Polska chce opodatkować Google i Facebooka, Trump grozi cłem. "Żadne widzimisię w Europie"
- Opodatkowanie spółki, które zarabia nawet kilkadziesiąt miliardów złotych, bardzo często zbliża się realnie do zera. Choć w Polsce wszystkie firmy opodatkowane są wg stawki CIT, której wysokość nominalna to około 15 proc. - mówił w TOK FM Marek Rabij z "Tygodnika Powszechnego". Rozwiązanie?
- Polska chce opodatkować Google i Facebooka;
- Trump grozi cłem;
- "To nie tak, że mamy w Europie jakieś widzimisię" - mówi w TOK FM Marek Rabij z "Tygodnika Powszechnego"
Polska chce opodatkować Google i Facebooka. Prezydent USA Donald Trump grozi 100-procentowym cłem. O co chodzi w konflikcie UE-USA o big techy? O to pytany był w TOK FM Marek Rabij z "Tygodnika Powszechnego".
- W dużym uproszczeniu podatek cyfrowy ma być klasycznym podatkiem, który ma działać w w nowoczesnym zglobalizowanym świecie. Jego sens ma polegać na tym, że instytucja, która prowadzi działalność gospodarczą w jakimś miejscu, dokłada się, mówiąc wprost, do kosztów utrzymania tego miejsca - tłumaczył w "Poranku TOK FM".
Problem w tym, zastrzegł, że kiedy mamy do czynienia z firmami o zasięgu globalnym, to ich opodatkowanie jest "o wiele trudniejsze", bo te w "legalny, ale inteligentny sposób żonglują stawkami podatków". A to przenoszą działalność w miejsca, w których ta działalność opodatkowana jest dla nich korzystniej albo wręcz unikają opodatkowania poprzez tworzenie kosztów, które nie wiążą się z bieżącym działaniem. Np. poprzez płacenie różnego rodzaju opłat licencyjnych za użytkowanie marki.
- Ta zabawa kończy się tak, że opodatkowanie spółki, które zarabia nawet kilkadziesiąt miliardów złotych, bardzo często zbliża się realnie do zera. Choć w Polsce wszystkie firmy opodatkowane są wg stawki CIT, której wysokość nominalna to około 15 proc. - dodał w rozmowie z Aleksandrą Karasińską.
"To nie jest tak, że mamy w Europie jakieś widzimisię"
Stąd pomysł, żeby na duże firmy narzucić podatek przychodowy, który nie będzie już uzależniony "od skomplikowanej gry optymalizacyjnej, a procentem od przychodów". Z reguły, wskazał Marek Rabij, to 2-3 proc., bo takie podatki zostały już wprowadzone w niektórych europejskich krajach np. we Francji. - To się oczywiście nie podoba dużym graczom, przede wszystkim amerykańskim big techom. Z prostej przyczyny: znacząco godzi w ich dochodowości. Dwa, gdyby coś takiego rozpowszechniło się na całym świecie, to ten model optymalizacji przestałby po prostu działać - podkreślił.
Inna rzecz, zwrócił uwagę dziennikarz "Tygodnika Powszechnego", że pozostawienie tego bez jakiejkolwiek kontroli nie tylko prowadzi od "umocnienia hegemonii", ale też jest niebezpieczne dla samego rynku. - Nawet w myśleniu Amerykanów o wolnym rynku rozwiązania antymonopolistyczne były obecne bardzo długo. I tak np. mieliśmy kilka decyzji o podziale dużych amerykańskich korporacji, wymuszonych drogą administracyjną, właśnie po to, by nie doprowadzić do powstania bytów, które będą w stanie swoim ciężarem dusić postęp i dusić konkurencję. To nie jest tak, że mamy w Europie jakieś widzimisię - zastrzegł na koniec.
Źródło: TOK FM, PAP