,
Obserwuj
Polityka

Koniec "wirówki" Tusk-Nawrocki? "Być może zrozumiał, że musi się cofnąć"

3 min. czytania
08.01.2026 14:57

- Prezydent jest uzależniony od rządu. On tego na początku nie rozumiał i myślał, że jak będzie brykał, to tym osiągnie więcej. Pewnie po paru miesiącach zobaczył, że może musi okazać pewną spolegliwość, żeby dostawać informację czy też wyrazy uznania - mówił w TOK FM prof. Andrzej Zybała ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. 

Donald Tusk i Karol Nawrocki
Donald Tusk i Karol Nawrocki
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER
  • Prawdopodobnie w piątek dojdzie do spotkania prezydenta Nawrockiego z premierem Tuskiem; 
  • Jak mówił w TOK FM prof. Andrzej Zybała, "to żaden koniec sporu" na linii prezydent-premier, bo nadal "obie strony próbują pokazać, kto tu rządzi, czyje jest na górze"; 
  • Ekspert z SGH zwrócił uwagę, że teraz Donald Tusk "zręcznie" pokazał Karolowi Nawrockiemu "granice jego władzy i tego, co może mu zrobić". Jaki może być tego efekt? 

W piątek ma dojść do spotkania prezydenta Karola Nawrockiego i premiera Donalda Tuska. Według nieoficjalnych informacji PAP rozmowy mają rozpocząć się o godz. 13.30 i dotyczyć m.in. koordynacji zadań obu ośrodków władzy w kwestiach bezpieczeństwa i prowadzenia polityki zagranicznej. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz tłumaczył wcześniej, "sytuacja polityczno-międzynarodowa wymaga bezpośredniej dyskusji i ustaleń pomiędzy dwoma najważniejszymi jednak urzędnikami w państwie polskim". 

- Nie sądzę, że to koniec sporu. To właśnie obrazuje dramat naszej sytuacji, kiedy dochodzi do spotkania, to traktujemy to jako coś niesamowitego. Gdyby nasza demokracja była dojrzalsza, to byśmy uważali, że nic się nie dzieje, bo po prostu panowie wykonują swoją robotę - komentował w TOK FM kierownik Katedry Polityki Publicznej ze Szkoły Głównej Handlowej prof. Andrzej Zybała. 

Dopytywany, kto ponosi większą odpowiedzialność za konflikt, odpowiedział krótko: "Obie strony próbują pokazać, kto tu rządzi, czyje jest na górze". - I tak to się toczy. To nic innego jak wirówka, spirala: od jednego  głupiego zachowania jednej strony do drugiego głupiego zachowania drugiej strony - powiedział ekspert w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

Prof. Zybała zwrócił przy tym uwagę, że "niewątpliwie prezydent Nawrocki wniósł dodatkową jakość ze swoimi cechami i osobowością". - On uczy się prezydentury, natomiast wchodzi z przemocowymi cechami i intencją, by pokazać, że ma potężny mandat i to on będzie rządził. Tym bardziej że pewnie trudno mu do końca zrozumieć treść konstytucji i swoje uprawnienia, natomiast widzi siebie jako wielką postać. Bardzo wszystko utrudnia - podkreślił. 

"Myślał, że jak będzie brykał, to osiągnie więcej"

W ocenie gościa TOK FM premier Tusk "zręcznie" pokazał Karolowi Nawrockiemu granice jego władzy i tego, "co może mu zrobić". - Być może prezydent zrozumiał, że jest współzależność między tymi dwoma ośrodkami władzy, że sam musi się cofnąć czy też ograniczyć w swoich aspiracjach, by dostać to, co będzie go cieszyło. Czy to uznanie ze strony służb, czy np. bycie w temacie w danym zagadnieniu - stwierdził gość "Pierwszego programu".

Jak dodał. prezydent ma urząd, który liczy ok. 300 osób, a rząd ma 120 tys. ludzi, którzy  "siedzą w różnych tematach". - Prezydent jest uzależniony od rządu. On tego na początku nie rozumiał i myślał, że jak będzie brykał, to tym osiągnie więcej. Pewnie teraz - po paru miesiącach - zobaczył, że może musi okazać pewną spolegliwość, żeby dostawać informację czy wyrazy uznania - uważa ekspert z warszawskiej SGH.

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca