,
Obserwuj
Polityka

Co dalej z niedźwiedziami z Bieszczad? "PSL lubi blokować różne inicjatywy"

tokfm.pl
3 min. czytania
31.03.2026 12:36

Mikołaj Dorożała, wiceminister klimatu i środowiska, mówił w TOK FM, że rozwiązania, które mogą pomóc niedźwiedziom i ludziom w Bieszczadach stały się "zakładnikiem polaryzacji politycznej". Projekt pozwalający myśliwym na używanie gładkolufowej niepenetrującej broni, a także instalację niedźwiedzioopornych koszy na śmieci utknął w Sejmie.

Niedźwiedzie
Niedźwiedzie
fot. Jan KUCHARZYK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co dalej z rozwiązaniami dla niedźwiedzi w Bieszczadach?
  • Co zawiera projekt przepisów w tej sprawie?
  • Kiedy zostanie podpisane rozporządzenie zakazujące polowań na ptaki w otulinie parku "Ujście Warty"?

- Przyroda stała się zakładnikiem jakiejś takiej bezsensownej polaryzacji politycznej, frontu ideologicznego - powiedział w TOK FM Mikołaj Dorożała, wiceminister klimatu i środowiska, komentując zatrzymanie prac nad prawem dotyczącym niedźwiedzi w Bieszczadach.

Dorożała pytany, dlaczego nowelizacja ustawy nie przeszła przez Sejm i czy prawdą jest, że PSL blokuje ten projekt, odpowiedział: "ja też tego nie rozumiem".

- Cały czas interweniujemy, mieliśmy spotkanie w KPRM, w ramach koordynacji z innymi klubami umówiliśmy się co do konkretnego procedowania tej ustawy. Nie wiem, nie potrafię tego zrozumieć. PSL przyzwyczaił nas też, że lubi blokować różne inicjatywy - dodał.

Zaznaczył, że przygotowane rozwiązania są "ważne i potrzebna z punktu widzenia samorządowców, bezpieczeństwa mieszkańców, turystów i dobrego zarządzania populacją zwierząt".

- Mam nadzieję, że to się po prostu zadzieje, ale zobaczymy. Mam nadzieję, że nie jest to jakaś kwestia personalna, bo po co tutaj grać interesem czy bezpieczeństwem ludzi i zwierząt - podkreślił.

Dorożała dodał, że jest to "pierwszy taki projekt zarządzania populacją niedźwiedzia poza Tatrzańskim Parkiem Narodowym".

Wskazał, że "mamy jednych z najlepszych specjalistów w Europie, jeśli chodzi o niedźwiedzie i trzydziestoletnie doświadczenie w Tatrach jak zarządzać populacją niedźwiedzi".

Co zawiera projekt?

Poinformował, że w projekcie przygotowanym przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowisk zabezpieczono ponad 16 mln zł, z których ponad 85 proc. to środki europejskie.

- Jest przygotowana cała koncepcja wsparcia dla samorządów na specjalne śmietniki niedźwiedziooporne. Głównym problemem w Bieszczadach jest to, że niedźwiedzie, to jest około 15 takich problemowych osobników, schodzą, bo mają łatwy dostęp do pokarmu - dodał.

Nowelizacja pozwoli myśliwym na używanie gładkolufowej niepenetrującej broni wobec niedźwiedzi, które podchodziły do miejscowości w Bieszczadach.

Polityk podkreślił, że problemem są także "nęciska", czyli miejsca, gdzie część myśliwych po to, żeby łatwo zwabić zwierzęta, wysypywała resztki jedzenia. - Zwierzęta przyzwyczajały się do zapachu człowieka i potem bardzo łatwo może dojść do tragedii, bo schodzą do osad ludzkich - powiedział.

Kolejnym elementem, który ma ochronić niedźwiedzie przed ludźmi są, jak mówił Dorożała, plany specjalnych nasadzeń roślin, których owoce niedźwiedzie lubią, tak "żeby miały one jakąś bazę pokarmową".

Gość TOK FM, podkreślił, że dużym problem jest to, iż w Bieszczadach "praktycznie zostały wybite dziki, a dziki stanowią istotną bazę pokarmową dla niedźwiedzi".

- Apelowałem do pani wojewody podkarpackiej w tej sprawie, żeby nie odstrzeliwać dalej dzików, mamy 10, może 15 dzików w Bieszczadzkim Parku Narodowym - powiedział.

Jak mówił "dziki były intensywnie odstrzeliwane w obszarach wiejskich". - Więc są teraz w miastach. A obecnie w Polsce mamy ich pięć razy mniej niż 10 lat temu - dodał.

Strefa bez polowań w otulinie Parku Narodowego "Ujście Warty"

Dorożała powiedział, że do końca kwietnia zostanie podpisane rozporządzenie wprowadzające zakaz polowań na ptaki w otulinie Parku Narodowego "Ujście Warty".

Zwierzęta, które na terenie samego parku są chronione, tuż za jego granicami stają się celem dla myśliwych.

- Doprowadzamy do sytuacji, że przyjeżdżają tam ludzie z innych krajów, żeby postrzelać sobie do ptaków. Nikt tego nie kontroluje, ten park odwiedza ponad 60 tys. turystów rocznie, rodziny z dziećmi. A tam na głównym wale, na trasie rowerowej, rządek myśliwych i jak ptak wystawia dziób - dostaje strzał. Przecież to jest patologia - podkreślił.

Źródło: TOK FM, fot.Jan KUCHARZYK/East News