Pełczyńska-Nałęcz zostanie w końcu wicepremierką? "Czekam sześć tygodni na spotkanie z premierem"
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nadal czeka na spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie stanowiska wicepremierki. - Jestem wielką zwolenniczką dobrze działającej koalicji - zapewniła szefowa MFiPR, ale - jak stwierdziła w TOK FM - to wymaga opartej na szacunku rozmowy.
Pełczyńska-Nałęcz czeka na Tuska
- Sześć tygodni czekam na spotkanie z panem premierem - stwierdziła w "Poranku TOK FM" Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Ministra Funduszy i Polityki Regionalnej zaznaczyła, że jest gotowa do "dobrej, opartej na wzajemnym szacunku rozmowie" w sprawie stanowiska wicepremierki. Pod koniec września Klub Parlamentarny Polska 2050 będzie rekomendował Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz na tę funkcję, jednak do tej pory premier Donald Tusk zwleka z podjęciem decyzji.
Jak zapewniła pierwsza wiceprzewodnicząca Polski 2050, jest "wielką zwolenniczką" dobrze działającej koalicji, ale do tego - w opinii Pełczyńskiej-Nałęcz - potrzeba rozmów. - W każdej chwili jestem gotowa i czekam na to spotkanie - powtórzyła gościni TOK FM.
Na pytanie prowadzącej audycję Dominiki Wielowieyskiej, czy Polska 2050 wyjdzie z koalicji 15 października na rok przed wyborami parlamentarnymi, ministra odparła, że pozostanie w koalicji to wypełnienie zobowiązania wobec wyborców.
- Dzisiaj w koalicji jesteśmy i działamy - podkreśliła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Z kolei doniesienia o wypowiedziach polityczki na temat wyjścia z koalicji szefowa MFiPR nazwała "pudelkowymi plotkami".
Zamrażarka w Sejmie. "Powrót podłych, pisowskich praktyk"
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odniosła się również do decyzji marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, by nie procedować prezydenckiego projektu ws. zamrożenia cen energii.
- Cała dzisiejsza koalicja 15 października, jak była w opozycji, krytykowała zamrażarkę - przypomniała ministra funduszy i polityki regionalnej. - Wtedy to było złe. To proszę mi powiedzieć, dlaczego teraz nagle to jest dobre? - spytała pierwsza wiceprzewodnicząca Polski 2050.
Jak wytłumaczyła gościni TOK FM, zamrażarka - nazwana "marszałkowskim wetem" - to jednoosobowe decydowanie, nad czym mogą głosować demokratycznie wybrani posłowie. - W konstytucji tego nie ma - zaznaczyła Pełczyńska-Nałęcz. - Dlaczego chcemy wracać do podłych, pisowskich praktyk? - dodała.
Źródło: TOK FM