Mityczne relacje abp. Jędraszewskiego z PiS? "Tylko raz chciał się za kimś wstawić"
"Arcybiskup (Jędraszewski - red.) ma podobne patrzenie na świat jak prezes Kaczyński, przez co tworzyć się może wrażenie, że obaj są w bliskich relacjach. Tak jednak nie jest. Arcybiskup odprawi mszę w miesięcznicę smoleńską, ale to kwestia szacunku, godności osobistej, a nie polityki" - powiedział jeden z krakowskich duchownych w rozmowie z Pawłem Czernichem i Dawidem Serafinem, autorami książki pt. "Co łaska. Ile politycy płacą za poparcie księży?".
Poniższy fragment pochodzi z książki autorstwa Pawła Czernicha i Dawida Serafina pt. "Co łaska. Ile politycy płacą za poparcie księży?", która ukaże się 11 lutego 2026 roku nakładem Wydawnictwa Otwartego.
(...) Rok 2013. W brazylijskim Rio de Janeiro kończą się Światowe Dni Młodzieży. Papież Franciszek ogłasza, że kolejne spotkanie młodych katolików z całego świata odbędzie się w Krakowie. Dla kardynała Stanisława Dziwisza to niewątpliwy sukces, ukoronowanie jego starań. Dla władz miasta to jednak początek wyzwania logistycznego. Krakowskie Błonia, tradycyjne miejsce papieskich mszy, okazują się zbyt małe, by pomieścić spodziewaną rzeszę pielgrzymów. Po długich poszukiwaniach i dyskusjach ostatecznie zapada decyzja: główne uroczystości z udziałem papieża odbędą się w Brzegach, malowniczej miejscowości w powiecie wielickim, graniczącej z Krakowem. "To najlepsze miejsce ze względu na wielkość terenu" - głosi oficjalne uzasadnienie komitetu organizacyjnego. Jednak za tą suchą informacją kryje się sieć wpływów i determinacji. Wielu stawia sprawę jasno: gdyby nie ówczesny burmistrz Wieliczki Artur Kozioł, ta lokalizacja nigdy nie zyskałaby akceptacji u władz kościelnych.
Samorządowiec z Wieliczki to postać nietuzinkowa. Jego atuty to dyskrecja i pracowitość. Te cechy, jak się okazuje, są szczególnie cenione przez kardynała Dziwisza. Obaj panowie znali się od lat, a burmistrz Kozioł starannie pielęgnował tę relację. Dowodem są liczne materiały lokalnych mediów. Wystarczy przejrzeć archiwalne numery urzędowych gazetek z Wieliczki, by zobaczyć kardynała Dziwisza wręczającego indeksy studentom Uniwersytetu Trzeciego Wieku, czy też uroczyście poświęcającego nowo oddaną inwestycję. Efektem tych relacji jest między innymi organizacja posiedzenia Konferencji Episkopatu Polski w Wieliczce w dniach 22-23 czerwca 2013 roku.
J
Jednak wybór Brzegów na miejsce ŚDM od początku budził pewne obawy. Teren ten, położony w pobliżu Wisły, charakteryzuje się specyficznym ukształtowaniem. Podczas intensywnych opadów deszczu ziemia staje się grząska, a woda zalewa znaczne obszary, utrzymując się przez kilka dni. A pogody, jak wiadomo, nikt nie jest w stanie zagwarantować.
Uczestnicy spotkań organizacyjnych otwarcie przyznawali, że odwodnienie tego obszaru, leżącego na dawnych bagnach, to sprawa kluczowa. Obawiano się, że w przypadku niepogody, rozmiękły, grząski grunt może uniemożliwić przeprowadzenie uroczystości.
Na cztery miesiące przed rozpoczęciem imprezy pojawiła się realna koncepcja zmiany lokalizacji. I tu na scenę wkracza determinacja kardynała Dziwisza. Opowiada nam o tym jeden z krakowskich duchownych, doskonale znający kulisy przygotowań do ŚDM:
- Pamiętam, jak do kardynała przyjechała ówczesna premier Beata Szydło, aby z nim o tym porozmawiać. Próbowała przekonać go, że uroczystości należy przenieść w inne miejsce. Jako jedną z alternatyw wskazała lotnisko w Balicach, argumentując, że w razie potrzeby można by je nawet częściowo wyłączyć z użytku. Kardynał Dziwisz jednak pozostał nieugięty. Żaden argument do niego nie trafiał.
