Fort Trump to "o jeden krok za daleko". Ale inny prezydent USA "świetnie się kojarzy"
Planowana baza wojsk w USA będzie nosić nazwę Fort Trump? Tego chciałby Karol Nawrocki. - Prezydenci amerykańscy przychodzą i odchodzą. Kto wie, być może następny będzie z zupełnie innego obozu politycznego, czyli z demokratycznego, i wtedy może być dla niego irytujące, jeśli baza w Polsce nazywa się nazwiskiem przeciwnika politycznego - komentował Michał Kobosko.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego nazwa Fort Trump dla planowanej bazy wojsk USA w Polsce może być problematyczna?
- Czy PiS może próbować opóźnić ogłoszenie tworzenia bazy do wyborów parlamentarnych?
Rozgorzał spór, jak nazwać planowaną stałą bazę amerykańskich wojsk w Polsce. Karol Nawrocki proponuje Fort Trump (jeszcze w 2018 roku o takiej nazwie mówił Andrzej Duda), Radosław Sikorski uznał to za demonstrację uniżoności i wolałby ochrzcić ją imieniem Ronalda Reagana.
- Prezydenci amerykańscy przychodzą i odchodzą. Kto wie, może następny będzie z zupełnie innego obozu politycznego, czyli z demokratycznego, i wtedy może być dla niego irytujące, jeśli baza w Polsce nazywa się nazwiskiem przeciwnika politycznego - mówił w "Poranku" TOK FM Michał Kobosko, europoseł Unii Centrum.
- Reagan świetnie się kojarzy, nie tyko w relacjach polsko-amerykańskich, ale także w Europie jest kojarzony z okresem, kiedy Stany Zjednoczone pozytywnie i aktywnie wpływały na to, żeby zakończyć zimną wojnę, by upadł Związek Radziecki. Baza Trump to byłby jeden krok za daleko - ocenił gość Karoliny Lewickiej.
Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka sugerowała, że decyzja w tej sprawie może zapaść pod koniec roku, po amerykańskim przeglądzie sił w Europie. Wiceministra poleciała do Waszyngtonu w miejsce Władysława Kosiniaka-Kamysza, którego wizyta została odwołana. Prowadząca "Poranek" pytała, czy odwołanie to gra na spowolnienie rozmów na temat utworzenia bazy.
- Wierzę w wersję MON - to nie jest odwołanie wizyty, tylko jej przesunięcie. Amerykanie doskonale wiedzą, jak działa polski system państwowy i bez dogadania z rządem tysięcy detali taka baza by nie powstała. Trzeba grać na dwóch instrumentach. Skoro Trump uparł się wychwalać Nawrockiego, to niech to robi i niech ta linia możliwie dobrze funkcjonuje, natomiast to rząd będzie odpowiadał na koniec, żeby powstały wszystkie elementy służące powstaniu jak najszybciej tej bazy. Której potrzebujemy, potrzebujemy utrwalenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce - podkreślał.
Lewicka pytała, czy wyobraża sobie scenariusz, że PiS przekonuje Republikanów, by nie ogłaszać decyzji przed wyborami 2027. - Takie działanie byłoby działaniem przeciwko Polsce, interesowi państwowemu. Niestety wyobrażam sobie scenariusz, w którym politycy PiS grają na siebie, swoją partię, prezydenta, a nie na interes Rzeczypospolitej. Wiele było takich przypadków i dowodów - stwierdził polityk.
- Świat i Putin w pierwszej kolejności musi usłyszeć, że Amerykanie tworzą stałą bazę w Polsce i jakikolwiek atak czy prowokacja wobec Polski będzie także atakiem na amerykańskie interesy wojskowe w Europie - dodał Kobosko.
Źródło: TOK FM