Protestują przeciwko braku regulacji Airbnb. "Nielegalna, patologiczna działalność pseudohotelowa"
Działacz Miasto Jest Nasze wskazał w TOK FM, że w samym Śródmieściu Warszawy mamy 10 tys. mieszkań, które są przeznaczone na najem krótkoterminowy. - To gigantyczna skala i mówienie o tym, że nie ma wpływu na sytuację mieszkaniową Polek i Polaków jest kłamstwem - mówił Kuba Czajkowski.
- Jak uregulować rynek najmu krótkoterminowego?
- Dlaczego to ważne dla mieszkańców?
Posłowie rozpoczną w czwartek prace nad projektem ustawy regulującej zasady krótkoterminowego najmu mieszkań. Przepisy przygotowali posłowie Polski 2050, a przewidują one między innymi obowiązek ewidencji usług najmu krótkoterminowego, prowadzoną przez wójtów, burmistrzów, prezydentów miast. Jednym z celów ustawy jest przeciwdziałanie brakowi lokali przeznaczonych na najem długoterminowy. Swoją ustawę w tej sprawie przygotowuje ten rząd, jednak ma być ona mniej daleko idąca i wejść w życie dopiero za kilka lat.
We wtorek przed Sejmem Miasto Jest Nasze zorganizowało protest “Mieszkania do mieszkania” - przeciwko braku regulacji Airbnb.
- Mieszkania do mieszkania - temu mają służyć po prostu. Bo dzisiaj mamy taką skandaliczną sytuację, że przedstawicielka jednego z dużych portali, na których są ogłoszenia z nieruchomościami, mówi, że trzeba przekonywać Polaków, że najlepszą lokatą inwestycyjną są mieszkania. My jesteśmy przeciwni temu, żeby traktować mieszkania jako betonowe lokaty inwestycyjne - mówił w “TOK360” Kuba Czajkowski, ekspert mieszkaniowy Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.
Jak dodał, to głos mieszkańców, którzy “w zdecydowanej większości nie chcą, żeby mieszkania były wykorzystywane do nielegalnej, patologicznej działalności pseudohotelowej”.
W ocenie rozmówcy Adama Ozgi “projekt Polski 2050 jest bardzo zachowawczy w stosunku do tego, co jest stosowane w innych krajach Unii Europejskiej np. we Francji czy w Hiszpanii, gdzie jest ograniczona liczba dni w roku, kiedy można mieszkanie wynajmować na najem krótkoterminowy”.
- Zależnie od kraju i od miejsca to maksymalnie 90-120 dni. Nie można ich wynajmować przez 365 dni w roku, bo te kraje wiedzą doskonale, że wyjmowanie tych mieszkań z zasobu, który służy mieszkańcom, ma fatalne konsekwencje dla funkcjonowania miast - zaznaczył Czajkowski.
Działacz MJN wskazał, że w samym Śródmieściu Warszawy mamy 10 tys. mieszkań, które są przeznaczone na najem krótkoterminowy. - To gigantyczna skala i mówienie o tym, że nie ma wpływu na sytuację mieszkaniową Polek i Polaków jest kłamstwem, ponieważ te wszystkie mieszkania mogłyby pójść np. na najem długoterminowy - mówił.
"Szereg patologii"
Drugi cel wprowadzenia regulacji Airbnb to ograniczenie sytuacji, kiedy to w danym bloku stali mieszkańcy muszą sąsiadować z lokalami, w których co tydzień zmieniają się lokatorzy i w których weekendami słychać głośne imprezy.
- Są patologie sąsiedzkie, ci ludzie nie szanują przestrzeni wspólnych, są hałasy. To jest szereg patologii, o których mieszkanki i mieszkańcy miast, w których funkcjonuje tego typu najem krótkoterminowy doskonale wiedzą. Ale też główną patologią jest to, że te mieszkania nie służą do mieszkania tylko do prowadzenia nielegalnej, niebezpiecznej działalności. Bo one oczywiście nie spełniają żadnych norm dla hoteli, warunków przeciwpożarowych, dotyczących ewakuacji, klatek schodowych itd. - alarmował Czajkowski.
Zdaniem społecznika przygotowany przez Polskę 2050 projekt to krok w dobrą stronę. - Kompleksowe rozwiązanie to nie tylko stworzenie rejestru, które jedna i druga ustawa proponuje. O tym nie mamy co dyskutować, bo to jest obowiązek unijny, żeby stworzyć taki rejestr i wyciągnąć te wszystkie najmy krótkoterminowe z szarej strefy. Bo powiedzmy sobie szczerze, nie można płacić podatku ryczałtowego jak od wynajmu mieszkania, a tak naprawdę prowadzić działalność pseudohotelową. Bo to też czyn nieuczciwej konkurencji wobec inwestorów, którzy wybudowali hotele, płacą VAT, płacą podatki jak od usług a nie od mieszkalnictwa - wskazał.
- Ale w kwestii stricte mieszkaniowej, to nam tutaj zdecydowanie brakuje możliwości tego by to sąsiedzi mogli decydować o tym, czy chcą mieć działalność pseudohotelową w swoim najbliższym sąsiedztwie czy też nie. W ustawie rządowej tego nie ma i jest bardzo dużo w przestrzeni medialnej fake newsów dotyczących tego, że to jest naruszenie wolności gospodarczej. A czy to nie jest naruszenie wolności właścicieli mieszkań to, że ktoś za ścianą ma pseudohotel? Pan, czy ja kupując mieszkanie nigdy nie chciał mieć hotelu za ścianą - skwitował Czajkowski.
Źródło: TOK FM