Politolożka załamana konwencją PiS-u. "Powinni chociaż raz w miesiącu próbować szpitalnego żarcia"
W Warszawie odbyła się dwudniowa konwencja programowa PiS. Szumnie nazwana "ulem". Choć debat i wystąpień nie brakowało, to eksperci są zgodni, że konkretów było jak na lekarstwo. Nowym konkretem, z jakim podzielili się z nami politycy PiS, a dokładnie szef MON Mariusz Błaszczak, to to, że w poniedziałek w Polsce pojawią się pierwsze, zamówione w 2019 r. wyrzutnie Himars.
Dopiero w kończącej konwent mowie prezes Jarosław Kaczyński przeszedł do konkretów. Szef PiS obiecał między innymi zwiększenie kwoty świadczenia 500 plus.
Programowy 'Ul' to 'pseudowydarzenie'? Ekspert wskazuje, co konwencja PiS miała 'przykryć'
Konwencję recenzowała w TOK FM dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz. Politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego zauważyła, że cały dwudniowe spotkanie polityków PiS odbyło się pod hasłem z epoki Edwarda Gierka, czyli "żeby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej". - Wszyscy zabierali głos właśnie w duchu tej myśli, więc trudno, żeby ludzie mieli teraz nie popierać tak wspaniale pracującej władzy - ironizowała ekspertka.
Szczególne wrażenie zrobiły na niej szczególnie wystąpienia dotyczące służby zdrowia. - Oni przekonują, że przyjmują perspektywę pacjenta i równość w dostępie do opieki medycznej. Przecież tak mówił Edward Gierek. A my żyjemy w innej rzeczywistości. Załamałam się szczególnie wtedy, kiedy powiedziano, że będzie można powiedzieć, co nas boli, choćby krytykować catering w placówkach służby zdrowia. Doświadczyłam tego cateringu dwa dni temu. Byłabym wdzięczna, gdyby rząd chociaż raz w miesiącu był zobligowany do próbowania tego szpitalnego żarcia - wskazała gościni Przemysława Iwańczyka.
Wyliczyła też, o czym nikt z PiS głośno na konwencji nie wspomniał. - Zabrakło Pegasusa, kolesiowskich Spółek Skarbu Państwa za wielkie pieniądze, dotacji dla znajomych królika. Nie było też sprawy koncesji dla TOK FM. Ale tych elementów być nie mogło, skoro wszystko podporządkowane było tezie, o której mówiłam wcześniej - podkreślała dr Pietrzyk-Zieniewicz.
- Była piękna i świetlana rzeczywistość, a kto jej nie widzi, ten pewnie jest ślepy - podsumowała gościni TOK FM.