Lubnauer: Szuria opowiadała różne głupoty o edukacji zdrowotnej. Rodzice to widzą
Szkoła i nauczyciele to nie jest przestrzeń walki politycznej - mówiła w "Poranku TOK FM" dr Katarzyna Lubnauer. Wiceministra edukacji odniosła się tak do obowiązkowej od kolejnego roku szkolnego edukacji zdrowotnej i do decyzji, by edukacja seksualna została wyłączona z nowego przedmiotu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego edukacja zdrowotna jest kluczowa według Katarzyny Lubnauer?
- Które decyzje wynikają z rozmów wiceministry z nauczycielami i rodzicami?
- Czy rodzice zmieniają zdanie ws. edukacji seksualnej?
Wiceszefowa resortu edukacji narodowej wyraziła nadzieję, że dla tych rodziców, którzy nie wysyłali dziecka na nieobowiązkowy przedmiot edukacja zdrowotna, bo była to dodatkowa godzina lekcyjna tygodniowo, komponent dotyczący zdrowia seksualnego nie będzie problemem. Obowiązkowej edukacji seksualnej sprzeciwiało się Polskie Stronnictwo Ludowe.
Prowadzący audycję Tomasz Sekielski zastanawiał się, jak nauczyciele mają rozgraniczyć np. temat zdrowia psychicznego od kwestii seksualności człowieka. - Nauczyciel nie ma lawirować, natomiast są pewne tematy, które rodzice uznają za obszar wychowania - wskazała Katarzyna Lubnauer, podając jako przykład antykoncepcję.
- Bardzo często pokazuję rodzicom, że nie mają zielonego pojęcia o tym, co traktują jako coś, czego mogą nauczyć swoje dzieci - mówiła Lubnauer w TOK FM. Wiceministra edukacji z Koalicji Obywatelskiej zapewniła, że spotyka się i z nauczycielami, i z rodzicami. Efektem takich rozmów jest m.in. decyzja o odgórnym zakazie telefonów w szkołach podstawowych oraz działania związane z zakazem korzystania z social mediów do 15 roku życia.
- W rozmowach z rodzicami często są tematy związane z bezpieczeństwem cyfrowym. Widać ich bezradność - przyznała gościni Tomasza Sekielskiego. I opowiedziała, że nieraz na sali pełnej rodziców tylko jedna osoba wie, czym jest np. sexting czy grooming. - Dlatego potrzebujemy edukacji zdrowotnej - skwitowała Lubnauer.
- Ten rok bardzo nam pomógł, dlatego że wielu rodziców zobaczyło, co realnie jest w edukacji zdrowotnej i jak bardzo to różni się od tego, co głosiły różne prawicowe kręgi, a czasami szuria, która opowiadała różne głupoty na ten temat - stwierdziła wiceministra.
Źródło: TOK FM