Wiceminister chce wypowiadać konwencję o przemocy, bo to "genderowski bełkot". "Skandaliczne"
"Chcemy wypowiedzieć ten genderowski bełkot ratyfikowany przez Platformę Obywatelską i PSL" - napisał wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski.
To zresztą nie pierwszy jego wpis na ten temat. Na swoim profilu na Twitterze dowodził również, że konwencja to "neomarksistowska propaganda".
Wpis wiceministra jest o tyle zaskakujący, że kilkanaście dni temu Sejm uchwalił przepisy dotyczące natychmiastowej izolacji sprawcy przemocy od ofiary. A to jedna z kwestii, poruszanych w Konwencji Stambulskiej Rady Europy, która mówi o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i o przemocy domowej (potocznie Konwencja Antyprzemocowa). Polska ratyfikowała konwencję w kwietniu 2015 roku. O taką izolację przedstawiciele organizacji kobiecych i tych, które walczą z przemocą - zabiegały od dawna.
- Z jednej strony najpierw zgodzili się na izolację, a z drugiej - teraz wypowiedzą całą Konwencję. Niezła logika. Wypowiedzą dokument, który chroni ofiary przemocy, który mówi m.in. o tym, że trzeba sprecyzować kwestie przemocy ekonomicznej czy wprowadzić edukację antyprzemocową i antydyskryminacyjną. Chcą nas cofnąć do średniowiecza - mówi działaczka jednej z organizacji pozarządowych (prosi by nie podawać nazwiska, ze względu an dobro organizacji).
Według posłanki Lewicy, Hanny Gill-Piątek, wpis Romanowskiego jest skandaliczny. Stawia pod znakiem zapytania wszelkie dobre intencje PiS, jeśli chodzi o ochronę ofiar przemocy. Niedawno w Sejmie, właściwie jednogłośnie, uchwaliliśmy ustawę dotyczącą izolacji sprawców przemocy. I w tę stronę powinniśmy iść, a nie w stronę wypowiadania Konwencji, która chroni ofiary przemocy w Polsce. Zwłaszcza teraz, przy koronawirusie, kiedy wiemy, że ofiary są zamknięte w domach ze sprawcami i kiedy ilość tych aktów przemocy wzrasta - mówi posłanka Lewicy. - Jest to wzbudzanie wojny światopoglądowej - dodaje.
Wpis Romanowskiego oburzył też posłankę KO Monikę Rosę. - Wypowiedzenie Konwencji Antyprzemocowej to ciche przyzwolenie i powiedzenie "Ok, to sobie z tym walczmy, ale gdzieś w zaciszu domowego ogródka". Przed nami jeszcze ogromna walka o to, żeby właśnie takie myślenie zmienić - mówi Rosa.
Jej zdaniem wpis Romanowskiego świadczy o tym, że po pierwsze: nie rozumie on znaczenia określenia państwo suwerenne, a po drugie, że obca jest mu treść samej konwencji. - Jeśli pan minister chce być tak bardzo suwerenny w średniowiecznym rozumieniu tego słowa, to niestety jest to kierunek na wyjście ze wszystkich organizacji międzynarodowych - podkreśla posłanka.
Głos zabrało też Stowarzyszenie Prokuratorów "Lex Super Omnia".
Zapytaliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości o to, czy wpis ministra to oficjalne stanowisko polskich władz i czy rzeczywiście Polska przygotowuje się do wypowiedzenia Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Czekamy na odpowiedź.
Z Konwencji o przeciwdziałaniu przemocy nie zawsze się korzysta. Adwokaci uczą się, jak to zmienić
To nie pierwszy raz, gdy resort sprawiedliwości za rządów PiS próbuje "gmerać" przy Konwencji Antyprzemocowej. Działo się tak już w 2017 roku. Wówczas Adam Lipiński, pełnomocnik ds. równego traktowania w rządzie, zapewniał, że nic takiego się nie wydarzy.
Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie: