,
Obserwuj
Polityka

Programowy "Ul" to "pseudowydarzenie"? Ekspert wskazuje, co konwencja PiS miała "przykryć"

Koprz
4 min. czytania
13.05.2023 13:59
W sobotę ruszyła dwudniowa konwencja PiS o nazwie "programowy Ul". Dr hab. Tomasz Słomka mówił w TOK FM, że to czysto propagandowe wydarzenie. - Ma ono miejsce również dlatego, że zaczęły się rozjeżdżać dwa światy. Jeden z nich to propaganda rządowa, w którym koloryzuje się świat. Natomiast drugi świat to uciekająca tej propagandzie rzeczywistość. Czyli inflacja, a także przylatujące do Polski rakiety i balony, które nie wiadomo, dlaczego są do nas wpuszczane - stwierdził ekspert z UW.
|
|
fot. twitter.com/pisorgpl

W sobotę rozpoczęła się w Warszawie dwudniowa konwencja 'Programowy Ul Prawa i Sprawiedliwości'. Biorą w niej udział najważniejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości, a także zaproszeni eksperci. Wydarzenie otwarł prezes partii Jarosław Kaczyński, który wyjaśnił, do czego nawiązuje nazwa konwencji, czyli 'Programowy UL Prawa i Sprawiedliwości'. - Otóż ul jest symbolem ciężkiej pracy. A my tej pracy bardzo potrzebujemy. Żeby - trzymając się tego porównania - tego miodu było jak najwięcej - powiedział.

Kaczyński mówił również, że program PiS to wizja szybkiego zbliżania się Polski do poziomu bogatych krajów europejskich. - W ciągu kolejnych ośmiu lat, z całą pewnością, możemy dojść do poziomu zamożności Hiszpanii, a może i Włoch, a nawet Francji - mówił prezes PiS.

Choć politycy PiS starają się przekonać opinię publiczną, że ich konwencja to wielkie wydarzenie polityczne, to prof. Dorota Piontek studziła w TOK FM emocje. - W moim przekonaniu mamy do czynienia z czymś, co w marketingu politycznym jest określane jako pseudowydarzenie. Jego podstawową funkcją jest zaistnienie medialne. Mówi się to, co w danej chwili należy powiedzieć (?) Dla obserwatorów nie ma tu absolutnie nic zaskakującego - mówiła ekspertka z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Drugi gość Macieja Kluczki - dr hab. Tomasz Słomka - zgodził się, że było to czysto propagandowe wydarzenie. - Ma ono miejsce również dlatego, że zaczęły się rozjeżdżać dwa światy. Jeden z nich to propaganda rządowa, w którym koloryzuje się świat. Natomiast drugi świat to uciekająca tej propagandzie rzeczywistość. Czyli inflacja, a także przylatujące do Polski rakiety i balony, które nie wiadomo, dlaczego są do nas wpuszczane. Świadczą o tym, że państwo wcale nie działa tak sprawnie, jak rząd o tym mówi - stwierdził naukowiec z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW.

Nawiązał w ten sposób do afery dot. rosyjskiej rakiety, która w grudniu wleciała na teren Polski. Polacy jednak dowiedzieli się o niej dopiero w kwietniu, kiedy na szczątki rakiety natknął się przypadkowy człowiek. W piątek wieczorem MON przekazał prezydentowi i premierowi raport ws. zdarzenia. Wskazał w nim na zaniedbania gen. Tomasza Piotrowskiego, czyli Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Ten miał "nie poinformować o sytuacji Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, służb specjalnych, Żandarmerii Wojskowej i innych przewidzianych w procedurach służb".

O drugim wydarzeniu, o którym mówił prof. Słomka, dowiedzieliśmy się w sobotę rano z komunikatu resortu obrony. " Centrum Operacji Powietrznych odnotowało w polskiej przestrzeni powietrznej obiekt, który wleciał z kierunku Białorusi. Prawdopodobnie jest to balon obserwacyjny - poinformowano. Służby utraciły kontakt radarowy z obiektem w okolicach Rypina.

- Trzeba było więc to wszystko przykryć "Ulem" programowym. A druga rzecz, która z nim się wiąże, to stonowany ton prezesa Kaczyńskiego (podczas wystąpienia na konwencji - przyp. red.). Może to świadczyć o tym, że przeholowano. Że być może pojawiły się jakieś badania, które wskazują, iż przestaje się podobać radykalny ton władzy. Dlatego trzeba stonować ton, a jednocześnie utrzymać najtwardszy elektorat PiS - tłumaczył dr hab. Słomka.

"Przy biedniejącym społeczeństwie trudno czarować w nieskończoność"

Ekspert zwrócił uwagę na wątki ideologiczne, który poruszył na konwencji programowej Jarosław Kaczyński. Prezes PiS np. mówił, że Polska "musi być silna moralnie". Jego zdaniem "siła duchowa ma w Polsce zaciekłych przeciwników, którzy zaciekle walczą o to, żeby się rozpadała". - Sądzę, że z jednej strony PiS nie może oderwać się od kwestii ideologicznych, bo to jest crème de la crème polityki tej partii. Ale z drugiej - przy biedniejącym społeczeństwie trudno czarować w nieskończoność - mówił gość TOK FM i dodał, że w przekazie PiS-u musi być więcej gospodarki, bo "inaczej władza okaże się zupełnie odrealniona".

Kwestie gospodarcze na konwencji poruszył premier Mateusz Morawiecki, który wystąpił po prezesie PiS. Zapowiedział, że jeśli ta partia wygra jesienią wybory, "wprowadzi na stałe Program Inwestycji Strategicznych i Fundusz Inwestycji Lokalnych". Pierwszy ma na celu zwiększenie skali inwestycji publicznych przez bezzwrotne dofinansowania udzielane przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Z kolei Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych to program, w ramach którego rządowe środki trafiają do gmin, powiatów i miast w całej Polsce. Wsparcie jest bezzwrotne i pochodzi z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.