Dlaczego Cenckiewicz odszedł z BBN-u? Ekspert mówi o intrygach. "To nie jego decyzja"
Sławomir Cenckiewicz nie jest już szefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - On w ogóle nie powinien podejmować się tej funkcji - komentował w TOK FM Piotr Niemczyk. Ekspert z zakresu bezpieczeństwa i służb specjalnych mówił też o gen. Andrzeju Kowalskim, który jest pełniącym obowiązki szefa BBN-u. - To protegowany Antoniego Macierewicza - powiedział.
Sławomir Cenckiewicz złożył rezygnację ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jak stwierdził, decyzję podjął wobec "bezprawnych działań rządu Donalda Tuska, który nie szanuje prawomocnych wyroków sądów i bezpodstawnie odbiera mu prawo dostępu do informacji niejawnych". "Swoją decyzję przemyślałem i podjąłem ją w odpowiedzialności za państwo, którego jeden z ważnych urzędów - Biuro Bezpieczeństwa Narodowego - został poddany brutalnej ingerencji i presji ze strony rządu Donalda Tuska" - napisał na swoim koncie X Cenckiewicz. Pełniącym obowiązki szefa BBN-u został dotychczasowy zastępca Cenckiewicza, gen. Andrzej Kowalski.
- Gdyby Sławomir Cenckiewicz był odpowiedzialny, to w ogóle nie podejmowałby się tej funkcji, wiedząc, jak wiele kontrowersji wywołuje - komentował w TOK FM Piotr Niemczyk. Ekspert z zakresu bezpieczeństwa i służb specjalnych podkreślił, że problem z Cenckiewiczem nie polegał jedynie na cofnięciu poświadczenia bezpieczeństwa, ale i na "dość niefrasobliwej interpretacji faktów". - To było znane ze sporu z Lechem Wałęsą i wyciąganie faktów trudnych do zinterpretowania w bardzo kategorycznym świetle - przypominał rozmówca Adama Ozgi.
Ekspert wskazał również na życiorys Cenckiewicza związany z komisją likwidacyjną Wojskowych Służb Informacyjnych. - Tam jest bardzo wiele kontrowersji znanych nie tylko w Polsce - podkreślił.
Dlaczego Cenckiewicz odchodzi z BBN-u?
Odejście Cenckiewicza - jak stwierdził Niemczyk - mogło być efektem intryg, a nie jego własną decyzją. W kuluarach pojawiają się zdania, że to Pałac Prezydencki naciskał na dymisję.
W połowie kwietnia Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne Donalda Tuska w sprawie cofnięcia poświadczenia bezpieczeństwa Cenckiewiczowi. Nie było to jednak jednoznaczne z tym, że został mu przydzielony od razu dostęp do informacji niejawnych, co paraliżowało pracę Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Kto zastąpi Cenckiewicza? "Jeszcze bardziej kontrowersyjna postać"
Piotr Niemczyk mówił też o gen. Andrzeju Kowalskim, który teraz będzie pełnił obowiązki szefa BBN. - To jest wieloletni oficer jeszcze Urzędu Ochrony Państwa, protegowany Antoniego Macierewicza. W 2007 roku na kilka miesięcy objął funkcję szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego - powiedział ekspert. W ocenie gościa TOK FM gen. Kowalski nie będzie "trwałym kandydatem" na szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Jak przypomniał, z osobą gen. Kowalskiego wiąże się "spory skandal". Chodzi o przechowywanie dokumentów związanych z likwidacją WSI. - Akta zostały wywiezione po kryjomu z BBN-u, jest bardzo dużo niejasności, co się z nimi działo - mówił Niemczyk, wskazując, że za tę sprawę gen. Kowalski został odwołany z funkcji szefa wywiadu.
- Później był nauczycielem przez osiem lat. A kiedy w 2016 roku wrócił do służby, w ciągu kilku miesięcy został generałem - dodał gość Adama Ozgi. - Taka błyskawiczna nominacja jest kompromitująca dla całego korpusu generalskiego, bo w takim trybie powinno się powoływać ludzi z wieloletnim doświadczeniem - podkreślił Niemczyk.
W opinii eksperta gen. Kowalski to jeszcze bardziej kontrowersyjna postać niż Cenckiewicz. Pełniący obowiązki szefa BBN może - tak jak jego poprzednik - być odbierany przez zagranicznych partnerów jako człowiek nie do końca budzący zaufanie. - Nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że on też ma problem z poświadczeniem bezpieczeństwa - ocenił gość TOK FM. I dodał, że gen. Kowalski w roli szefa BBN-u to jak "gaszenie pożaru oliwą".
Źródło: TOK FM