Incydent na spotkaniu z Tuskiem. Premier: Niech pani nie dokucza
Donald Tusk podczas spotkania z sympatykami w Piotrkowie Trybunalskim podsumował ostatnie dwa lata rządów koalicji 15 października. Jego wystąpienie przerwały aktywistki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Premier podsumował dwa lata rządów koalicji 15 października;
- "Nie przyjmuję argumentu, że spadek notowań Hołowni to 'wina Tuska'" - przekonywał Donald Tusk na spotkaniu;
- Nie obyło się bez incydentu.
Podczas środowego spotkania z mieszkańcami Piotrkowa Trybunalskiego premier przyznał, że ostatnie dwa lata nie były proste.
- Po dwóch ciężkich latach - wojna, walka z drożyzną, polityczna wojna domowa, jaką PiS i Konfederacja wypowiadają nie tylko rządowi, ale całemu społeczeństwu - mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że mniej więcej tyle ludzi, a może nawet z małym plusikiem, ilu zdecydowało się głosować na nas 15 października, nadal wierzy w Koalicję Obywatelską. I za to chciałem wam bardzo podziękować - powiedział Donald Tusk.
Przyznał, że nie wszyscy członkowie rządzącej koalicji mogą to samo powiedzieć o sobie. - Nie przyjmuję argumentu (...), że to jest wina Tuska, że Szymonowi Hołowni spadło. Każdemu spada na własne życzenie - stwierdził premier. Przyznał, że wolałby, aby wszyscy, którzy tworzą rząd i "byli w dobrej kondycji". Ale jak zaznaczył "za wszystkich wszystkiego nie ogarnę, jeśli chodzi o partie polityczne".
- Blisko 70 proc. Polaków myśli o swojej sytuacji osobistej, jako dobrej sytuacji, to dla mnie jest naprawdę największa nagroda - stwierdził szef rządu.
"Polityczna maczuga na przeciwnika"
Zwrócił też uwagę, że „w 2026 r. Polska wyda na bezpieczeństwo militarne 200 mld zł.” - W ostatnim roku rządu naszych poprzedników to było 114 mld zł. Oczywiście oni mieli gęby pełne frazesów. My robimy to dwa razy szybciej i dwa razy intensywniej. I tak jak to widać na przykład na wschodniej granicy, robimy to o niebo skuteczniej - powiedział szef rządu.
Przypomniał, że Centra Integracji Cudzoziemców (CIC), wobec których PiS teraz protestuje miały "powstawać w wielu miejscach za pieniądze europejskie, we współpracy z samorządami" za ich czasów. Jak zaznaczył, wszystkie główne narracje jego oponentów politycznych "zbudowane są na kłamstwie".
- Dokładnie 20 lat temu Jacek Kurski po wywołaniu sprawy "dziadka z Wehrmachtu" miał powiedzieć do swojego kręgu przyjaciół: "Z tym Wehrmachtem to lipa, ale ciemny lud to kupi" - przypomniał Tusk. Jak zaznaczył, "każda sytuacja jest dla nich dobra, żeby budować takie fundamentalne kłamstwo jako polityczną maczugę na przeciwnika".
Incydent na spotkaniu z Tuskiem
W pewnym momencie w tłumie pojawiły się aktywistki z banerami: "Jeden rząd już obaliłyśmy" i "Polska dla milionów, nie dla milionerów". Jedna z kobiet próbowała zadać pytanie, jednak nie było słychać, co mówi. - Ja dokończę i pani będzie miała możliwość zabrania głosu. Tutaj są takie reguły i nic nie zwalnia nas z kultury dialogu - zareagował Donald Tusk.
- Pani nie szanuje w ten sposób osób tutaj zebranych. Pani przeszkadza nie mnie, a kilkuset osobom, które przyszły na nasze spotkanie - dodał od razu.
Zareagowała także prowadząca spotkanie, która podkreślała, że jest przewidziany czas na pytania. Kiedy to nadal nie uspokoiło aktywistki, premier zaapelował: "Niech pani nie dokucza".
- Ja panią szanuję, nie krzyczę na panią. Tak pani nikogo nie przekona. Właśnie dlatego głosowaliśmy 15 października, żeby w Polsce nikt na nikogo nie krzyczał, nie podnosił głosu. Jednym z absolutnie podstawowych celów wtedy, kiedy szliśmy do wyborów było to, żeby o sprawach Polaków rozmawiać, a nie wrzeszczeć na siebie i nie ma żadnego usprawiedliwienia ani człowiek młody ani stary, w średnim wieku czy w tak poważnym jak ja, nie powinien taktować ludzi właśnie w taki sposób - podkreślił.
Ostatecznie aktywistki zadały pytanie. Wskazały m.in. na problemy na rynku nieruchomości, brak ustawy o asystencji osobistej i niezrealizowane projekty z listy 100 konkretów.
Źródło: PAP, media