Dlaczego Nawrocki chce odtajnić aneks do raportu o likwidacji WSI? "To jest szkoda na dekady"
To prezent dla ministra Cenckiewicza, ale szkoda, że ten prezent jest ze szkodą dla interesów państwa. Żadne państwo nie powinno sobie pozwolić na ujawnienie agentów operacyjnych i ludzi z nimi współpracujących - tak zapowiedź publikacji aneksu do raportu o likwidacji WSI skomentował w TOK FM Wojciech Mościbrodzki. Pomysł Karola Nawrockiego ostro krytykował też poseł Mirosław Suchoń.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Karol Nawrocki chce publikacji aneksu do raportu o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych?
- Dlaczego z Pałacu Prezydenckiego odszedł szef BBN Sławomir Cenckiewicz?
- Jakie niebezpieczeństwo niesie opublikowanie aneksu?
Rzecznik prezydenta poinformował w czwartek, że Karol Nawrocki zamierza odtajnić i podać do publicznej wiadomości aneks do raportu w sprawie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Zbiegło się to w czasie z rezygnacją szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza, który parł do opublikowania aneksu niezależnie od działań prezydenta.
- Nawrocki zdecydował się swojemu bardzo bliskiemu współpracownikowi i przyjacielowi zapewnić wygodny pretekst do odejścia z twarzą - powiedział w "Pierwszym programie" TOK FM politolog i wykładowca Uniwersytetu WSB Merito i Collegium Civitas, Wojciech Mościbrodzki.
- W Pałacu Prezydenckim też zdawano sobie sprawę, że postawa pana ministra jest taka, iż utrudnia współpracę - i to nie tylko z pałacem premiera, ale również w ramach Pałacu Prezydenckiego. Polityka nie lubi osób zbyt radykalnych w miejscach, gdzie potrzebna jest współpraca i pewne rozumienie interesu państwa - ocenił gość Filipa Kekusza.
Jak tłumaczył politolog, między Cenckiewiczem a szefem kancelarii prezydenta Zbigniewem Boguckim i w szczególności szefem Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP Marcinem Przydaczem była "bardzo szorstka przyjaźń".
Prezent dla wywiadu
Jak przypomniał gość TOK FM, na publikację aneksu do raportu WSI nie zdecydowali się prezydent Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski, ani Andrzej Duda. Dokument, którego autorem jest przede wszystkim Antoni Macierewicz, powstał w 2007 roku. Mościbrodzki stwierdził, że dane tam zawarte "będą bardzo cenne dla każdego wywiadu, również rosyjskiego".
- To prezent dla ministra Cenckiewicza, ale szkoda, że ten prezent jest ze szkodą dla interesów państwa. Żadne państwo nie powinno sobie pozwolić na ujawnienie agentów operacyjnych i ludzi z nimi współpracujących. Nigdy nie powinno to wypłynąć na szerokie wody - podkreślił ekspert.
Ujawnienie nazwisk ma też inne konsekwencje. - Nikt nie będzie chciał z naszymi służbami współpracować. To jest szkoda na dekady - wyjaśnił Mościbrodzki.
Według nieoficjalnych informacji Onetu, w aneksie znalazły "nieznane wcześniej fakty dotyczące genezy polskiej mafii, w której niezwykle istotną rolę mieli odgrywać żołnierze oraz tajni współpracownicy wojskowych służb specjalnych PRL-u. Aneks ma zawierać także informacje na temat handlu bronią, tworzenia mediów, inwigilacji polityków i Kościoła przez wojskowe służby specjalne".
"To po prostu zdrada"
Pomysł ujawniania aneksu skrytykował w "Poranku TOK FM" poseł Mirosław Suchoń. - Służby posługują się specyficznym rodzajem działalności, żeby pozyskiwać informacje, które zapewnią bezpieczeństwo naszemu państwu. Jeżeli ktoś ujawnia źródła osobowe, to dla mnie jest zdrajcą. I to, co zrobił pan Macierewicz i jego przyboczna kohorta, która doprowadziła do ujawnienia wielu ważnych informacji, to jest po prostu zdrada. Nie mam żadnych wątpliwości, że ujawnienie tego aneksu jest kontynuacją tej działalności - mówił wiceprzewodniczący sejmowej Komisji ds. służb specjalnych.
Jak podkreślił gość TOK FM, zapowiedź publikacji aneksu "to dalszy ciąg zdrady Macierewicza". - To nie jest tak, że jeżeli minęło tyle lat, to możemy ujawniać dokumenty. Bo one często pokazują, w jaki sposób pozyskiwane są źródła osobowe - powiedział.
Poseł poinformował, że sam nie zapoznał się z zawartością aneksu. - Może dobrze, bo mogę mówić swobodnie i wiem, że nie ujawnię żadnej tajemnicy. Służby mają pewne know-how, które powinno być tajemnicą dla służb innych państw. To gwarantuje, że działania naszych oficerów będą skuteczne - powtórzył.
- Mam potężne wątpliwości, kto ma wpływ na decyzje podejmowane przez pana prezydenta - podsumował rozmówca Jacka Żakowskiego.
Źródło: TOK FM, Onet