Ostatecznie, dzięki uporowi kardynała Dziwisza, centralne uroczystości Światowych Dni Młodzieży odbyły się w Brzegach. Pogoda, na szczęście, dopisała. Po zakończeniu imprezy teren przeszedł transformację. Został przygotowany pod sprzedaż, a dziś znajdują się tam rozległe hale produkcyjne i funkcjonuje dawne kąpielisko.
Światowe Dni Młodzieży w Krakowie były ostatnim tak dużym wydarzeniem, które odbyło się za kadencji kardynała Dziwisza jako metropolity krakowskiego. Jego "panowanie" w krakowskiej kurii dobiegło końca w 2016 roku, a jego następcą został arcybiskup Marek Jędraszewski, przez niektórych nazwany później kapelanem PiS-u.
Do Krakowa Jędraszewski przybył w 2017 roku, po pięciu latach kierowania Kościołem w Łodzi. Jego posługa zakończyła się mocnym akordem - inicjatywą budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, który stanął przed łódzką archikatedrą. Uroczystego odsłonięcia dokonał sam prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Drogi obu postaci przecinają się regularnie od lat. To arcybiskup Jędraszewski przewodniczył w lipcu 2023 roku mszy świętej na Jasnej Górze, przed którą prezes Kaczyński wygłosił swoje "wyborcze orędzie". Prawicowy polityk był również obecny w katedrze wawelskiej podczas ingresu Jędraszewskiego.
Sam arcybiskup postrzegany jest jako sojusznik partii Kaczyńskiego.
- Dla mnie to kapelan Prawa i Sprawiedliwości - mówi wprost poseł Dominik Jaśkowiec. Parlamentarzysta, będąc jeszcze miejskim radnym, próbował doprowadzić do usunięcia arcybiskupa Jędraszewskiego z kapituły nagrody Cracoviae Merenti. To wyróżnienie nadawane przez Radę Miasta osobom, organizacjom i instytucjom szczególnie zasłużonym dla Krakowa. - W styczniu podjęto trzecią próbę głosowania w tej sprawie i w końcu się udało - nie ukrywa radości poseł. - W kapitule nagrody zasiada się ze względu na pełnioną funkcję, w tym wypadku chodzi o osobę arcybiskupa krakowskiego, którym obecnie jest Jędraszewski. Być może za jakiś czas pojawi się inny biskup, ale uważam, że o świeckich wyróżnieniach nie powinny decydować osoby duchowne - dodaje parlamentarzysta.
Decyzją o wykluczeniu hierarchy z kapituły byli oburzeni samorządowcy reprezentujący PiS. Wszak w swoich homiliach Jędraszewskiemu zdarza się mówić ciepło o politykach prawicy.
- To nasz obowiązek dziękować Bogu za braci Kaczyńskich - powiedział podczas homilii na Wawelu w dniu urodzin Jarosława i Lecha. We mszy uczestniczył prezes PiS-u oraz najważniejsi politycy tej partii. Jubileusz zbiegł się akurat z miesięcznicą pogrzebu pary prezydenckiej. Każdego osiemnastego dnia miesiąca z tego powodu na Wawel przyjeżdżają politycy PiS-u, aby się wspólnie modlić. Często mszy przewodniczy wtedy właśnie arcybiskup Jędraszewski.
Hierarcha chętnie publicznie nawiązuje w swoich wystąpieniach do katastrofy smoleńskiej. W Niedzielę Palmową 2022 roku przekonywał wiernych, że "nikt o zdrowym rozsądku nie uwierzy, że brzoza jest w stanie oderwać skrzydło wielkiego samolotu. (...) Są siły żywotnie zainteresowane tym, aby o prawdzie tego co się tam wydarzyło, przynajmniej nasze pokolenie nie mogło się dowiedzieć". W tym samym roku, podczas pasterki, skrytykował prezydenta Andrzeja Dudę za zawetowanie ustawy "lex Czarnek".
