Ten schron pomieści 75 milionerów. "Może funkcjonować w nieskończoność"
"W prywatnych grupach na Facebooku zamożni surwiwalowcy wymieniają się uwagami na temat masek przeciwgazowych, bunkrów i miejsc, do których nie docierają skutki zmian klimatycznych. Jeden z członków, szef firmy inwestycyjnej, powiedział mi: 'Przez cały czas mam w gotowości zatankowany śmigłowiec i podziemny bunkier z systemem filtrowania powietrza". (...) Wielu moich przyjaciół ma broń, motocykle i złote monety. Nie ma już w tym nic niezwykłego'". Publikujemy fragment książki Evana Osnosa pt. "Bogaci, bogatsi, najbogatsi. O życiu tych, którzy mają wszystko (i jachty)".
Poniższe fragmenty pochodzą z reportażu pt. "Bogaci, bogatsi, najbogatsi. O życiu tych, którzy mają wszystko (i jachty)" Evana Osnosa, w tłumaczeniu Katarzyny Bażyńskiej-Chojnackiej. Książka ukazała się 3 czerwca 2026 roku nakładem wydawnictwa Port.
Steve Huffman, trzydziestotrzyletni współzałożyciel i prezes serwisu Reddit, którego wartość szacuje się na sześćset milionów dolarów, był krótkowidzem do listopada 2015 roku, kiedy to poddał się laserowej operacji oczu. Zdecydował się na zabieg nie ze względu na wygodę czy wygląd, ale z powodu, o którym zazwyczaj nie mówi zbyt wiele: ma nadzieję, że zwiększy to jego szanse na przetrwanie katastrofy, zarówno naturalnej, jak i tej spowodowanej przez człowieka. "Jeśli nastąpi koniec świata, a nawet jeśli nie koniec, to potężne kłopoty, zdobycie soczewek kontaktowych lub okularów będzie ku***sko trudne", powiedział mi. "A bez nich mam prz****ane".
(...) Skupia się nie na jakimś konkretnym zagrożeniu - trzęsieniu ziemi w San Andreas, pandemii, brudnej bombie - lecz na jego skutkach, czyli, jak to ujął, "tymczasowym upadku naszego rządu i struktur". "Mam kilka motocykli. Mam też sporo broni i amunicji. Żywność. Uważam, że dzięki temu będę mógł na jakiś czas zaszyć się w swoim domu".
Quiz: Myślisz, że jesteś dobrze poinformowany? Sprawdź się w quizie TOK FM!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Surwiwalizm, czyli przygotowywanie się na upadek cywilizacji, przywodzi zwykle na myśl obrazy leśnego człowieka w czapeczce z folii aluminiowej, histeryczki z zapasem fasoli, religijnego proroka zagłady. Jednak w ostatnich latach zjawisko to upowszechniło się w zamożniejszych środowiskach i mocno zakorzeniło w Dolinie Krzemowej i Nowym Jorku, wśród kadry kierowniczej branży technologicznej, zarządców funduszami hedgingowymi i innych osób z tej warstwy ekonomicznej. (...)
W prywatnych grupach na Facebooku zamożni surwiwalowcy wymieniają się uwagami na temat masek przeciwgazowych, bunkrów i miejsc, do których nie docierają skutki zmian klimatycznych. Jeden z członków, szef firmy inwestycyjnej, powiedział mi: "Przez cały czas mam w gotowości zatankowany śmigłowiec i podziemny bunkier z systemem filtrowania powietrza". Przyznał, że ze swoimi przygotowaniami znajduje się prawdopodobnie na "szarym" końcu wśród kolegów. Dodał jednak: "Wielu moich przyjaciół ma broń, motocykle i złote monety. Nie ma już w tym nic niezwykłego".
Tim Chang, czterdziestoczterolatek, ekspert współpracujący z Mayfield Fund, firmą inwestycyjną zarządzającą kapitałami wysokiego ryzyka, wyznał mi: "W Dolinie jest nas cała grupa. Spotykamy się na kolacjach, gadamy o finansach i planach awaryjnych poszczególnych osób. Zakres tych planów jest szeroki, od gromadzenia bitcoinów i kryptowalut, przez kombinowanie, jak w razie potrzeby zdobyć drugi paszport, po posiadanie domów wakacyjnych w innych krajach, które mogłyby posłużyć jako schronienie". "Będę szczery - przyznał - gromadzę teraz nieruchomości, żeby generować dochód pasywny, ale także by mieć miejsca, w których mogę się schronić". Oboje z żoną, zatrudnioną w branży technologicznej, mają spakowane torby dla siebie i swojej czteroletniej córki. Powiedział mi: "Mam taki koszmarny scenariusz: »O mój Boże, jeśli wybuchnie wojna domowa lub przyjdzie potężne trzęsienie ziemi, które oddzieli część Kalifornii, chcemy być gotowi«".
