Ceny paliw wcale nie spadną? "Marże dołożą i będzie po finale"
Sejm uchwalił ustawę wprowadzającą urzędowe ceny maksymalne na benzynę i olej napędowy. - Jeżeli ceny paliw na rynkach światowych będą rosły, to pomimo obniżki podatków w Polsce też będą rosnąć - ocenił w TOK FM Piotr Kalisz, główny ekonomista banku Citi Handlowy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany w podatkach na paliwa zapowiedział rząd Tuska?
- Co myślą klienci stacji benzynowej o obniżce cen paliw?
- O czym z kolei mówią rynkowi analitycy?
Sejm uchwalił w piątek nowelizację ustawy o zapasach ropy. Zakłada ona wprowadzenie urzędowych cen maksymalnych na benzynę i olej napędowy.
Zgodnie z nią maksymalna cena paliw będzie ustalana według określonej formuły obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.
Cena maksymalna będzie ogłaszana w formie obwieszczenia przez ministra energii i zacznie obowiązywać od dnia następującego po publikacji. W przypadku ogłoszenia przed dniami wolnymi od pracy, stawka będzie obowiązywać do najbliższego dnia roboczego.
Ustawa trafi teraz do Senatu.
"Rząd swoje, a stacja swoje"
Zdaniem rządu proponowane rozwiązania mają ograniczyć presję cenową i działać antyinflacyjnie, przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw paliw. Nowe rozwiązania mają zacząć obowiązywać jeszcze przed Wielkim Piątkiem, przypadającym w tym roku 3 kwietnia.
Obniżenie cen paliw będzie ulgą dla kieszeni i prezentem na Wielkanoc - mówią klienci jednej z warszawskich stacji benzynowych reporterom TOK FM. Pojawiają się jednak głosy niepokoju wobec wojny w Iranie. Niektórzy wątpią też, czy decyzja rządu Tuska przełoży się na rzeczywistość. - Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Rząd swoje, a stacja swoje. Marże dołożą i będzie po finale - komentował jeden z kierowców.
Polacy pytani przez reporterów zwracają też uwagę, że kryzys paliwowy przypadł na "newralgiczny moment" tuż przed świętami. - Wiadomo, każdy by chciał, żeby było taniej - przyznała wprost jedna z rozmówczyń.
Według szefa rządu jeszcze przed świętami wielkanocnymi ceny paliw spadną o około 1,2 zł na litrze. Z wyliczeń wynika też, że przedświąteczny prezent dla Polaków będzie drogi dla budżetu państwa. Koszt obniżki VAT-u ma wynieść 900 mln zł miesięcznie. W przypadku akcyzy ma to być ok. 700 mln zł.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Kolejny intensywny tydzień za nami. Sprawdź, czy jesteś dobrze poinformowany [QUIZ]
"Wielki sukces polityczny, ale..."
O pomysł rządu pytany był w audycji "EKG" Piotr Kalisz, główny ekonomista banku Citi Handlowy. Jak przekonywał nie uchroni nas to przed droższym paliwem.
- Jeżeli ceny paliw na rynkach światowych będą rosły, to pomimo obniżki podatków w Polsce też będą rosnąć - przyznał ekspert w TOK FM.
Porównał przy tym obecną sytuację do tej, która miała miejsce w lutym 2022 roku, kiedy Rosja jeszcze nie napadła na Ukrainę, a i tak ceny na stacjach benzynowych już szły w górę. - Wtedy premier Mateusz Morawiecki wprowadził tarczę antyinflacyjną, obniżono m.in. podatki na paliwa. Efekt? Przed tym ruchem olej napędowy kosztował na stacjach średnio 5,93 zł, a po decyzji premiera nastąpiła obniżka do 5,26 zł - przypomniał ekonomista.
Podkreślił, że było to blisko 70 gr na litrze. - Czyli wielki sukces polityczny. Tyle, że miesiąc później, po inwazji Rosji, cena tego samego oleju napędowego - pomimo obniżenia podatków - wynosiła już 7,94 zł. I nikt już nie pamiętał, że premier obniżał podatki - skwitował Piotr Kalisz w TOK FM.
Źródło: TOK FM