,
Obserwuj
Polityka

10 lat od Czarnego Poniedziałku. Lempart: Weszli do polityki na naszych plecach

3 min. czytania
03.10.2026 13:10

- Ci, którzy chcieli się na naszych plecach dostać w różne miejsca, to się dostali i teraz robią bardzo dużo, żeby nas wymazać i umniejszyć. Nie mają grama przyzwoitości, żeby jakkolwiek wesprzeć nas czy osoby działające w terenie - mówiła w TOK FM Marta Lempart,  jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. 

Marta Lempart
Marta Lempart
fot. Attila Husejnow / Forum

10 lat od Czarnego Poniedziałku. Lempart: Weszli do polityki na naszych plecach 

3 października mija 10 lat od Czarnego Poniedziałku, obywatelskiego zrywu przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Masowe protesty odbyły się w blisko 150 miastach i jednocześnie stały się początkiem Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, ruchu, który nadal zaangażowany jest w sprawy kobiet. 

O to, czym będzie protest w 10 lat od powstania Strajku Kobiet pytana była w TOK FM Marta Lempart, jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. - To będzie raczej manifest, przypomnienie - mówiła w audycji "Zapytam Inaczej". 

- Będziemy  w tym samym miejscu, przynajmniej ja we Wrocławiu, pod pręgierzem. Będziemy chórem spontanicznym przypominać o wolności, bo to też nie jest czas, żeby teraz wyliczać bardzo dokładnie, kto co, kto, kiedy, gdzie - dopowiedziała w rozmowie z Anną Piekutowską. 

Przypomniała, że protest wymyśliła jej ówczesna partnerka, Natalia Pancewicz. - Przeczytała w Internecie wpis Krystyny Jandy, która napisała, że polskie kobiety nie mają takiej solidarności i że nie zrobią czegoś takiego, jak strajk kobiet w Islandii (by nie pójść do pracy, a na protest - przypis red.). Przyszła z tym pomysłem do mnie, a że byłam świeżo po spotkaniu z Henryką Krzywonos, to słowo "strajk" bardzo szybko nam się dobrze ułożyło. Przecież w polskim rozumieniu strajk to nie tylko strajk, ale też symbol protestu i walki z opresją - mówiła.  

"Duży żal"

Strajk Kobiet należy do jednego z najważniejszych ruchów społecznych po 1989 roku w Polsce. Ale dziś nie odgrywa takiej roli, jak wcześniej - jest jedną z kobiecych organizacji działających na rzecz praw kobiet.

- Ale teraz mamy uśmiechniętą Polskę i wspaniały rząd. Jakby było lepiej, to byśmy tego z pewnością nie wytrzymały. Jak to dobrze, że ten rząd nas tak oszczędza - skomentowała nie bez ironii Marta Lempart. 

Oceniła przy tym, że "rząd oficjalnie i głośno nie przyznaje teraz, że nienawidzi, życzy jak najgorzej i pogardza kobietami, osobami LGBT, osobami z niepełnosprawnościami". - To rząd, który udaje, że tak nie jest i na to jest potrzebny inny rodzaj oporu - podkreśliła.

- Pani jest rozczarowana polityczkami? Strajk Kobiet czuje się zdradzony przez przez polityków czy polityczki? - dopytywała prowadząca. 

- Ci, którzy chcieli się na naszych plecach dostać w różne miejsca, to się dostali i teraz robią bardzo dużo, żeby nas wymazać i umniejszyć. Nie mają grama przyzwoitości, żeby jakkolwiek wesprzeć nas czy osoby działające w terenie. To duży żal - odpowiedziała Marta Lempart. 

Dlatego, jak dodała za rok zagłosuje na Lewicę. - Nie mam innego wyjścia. Z zaciśniętymi zębami - zastrzegła. 

Na koniec przyznała, że gdyby wiedziała, co ją czeka, to na pewno by się na to nie zdecydowała. Gościni TOK FM przez lata była jedną z osób, przeciwko którym toczyło się najwięcej postępowań związanych z działalnością protestacyjną. 

- Jestem zrujnowana finansowo, zdrowotnie i mam całą masę mam rzeczy, które się będą za mną ciągnąć. Najgorsze jest w tym jednak to, że idę sama, nikt mi nie pomoże. Wszystkie obietnice państwa, klasy politycznej i innych wspaniałych osób - to wszystko była nieprawda - podsumowała w TOK FM. 

Źródło: TOK FM 

Redakcja poleca