,
Obserwuj
Polityka

Nie wolno tego tematu "zamiatać pod dywan". Psycholog radzi, jak rozmawiać z dziećmi

Koprz
2 min. czytania
11.09.2025 16:40

Informacje  o środowym nalocie dronów na Polskę dotarły również do dzieci i mogły wzbudzić w nich niepokój. Dr Aleksandra Piotrowska radziła w TOK FM, by nie zamiatać sprawy pod dywan i rozmawiać z najmłodszymi o tego typu zagrożeniach. Jak to mądrze zrobić?

fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak rozmawiać z dziećmi o atakach dronowych i podobnych zagrożeniach;
  • Co należy zrobić, aby prostować fałszywe informacje i pomagać dzieciom w radzeniu sobie z lękiem;
  • Co zrobić, gdy dziecko dostaje niepokojący alert RCB?

W środę rosyjskie drony wtargnęły do Polski. Doniesienia o tym zaniepokoiły nie tylko dorosłe Polski i Polaków, ale również dzieci. Dr Aleksandra Piotrowska radziła w TOK FM rodzicom, by nie wychodzili z założenia, że najmłodsi nie dowiadują się o takich zagrożeniach i że można sprawę po prostu przemilczeć. - Od nas dzieci różnią się tylko tym, że mają słabsze informacje o tym, co się  dzieje - mówiła i zastrzegła, że to działa na ich niekorzyść. Bo mniej rozumieją sytuację i dlatego są bardziej podatne na trudne emocje, np. na lęk.

Jak więc rozmawiać z dziećmi np. o atakach dronowych? Zdaniem psycholożki dziecięcej z jednej strony nie powinniśmy ich straszyć wojną ani zasypywać katastroficznymi informacjami, które "potwierdzają konieczność przeżywania niepokoju i strachu". A z drugiej: nie możemy negować zagrożeń ani "zamiatać ich pod dywan".

- Przekazujmy informacje, ale tylko rzetelne. A jaka może być rzetelna informacja na pytanie dziecka: "Czy wojny nie będzie?". Właściwie tylko: "Nie wiem". Ale zaraz potem trzeba pomyśleć o emocjach dziecka i dodać, że Polska pozostaje w sojuszach, nie jest sama i może liczyć na pomoc, gdyby ona była potrzebna. W ogóle to nie wybiegajmy w rozmowach z dziećmi zbyt daleko w przyszłość. Koncentrujmy się na tym, co teraz się dzieje - podkreśliła ekspertka z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Alerty RCB straszą dzieci? "Nie sądzę, żeby to było dobre"

Rozmówczyni Przemysława Iwańczyka zaapelowała również do opiekunów dzieci, by nie mieli w domach włączonych od rana do nocy telewizorów z kanałami informacyjnymi, które regularnie nadają niepokojące wiadomości. - Krótko mówiąc: uważajmy, żeby się nie poddać katastrofizacji - stwierdziła dr Aleksandra Piotrowska.

Jak dodała, dzieci czytają w internecie różne fałszywe informacje, które mają szerzyć panikę w społeczeństwie. Dlatego o takich fake newsach też trzeba z nimi rozmawiać, by prostować dezinformację i uśmierzać lęki.

Redakcja poleca

Innym problemem są alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które dostają na komórki także dzieci. - Nie sądzę, żeby to było dobre. Szczególnie że dzieci mogą odbierać te komunikaty, gdy nie ma tuż obok dorosłej osoby, u której dziecko mogłoby szukać ukojenia. Tylko jak to technicznie rozróżnić: które numery telefonów są w dyspozycji dorosłych, a które w dyspozycji dzieci? - podsumowała gościni TOK FM.

Źródło: TOK FM