,
Obserwuj
Polska

Tak wyglądały lekcje po nalocie dronów. "Mówili, że słyszeli huk i czują strach"

Anna Gmiterek- Zabłocka
3 min. czytania
11.09.2025 07:55

Strach, pytania o wojnę i rozmowy o dezinformacji - tak wyglądały poranne lekcje po nocy, w której nad Polską pojawiły się rosyjskie drony. Nastolatkowie i nauczyciele z lubelskich podstawówek mówią nam: na szkolnych korytarzach to był temat dnia. 

Jak rozmawiać z dziećmi o zagrożeniu wojną?
Jak rozmawiać z dziećmi o zagrożeniu wojną?
fot. Reporters / GYS/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy w szkołach na Lubelszczyźnie poruszany był temat nalotu dronów nad Polskę?
  • Co zaleciło Kuratorium Oświaty?
  • Jak nauczyciele podchodzili do tego tematu?
  • Jakie były emocje wśród dzieci i młodzieży?
  • Dlaczego tematyka dezinformacji jest ważna w edukacji?

Lubelszczyzna to region, nad którym w nocy z wtorku na środę pojawiło się najwięcej dronów. Część z nich została zestrzelona przez polskie wojsko, które korzystało z pomocy sił sojuszniczych. Fragmenty maszyn ujawniono m.in. w miejscowościach Czosnówka w powiecie bialskim, Krzywowierzba Kolonia w powiecie parczewskim, Wyryki Wola pod Włodawą czy Bychawka Trzecia koło Lublina. Jak informuje Prokuratura Regionalna, oględziny w tych miejscach prowadzą prokuratorzy z udziałem funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej i policji, przy wsparciu specjalistów z zakresu pirotechniki, straży pożarnej i innych służb państwowych. W poszukiwaniach fragmentów dronów biorą też udział Wojska Obrony Terytorialnej. Jak przekazała nam kapitan Marta Gaborek z 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej, żołnierze pozostają w stanie podwyższonej gotowości, a obowiązujący ich czas stawiennictwa wynosi do 6 godzin.

Rosyjskie drony nad Polską i apel z kuratorium

Do wszystkich szkół na Lubelszczyźnie trafił w środę apel z Kuratorium Oświaty, by rozmawiać z uczniami o tym, co się wydarzyło. Chodziło z jednej strony o uspokojenie nastrojów wśród dzieci i młodzieży, ale też o prośbę, by nie rozpowszechniać niesprawdzonych informacji. 

- Lekcje odbywają się normalnie. Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele pojawili się w szkole, nie ma paniki, ale rzeczywiście jest chęć rozmowy o tym, co się stało. Miałam lekcje w II i w III klasie liceum, w klasach humanistycznych. Są tam uczniowie, którzy mają dużą wiedzę z historii i wiedzy o społeczeństwie. Łączą fakty, znajdują nawiązania do tego, co znają z historii, sprzed lat, i o tym rozmawialiśmy - mówi Agnieszka Jaczyńska, nauczycielka, wicedyrektorka Szkół Społecznych w Zamościu.

- Pojawiają się pytania, jak się w tej sytuacji zachowywać. Staramy się uczulać uczniów, by byli odpowiedzialni zarówno w stosunku do siebie nawzajem, jak i wobec otoczenia. Rozmawiamy też dużo o dezinformacji i sprawdzaniu faktów - dodaje. W tej placówce już od dłuższego czasu realizowane są zajęcia poświęcone właśnie dezinformacji. - W tym roku zresztą wdrażamy taki program edukacyjny dla uczniów liceum. I mówimy o tym, że kluczowe jest to, by brać pod uwagę i wsłuchiwać się w oficjalne komunikaty organów państwa, policji, wojska czy instytucji samorządowych - nadmienia dyrektor Jaczyńska. 

Redakcja poleca

Nalot dronów i apel do uczniów. "Dzieci czuły strach"

O dronach, które wleciały w polską przestrzeń powietrzną, nauczyciele rozmawiali też z uczniami Szkoły Podstawowej w Cześnikach w powiecie zamojskim, gdzie zestrzelony został jeden z dronów. - Był zorganizowany apel, na którym pani dyrektor mówiła dzieciom m.in. o tym, że jeśli znajdą coś, co może przypominać dron, to aby powiadomili o tym rodziców bądź innych dorosłych - mówi wicedyrektorka szkoły Renata Wilk. - Dzieci nie do końca wiedzą, co się dzieje. Część z nich mówiła nam, że obudziły się w nocy, że słyszały huk, że czuły strach. Dlatego trzeba z nimi rozmawiać, dać im na to przestrzeń, by móc je uspokoić - dodaje.

W drodze ze szkoły rozmawialiśmy z Mikołajem z gminy Stary Zamość. Uczeń miejscowej podstawówki przyznał, że do klasy przyszła jedna z nauczycielek i rozmawiała z dziećmi o dronach. - Powiedziała, że państwo polskie działa, że jest bezpiecznie, że wojsko cały czas pracuje i żebyśmy się nie bali - opowiada nastolatek. Jak dodaje, o dronach usłyszał wcześniej, z samego rana, od taty. - Tato powiedział, że chyba nie będę szedł do szkoły, ze względów bezpieczeństwa. Ale potem okazało się, że lekcje jednak są. Także byłem w szkole. Miałem WF, matematykę, język angielski. Wszystko odbywało się normalnie, tak jak co dzień - relacjonuje nam uczeń spod Zamościa. 

Nastolatkowie w rozmowie z nami przyznają, że sprawa przez cały dzień budziła emocje i była głównym tematem rozmów na szkolnych korytarzach, zwłaszcza wśród starszych uczniów. - Wiadomo, że niektórzy się boją. Wiemy, że za granicą jest wojna, jesteśmy bardzo blisko Ukrainy. Tutaj - od nas z Zamościa - to naprawdę blisko. Ale nauczyciele mówili, że najważniejszy jest spokój i opanowanie. No i żeby niepotrzebnie nie siać paniki - podsumowuje licealista Wojtek.