Słowa krytyki nie przeszkodziły jednak Dudzie, aby kilka miesięcy później, w maju 2023 roku, odznaczyć arcybiskupa Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w pracy duszpasterskiej i propagowanie postaw patriotycznych. Zbiegło się to w czasie z pięćdziesiątą rocznicą przyjęcia przezeń święceń kapłańskich. Z tego powodu hierarcha odprawił uroczystą Eucharystię w katedrze wawelskiej, a w kościelnych ławach zasiedli: Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Beata Szydło, Krzysztof Sobolewski, Ryszard Terlecki, Marek Pęk czy ówczesny prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
O relacjach Jędraszewskiego z politykami PiS-u rozmawiamy z kilkoma księżmi z archidiecezji krakowskiej. Ich zdaniem są one "w pewnym sensie mityczne". - Arcybiskup ma podobne patrzenie na świat jak prezes Kaczyński, przez co tworzyć się może wrażenie, że obaj są w bliskich relacjach. Tak jednak nie jest. Arcybiskup odprawi mszę w miesięcznicę smoleńską, ale to kwestia szacunku, godności osobistej, a nie polityki - mówi jeden z duchownych.
- Kojarzę tylko jeden moment, kiedy arcybiskup chciał się za kimś wstawić u władz PiS-u. Chodziło o jednego z odwołanych policjantów po protestach przed siedzibą PiS-u - dodaje inny z naszych rozmówców. Policjant, o którym mowa, to nadkomisarz Paweł Jastrząb. Chodzi o wydarzenia z września 2022 roku, kiedy PiS było jeszcze u władzy. Po nabożeństwie na Wawelu politycy prawicy przenieśli się do pobliskiego biura partii przy ulicy Retoryka. Podobnie uczynili demonstranci, którzy wznosili pod oknami nieprzychylne politykom prawicy hasła. Niektórzy z nich wyrażali swoje poglądy przez przyniesiony ze sobą megafon. Już następnego dnia pojawiła się nieoficjalna informacja, że nadkomisarz Jastrząb, który był wówczas zastępcą komendanta miejskiego policji w Krakowie i odpowiadał za pion prewencji, może stracić stanowisko.
Co było przyczyną napiętej sytuacji? Po godzinie 22.00, gdy w biurze partii trwała gorąca dyskusja polityków, a przed budynkiem gromadzili się protestujący, z siedziby PiS-u wyszedł ówczesny wicewojewoda Mateusz Małodziński i zwrócił się do nadkomisarza Jastrząba z prośbą o uspokojenie demonstrantów, argumentując to obowiązującą ciszą nocną. Policjanci jednak nie podjęli interwencji. Sam wicewojewoda podszedł do protestujących i poprosił ich o zaprzestanie używania megafonu, po czym powrócił do budynku.
Jednak to nie zakończyło sprawy. Po godzinie 23.00 Małodziński ponownie opuścił siedzibę PiS-u i po raz kolejny zaapelował do zastępcy komendanta miejskiego o uciszenie manifestacji. Jeden z obecnych na miejscu policjantów, z którym udało nam się porozmawiać, twierdzi, że padła również prośba o skonfiskowanie megafonu. Policja i tym razem nie zareagowała.
Wicewojewoda po drugiej nieudanej próbie interwencji nie rozmawiał już z protestującymi. Zamiast tego wrócił do budynku, by zrelacjonować przebieg wydarzeń zgromadzonym tam politykom. Nasze źródła donoszą, że informacja o braku reakcji policji dotarła między innymi do marszałka Ryszarda Terleckiego oraz innych wpływowych osób w partii.
Wieści o zachowaniu małopolskich policjantów szybko doszły do uszu Komendanta Głównego Policji w Warszawie. Do Krakowa popłynęła "sugestia" zajęcia się sprawą nadkomisarza Jastrząba. Kto stał za tymi "sugestiami"?
- Były telefony od polityków PiS-u z najwyższej półki - twierdzi nasze źródło w Komendzie Głównej.
Ostatecznie nadkomisarz Jastrząb został odwołany ze stanowiska w czwartek, 22 września. Informację o tym jako pierwsza podała "Gazeta Wyborcza". Oficjalnym powodem dymisji miały być rzekome błędy popełnione podczas zabezpieczania miesięcznicy na Wawelu.
Jeden z duchownych, z którym rozmawialiśmy, dodaje:
- Arcybiskup zabiegał o to, by policjant zachował stanowisko i uniknął kary. Bezskutecznie
To, jego zdaniem, obala tezę o rzekomym wpływie arcybiskupa na prezesa i innych polityków PiS-u.
- W rzeczywistości łączy ich wyłącznie zbliżona wizja świata - wyjaśnia.
Posłuchaj: