Kto stoi za kradzieżą samochodu Tusków? Siemoniak w TOK FM: Wiele faktów się nie zgadza
Czy sprawa kradzieży samochodu rodziny Tusków ma drugie dno? Min. Tomasz Siemoniak w TOK FM komentował czwartkowy tekst "Rz" ws. kradzieży auta. - Nie wiem skąd tezy tego artykułu - stwierdził. I dodał, że w tekście bardzo dużo jest wypowiedzi "anonimowego funkcjonariusza, który raczej głośno myśli, niż ma jakąś wiedzę".
Złodziej premierowskiego lexusa to człowiek spoza środowiska złodziei samochodów - poinformowała "Rz". Czy Łukasz W. był tylko "słupem", a celem był premier? Zdaniem dziennika "sprawa w wielu punktach wymyka się regułom panującym w świecie przestępczym".
- Nie wiem skąd tezy tego artykułu - mówił w TOK FM min. Tomasz Siemoniak. Koordynator ds. służb specjalnych zwrócił uwagę na to, że w tekście "Rz" bardzo dużo jest wypowiedzi "anonimowego funkcjonariusza, który raczej głośno myśli, niż ma jakąś wiedzę". - O postępach śledztwa będzie informować prokuratura. Wiele faktów w tym tekście po prostu się nie zgadza. Każda osoba z tym związana, też ten zatrzymany i jego powiązania są wnikliwie sprawdzane - powiedział rozmówca Karoliny Lewickiej.
Siemoniak dodał, że w państwach bałtyckich zdarzały się "ataki na samochody ministrów", ale w wypadku sprawy dotyczącej samochody rodziny Tusków, jest "absolutnie za wcześnie, żeby formułować jakieś tezy".
Gość TOK FM chwalił też Służbę Ochrony państwa. A przypomnijmy, że mieszkanie Donalda Tuska w Sopocie jest chronione właśnie przez SOP.
- Bardzo profesjonalna jest Służba Ochrony Państwa. Z tego, co wiem, również wewnątrz SOP-u ta sprawa jest wyjaśniana. Na pewno powinny być z tego wyciągnięte wnioski (...). Nie chcę tutaj ani niczego ukrywać, ani niczego sugerować. Wiem, że wszyscy do tego podeszliśmy bardzo poważnie - zapewnił Tomasz Siemoniak.
Źródło: Radio TOK FM