Za flirt z Braunem groziło mu wykluczenie z partii. Ale Czarnecki wykpił się naganą. "PiS liczy szable"
- PiS po rozstaniu z grupą Mateusza Morawieckiego liczy szable - tak karę dla Ryszarda Czarneckiego komentują w Sejmie politycy. Były europoseł za współpracę z Grzegorzem Braunem został ukarany naganą. Choć groziło mu nawet wykluczenie z partii Jarosława Kaczyńskiego.
Los Czarneckiego wisiał na włosku, szczególnie po tym, jak coraz częściej był widywany z Grzegorzem Braunem i gdy uczestniczył z nim w jednej konferencji międzynarodowej. Sąd koleżeński rozpatrywał wniosek o jego wyrzucenie z partii, ale ostatecznie skończyło się pogadanką i obietnicą, że więcej takich flirtów nie będzie prowadzić.
- Jeżeli tak zostało to ocenione, przyjmuję to do akceptującej wiadomości - mówił reporterowi TOK FM Maciejowi Kluczce poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.
- Skoro sąd partyjny po dogłębnej analizie uznał, że tylko nagana, cóż tutaj komentować - uciął senator partii Wojciech Skurkiewicz.
- Po rozłamie w PiS Kaczyński nie mógł sobie pozwolić na kolejne odejście z partii - komentował europoseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba. - Dla Kaczyńskiego w długiej perspektywie będzie obciążeniem, ale dzisiaj z Braunem zabiegi o Czarneckiego wygrał - dodał.
Czarnecki to były eurodeputowany PiS, ale w ostatnich wyborach nie zdołał odnowić swojego mandatu. W sierpniu TOK FM jako pierwsze informowało o tym, że jego dni w PiS mogą być policzone. Były eurodeputowany został wtedy zawieszony w prawach członka partii. Wniosek w sprawie złożył sam prezes Kaczyński.
Źródło: TOK FM