,
Obserwuj
Polityka

Nocna awantura o powódź w Sejmie. Posłowie PiS oburzeni. "Prawdy się boicie!", "'Rząd robił "putiniadę"'

tokfm.pl/PAP
3 min. czytania
26.09.2024 07:32
Po informacji rządu na temat walki z powodzią w Sejmie wybuchła awantura z udziałem posłów opozycji. - Gdzie są nasze pytania? Gdzie są odpowiedzi? Prawdy się boicie! - krzyczał poseł PiS Janusz Kowalski. A Mateusz Morawiecki mówił o "putinadzie".
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Rząd Donalda Tuska oblał egzamin podczas powodzi, nie potrafił ochronić ludzkiego życia i zdrowia - ocenił w środę w Sejmie były premier Mateusz Morawiecki (PiS). Podkreślił też, że publiczne przeprowadzanie powodziowych sztabów kryzysowych było 'putiniadą'.

Powódź 2024. Morawiecki obwinia Tuska i mówi o "putinadzie"

- Rządzący oblali ten egzamin i to w całej rozciągłości, ponieważ nie potrafili stanąć na wysokości zadania i zrobić wszystko, żeby ochronić ludzkie życie, ludzkie zdrowie - powiedział Morawiecki, odnosząc się do informacji rządu na temat walki z powodzią.

Były premier ocenił, że podczas działań przeciwpowodziowych najbardziej zawinił premier Donald Tusk. - Już od 10 września Republika Czeska, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Polsce i Komisja Europejska przestrzegały Polaków, przestrzegały rząd Polski przed ogromnymi opadami deszczu, które grożą kataklizmem. Rząd nic z tym nie zrobił. Minął wtorek, minęła środa, minął czwartek. W piątek premier Tusk wypowiedział te haniebne słowa, że prognozy nie są przesadnie alarmujące - mówił Morawiecki.

Donald Tusk w Sejmie o powodzi. Oberwało się posłom PiS. 'Czasem lepiej milczeć'

- Te słowa to nie jest zwykły błąd. Te słowa, to słowa, które kosztowały ludzi być może życie, być może kosztowały ich zdrowie, a na pewno kosztowały utratę dobytku i spowodowały, że służby, że samorządy, że ludzie po prostu się zdemobilizowali - ocenił Morawiecki.

Były premier ocenił też, że przeprowadzanie m.in. powodziowych sztabów kryzysowych przed kamerami, podczas których Tusk "rugał" i "beształ" urzędników to "putiniada", wskazując, że przypomina to sytuację z historii Rosji, w której car krytykował swoich bojarów.

- To spowodowało kolejne błędy, to doprowadziło do tego, że na Dolnym Śląsku i na Opolszczyźnie rozpętało się piekło - ocenił.

PiS przestał czuć nastroje społeczne? 'Coś się tu komuś odkleiło, idę na ścianę'

Kowalski: Gdzie są nasze pytania? Gdzie są odpowiedzi? Prawdy się boicie!

W imieniu PiS zabrał głos także poseł tej partii Marcin Ociepa, który również skrytykował rząd za publiczne przeprowadzanie sztabów kryzysowych. - To jednak nie było zarządzanie kryzysem powodziowym, lecz wizerunkiem szefa rządu. Taka jest prawda o tych posiedzeniach. Bo jak inaczej nazwać - miejscami żałosne - spektakle będące formą teatralizacji polityki, w których premier odpytywał publicznie swoich ministrów, wojewodów i komendantów służb - pytał Ociepa.

Ocenił też, że wśród najważniejszych błędów szefa rządu jest zignorowanie ostrzeżeń i prognoz, złe zarządzanie zbiornikami retencyjnymi, opóźnienia w przekazywaniu ostrzeżeń, niewystarczające wykorzystanie służb i chaos komunikacyjny.

Poseł PiS cytował także samorządowców związanych z rządzącą koalicją, którzy negatywnie ocenili działania instytucji centralnych podczas walki z powodzią. Krytykował szefa rządu za jego słowa dotyczące roli bobrów, a także podał, że IMGW w piątek 13 września już o szóstej rano, co - jak mówił - wynika z kontroli poselskiej, wskazywał na złe prognozy mogące skutkować powodzią.

Tusk w Sejmie 'rozbrajał granaty' ws. powodzi. 'Jedna rzecz rzuciła mi się w oczy'

Przed północą doszło do awantury na sali sejmowej. Poseł Janusz Kowalski domagał się odpowiedzi na pytania posłów opozycji. - Gdzie są nasze pytania? Gdzie są odpowiedzi? Prawdy się boicie! - krzyczał.