Kiedy Marvin Liao, były dyrektor Yahoo, a obecnie partner w firmie inwestycyjnej 500 Startups, przemyślał poczynione przygotowania, doszedł do wniosku, że jego zapasy wody i żywności są niewystarczające. "A co, jeśli ktoś przyjdzie i mi wszystko zabierze?", zapytał mnie. Chce chronić żonę i córkę: "Nie mam broni palnej, ale mam wiele innych rodzajów broni. Brałem udział w zawodach łuczniczych".
Zdaniem niektórych to tylko rozrywka "brogrammerów", rodzaj science fiction z akcesoriami w realnym świecie. Dla innych, takich jak Huffman, od lat jest to powód do niepokoju. "Odkąd obejrzałem Dzień zagłady", powiedział. Film, który miał premierę w 1998 roku, opowiada o tym, jak odłam wielkiej komety uderza w Atlantyk i rozpoczyna się ucieczka przed tsunami. "Wszyscy próbują uciec, ale utykają w korku. Tę scenę nakręcono w pobliżu mojego liceum. Za każdym razem, gdy przejeżdżałem przez ten odcinek drogi, myślałem, że muszę mieć motocykl, bo wszyscy inni mają przerąbane" .
Huffman często brał udział w Burning Man, dorocznym festiwalu ze specyficznym dress codem, organizowanym na pustyni w Nevadzie, gdzie artyści spotykają się z potentatami. Zakochał się w jednej z panujących tam zasad, "absolutnej samowystarczalności", którą rozumie jako "chęć pomagania innym, ale bez oczekiwania pomocy od innych". (Surwiwalowcy, lub "preppersi", jak mówią o sobie niektórzy, rozwijają skrót FEMA, Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego, jako Foolishly Expecting Meaningful Aid" - Głupio oczekiwana sensowna pomoc). Huffman kalkuluje, że w wypadku katastrofy szukałby jakiejś formy społeczności: "Przebywanie wśród innych ludzi to dobra rzecz. Mam też nieco egoistyczne przekonanie, że jestem całkiem niezłym przywódcą. Jak przyjdzie co do czego, pewnie będę dowodził, a przynajmniej nie będę niewolnikiem". Z biegiem lat Huffman coraz bardziej martwił się o stabilność polityczną w Ameryce i ryzyko wybuchu dużych zamieszek. "Jakiekolwiek instytucjonalne załamanie - powiedział - i tracisz transport, na tej zasadzie". (Blogi preppersów nazywają taki scenariusz WROL, without rule of law, czyli bez zasad prawa. Huffman doszedł do wniosku, że współczesne życie opiera się na kruchej zgodzie. "Myślę, że w pewnym stopniu wszyscy zbiorowo przyjmujemy na wiarę, że nasze państwo funkcjonuje, że nasza waluta ma wartość, przekazywanie władzy odbywa się w sposób pokojowy - wszystko to, co najbardziej cenimy, działa, ponieważ wierzymy, że działa. Chociaż uważam, że instytucje są dość odporne i swoje już przeszliśmy, z pewnością najciekawsze dopiero przed nami".
(...)
W chłodny wieczór tuż przed Świętem Dziękczynienia wynająłem samochód w Wichita w stanie Kansas i pojechałem na północ, mijając przedmieścia i ostatnie centrum handlowe, gdzie pola uprawne zaczynają ciągnąć się po horyzont. Po kilku godzinach, tuż przed Concordią, skręciłem na zachód, w polną drogę otoczoną polami kukurydzy i soi; trasa wiła się w ciemności, aż moje światła oświetliły dużą stalową bramę. Strażnik ubrany w kamuflaż trzymał karabin samopowtarzalny.
