advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Nawrocki gra aneksem ws. WSI. "Powrót do śmierdzącego, ohydnego kotleta"

2 min. czytania
30.04.2026 10:11

Marek Siwiec mówił w "Poranku TOK FM", że pomysł prezydenta Nawrockiego - ws. odtajnienia aneksu do raportu o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych - to "odgrzewanie starego kotleta". 

Prezydent Karol Nawrocki i były już szef BBN Sławomir Cenckiewicz
Prezydent Karol Nawrocki i były już szef BBN Sławomir Cenckiewicz
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Karol Nawrocki chce odtajnić aneks do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Prezydent przekazał go do zaopiniowania marszałkom Sejmu i Senatu. - Tutaj jest chyba pewien chaos informacyjny. Jeśli rzecznik prezydenta ogłasza procedurę, a kilka godzin potem zostaje do tajnej kancelarii przesłana pokaźna paczka dla marszałka Sejmu do rąk własnych, to można zadać pytanie, co to za procedura, co się właściwie dzieje - mówił w "Poranku TOK FM" szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec.

Gość Karoliny Lewickiej zaznaczył, że "my do tej pory próbujemy zorientować się, w jakiej procedurze bierzemy udział". - Nikt formalnie w tej sprawie nie poinformował marszałka Sejmu - podkreślał Siwiec. I dodał, że z rozmów z kancelarią Senatu wynika, że "oni również są trochę zagubieni".

Siwiec zaznaczał, że od 20 lat nikt nie chciał publikacji aneksu - nawet Lech Kaczyński czy Andrzej Duda. Publikacja samego raportu spowodowała zaś ujawnienie tożsamości polskich agentów. - Nie chcemy mieć z tym nic wspólnego - przypomniał.

Szef Kancelarii Sejmu - w rozmowie z Karoliną Lewicką - zastanawiał się, czy przez 20 lat ktoś mógł dodać coś do aneksu. - Było szefów BBN wielu po drodze - tłumaczył. Dziennikarka TOK FM pytała, czy coś mógł dopisać Sławomir Cenckiewicz, który jeszcze niedawno kierował prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. - Też. Nie chciałem tego expressis verbis wypowiedzieć - przyznał Siwiec.

I mówił, że po wysłaniu aneksu w kilka miejsc, mogą być przecieki i to mimo anonimizacji. - To ewidentnie powrót do starego, śmierdzącego, ohydnego kotleta, jakim jest gra z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Jaki sens ma odgrzewanie tego kotleta? My tego sensu nie widzimy - podkreślił. I dodał, że do Kancelarii Sejmu dotarł jeden - ale za to duży - karton z dokumentami, które mają dotyczyć aneksu. - Myśmy tego nie otworzyli (...). To jeden karton, ale duży - podsumował. 

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM