powodzi na południu Polski, przyniósł niż genueński Boris. W związku z tym kolejne informacje o powstających nowych niżach genueńskich mogą wydawać się niepokojące. Jednak gość TOK FM przekonywał, że najbliższe prognozy są jasne: nic nam nie grozi, jeśli chodzi o powódź. Wyjaśniał, że powstał szum informacyjny. - Trzy niże, z którymi mamy, albo będziemy mieć do czynienia, zlały się w jeden i zostały nazwane niżem genueńskim - przyznał. I w rozmowie z Wojciechem Muzalem wytłumaczył sytuację pogodową, w jakiej się znajdujemy.

Trzy niże w okolicy Polski

Z pierwszym niżem - o imieniu Brigitta - mieliśmy do czynienia we wtorek i środę. - On dał symboliczne opady. Obecnie powoli przechodzi do historii - przemieścił się nad Morze Białe, gdzie będzie zanikać. Nie ma na nas już wpływu - wyjaśniał Krzysztof Drozdowski w "Pierwszym Programie".

Drugi niż - Konstancja - podobnie jak Brigitta, da umiarkowane opady deszczu. - Dokuczliwy może być dość silny wiatr. Ale opady wystąpią równomierne w całym kraju i nie będą groźne - wyjaśniał gość TOK FM. Podkreślał, że ani Brigitta, ani Konstancja nie są niżami genueńskimi, które zazwyczaj dają bardzo obfite opady deszczu, tylko zwykłymi niżami atlantyckimi.

W Krakowie 'rozpadł się' nowy zbiornik retencyjny. 'Nie tak to powinno wyglądać'

- Trzeci niż, który nie ma jeszcze imienia, powstanie w piątek. On się zaczyna formować nad Zatoką Genueńską i będzie to prawdziwy niż genueński - tłumaczył dalej Drozdowski. Ale zaraz dodał, że niż ten nie zagraża Polsce wielkimi opadami. - Nie wszystkie niże genueńskie przemieszczają się torem, który kieruje je nad środkową Europę. On będzie przez około trzy dni przemieszczał się na północnymi Włochami, Adriatykiem, może trafi na zachodnie Bałkany, na pewno nie ruszy w kierunku Polski - opisywał.

Jak dodał, niektóre modele pogodowe przewidują, że jakaś mała strefa związana z tym niżem muśnie naszą południowo-wschodnią granicę. - Według tych modeli mogą wystąpić opady na Podkarpaciu, szczególnie w Bieszczadach. To może być sobota po południu albo noc z soboty na niedzielę. Ale nawet najwyższe prognozy przewidują 30-40 mm na metr kwadratowy - to solidny deszcz, ale w żadnym razie nie grozi powodzią - wyjaśniał meteorolog.

Nocna awantura o powódź w Sejmie. Posłowie PiS oburzeni. 'Prawdy się boicie!', ''Rząd robił 'putiniadę''

Czy bać się niżu noszącego imię?

Czy sam fakt, że jakiś niż otrzymuje imię to oznaka, że należy się ich bać? Krzysztof Drozdowski podkreślał, że nie jest to takie proste. Przypomniał, że nazywanie tego typu zjawisk zaczęło się w USA od nadawania imion huraganom. - W Europie zaś wzięło się to z Niemiec - tam służba meteo nadaje imiona właściwie wszystkim niżom i wyżom, a wniosek o nadanie imienia może złożyć niemal każdy, za drobną opłatą - wyjaśniał. W związku z tym imię ma niemal każdy z niżów formujących się nad Europą.