Przepuścił mnie, a w ciemnościach dostrzegłem zarys ogromnej betonowej kopuły z częściowo uchylonymi metalowymi pancernymi drzwiami. Powitał mnie Larry Hall, szef Survival Condo Project, piętnastopiętrowego luksusowego kompleksu apartamentów zbudowanego w podziemnym silosie rakietowym Atlas. W latach 1961-1965 w obiekcie tym przechowywano głowicę nuklearną, po czym został on wycofany z eksploatacji. W miejscu zaprojektowanym z myślą o zagrożeniu jądrowym ze strony Związku Radzieckiego Hall stworzył schronienie będące odpowiedzią na lęki naszych czasów. "Tutaj najbogatsi mogą się naprawdę zrelaksować", powiedział. "Mogą tu przyjechać, wiedząc, że na zewnątrz czuwają uzbrojeni strażnicy. Dzieciaki mogą się spokojnie bawić". (...)
Większość preppersów nie ma własnych bunkrów - wzmocnione schrony są drogie i skomplikowane w budowie. Dawny silos kompleksu Halla, mający wytrzymać atak jądrowy, zbudował Korpus Inżynieryjny Armii Stanów Zjednoczonych. Wnętrze może pomieścić łącznie siedemdziesiąt pięć osób. Żywności i paliwa wystarczy na przetrwanie pięciu lat bez zasilania energią z zewnątrz. Dzięki hodowli tilapii w akwariach i uprawie warzyw hydroponicznych pod specjalnymi lampami, przy wykorzystaniu energii odnawialnej, schron może funkcjonować w nieskończoność, powiedział Hall. W sytuacji kryzysowej jego ciężarówki typu SWAT (Pit-Bull VX, których pancerz zapewnia ochronę przed pociskami do kalibru 50 włącznie) przywiozą każdego właściciela w promieniu sześciuset pięćdziesięciu kilometrów. Mieszkańcy posiadający prywatne samoloty mogą lądować w oddalonej o pięćdziesiąt kilometrów Salinie. Jego zdaniem najtrudniejszą robotę wykonał Korpus Inżynieryjny armii przy wyborze lokalizacji. "Wzięli pod uwagę wysokość nad poziomem morza, aktywność sejsmiczną w rejonie oraz odległość od dużych ośrodków miejskich", powiedział.
Hall, mężczyzna pod sześćdziesiątkę, ma szerokie ramiona i lubi sobie pogadać. Studiował przedsiębiorczość i informatykę na Florida Institute of Technology, a potem wyspecjalizował się w sieciach i centrach danych dla Northrop Grumman, Harris Corporation i innych wykonawców z branży obronnej. Obecnie krąży między silosem w Kansas a domem na przedmieściach Denver, gdzie mieszka jego żona, asystentka prawna, razem z ich dwunastoletnim synem.
Gospodarz przeprowadził mnie przez garaż, a potem rampą do salonu z kamiennym kominkiem, jadalnią i kuchnią po jednej stronie. Przypominało to apartament narciarski bez okien: stół bilardowy, sprzęty ze stali nierdzewnej,skórzane kanapy. Aby maksymalnie wykorzystać przestrzeń, Hall zaczerpnął pomysły z projektu statków wycieczkowych. Towarzyszył nam Mark Menosky, inżynier zarządzający codziennymi działaniami. Podczas gdy przygotowywali kolację - stek, pieczone ziemniaki i sałatkę - Hall powiedział, że najtrudniejszą częścią projektu było zaplanowanie wzorców zachowań grupy ludzi pod ziemią. Zastanawiał się, jak uniknąć depresji (dodać więcej światła), zapobiegać tworzeniu się sitw (rotacja obowiązków) i symulować życie na powierzchni. Ściany mieszkań wyposażone są w "okna" LED, które pokazują na żywo obraz prerii nad silosem. Właściciele mogą zamiast tego wybrać sosnowy las lub inne widoki. Jedna z potencjalnych mieszkanek z Nowego Jorku chciała mieć widok na Central Park. "Wszystkie cztery pory roku, dzień i noc", powiedział Menosky. "Chciała mieć dźwięki, taksówki i odgłos klaksonów".
Niektórzy surwiwalowcy krytykują Halla za stworzenie luksusowego schronienia dla bogatych i grożą przejęciem jego bunkra w razie kryzysu. Hall tylko lekceważąco machnął ręką, kiedy poruszyłem tę kwestię podczas kolacji. "Możecie nas ostrzeliwać, ile chcecie". Powiedział, że w razie potrzeby jego strażnicy odpowiedzą ogniem. "Mamy stanowisko snajperskie". (...)
Posłuchaj: