"Lex Tusk". Jest decyzja prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie kontrowersyjnej ustawy
Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę 'lex Tusk', czyli ustawę o powołaniu Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na polską politykę. Jednocześnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Prezydent uważa, że komisja ds. wpływów Rosji powinna powstać również na poziomie europejskim. - Zwróciłem się do premiera, żeby postawił tę sprawę na Radzie Europejskiej - powiedział.
Duda oświadczył w poniedziałek, że transparentność wyjaśniania ważnych kwestii publicznych i politycznych ma dla niego 'czołowe znaczenie'.
W ocenie prezydenta opinia publiczna powinna móc sama ocenić to, w jaki sposób działają różni jej przedstawiciele, także ci wybierani w wyborach powszechnych, którym powierzane były bardzo odpowiedzialne funkcje państwowe. - W jaki sposób te funkcje realizowali, czy w istocie i jak rozumieli interesy Rzeczypospolitej, czy one w opinii publicznej rzeczywiście były w należyty sposób realizowane - o tym przekonać się powinna opinia publiczna bezpośrednio - stwierdził.
- Dlatego także i u nas w Polsce zdecydowałem się na podpisanie ustawy, która w ostatnim czasie opuściła polski parlament, a dotyczy ona powołania specjalnej państwowej komisji, która ma wyjaśnić wpływy rosyjskie na kwestie związane z bezpieczeństwem Rzeczypospolitej w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci - poinformował prezydent.
Ustawa od początku wywoływała kontrowersje. O jej zawetowanie do prezydenta Dudy zaapelowała m.in. Naczelna Rada Adwokacka, według której 'ustawa nie powinna zaistnieć w demokratycznym państwie prawnym'. Według NRA narusza ona 'konstytucyjne standardy i zasady stanowiące fundament ustrojowy Rzeczypospolitej Polskiej oraz gwarancje praw i wolności obywatelskich'. Podobnych krytycznych głosów było więcej.
Komisja, której celem jest Donald Tusk
Ustawa o powołaniu Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczpospolitej Polskiej w latach 2007-2022 została przyjęta przez Sejm. Choć Senat odrzucił przepisy, to w Sejmie PiS i jego sojusznicy odrzucili w miniony piątek senackie weto.
- Tchórze w Sejmie zagłosowali za komisją, która ma wyeliminować ich najgroźniejszego wroga - tak Donald Tusk skomentował sejmowe głosowanie. Nie jest tajemnicą, że to właśnie lider Platformy Obywatelskiej jest tym, z którym ma się rozprawić komisja.
Były premier był w piątek w Sejmie. - Chciałem zobaczyć twarze tych, którzy po raz kolejny złamali konstytucję. Złamali i dobre obyczaje, i fundamentalne zasady demokracji ze strachu przed utratą władzy, ze strachu przed ludźmi, ze strachu przed odpowiedzialnością po przegranych wyborach - mówił.
'Lex Tusk'. Komisja to 'PiS-owska wersja makkartyzmu'
Jak ocenił w TOK FM Włodzimierz Cimoszewicz, powołana przez rządzących komisja, 'to PiS-owska wersja makkartyzmu, polowanie na czarownice'. Były premier i szef MSZ-tu podkreślił, że oczywisty jest cel, dla którego pojawiła się komisja, która ma niespotykanie wielkie uprawnienia. - Chcą w ten sposób nękać, prześladować, eliminować i wykorzystywać szum medialny wokół tych spraw, którymi będą się zajmowali. To jest rzeczywiście niegodziwe postępowanie - ocenił.
Cimoszewicz pytany o to, co ws. komisji zrobi prezydent Duda, odpowiedział: 'Gdyby wcześniej częściej pokazywał, że właściwie rozumie swoją konstytucyjną rolę obrońcy Konstytucji RP, to nie miałbym najmniejszych wątpliwości, że zawetowałby tę ustawę. Bo ona jest sprzeczna z konsytuacją. (?) Czy to zrobi? Niestety wielokrotnie podpisywał ustawy niekonstytucyjne więc może i tę podpisać'.
Komisja ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne w latach 2007-2022
Prace komisji mają się toczyć błyskawicznie, bo jej raport ma się pojawić już 17 września, czyli w rocznicę agresji Związku Radzieckiego na Polskę i w środku kampanii wyborczej. Komisja ma pracować w dziewięcioosobowym składzie.
Zgodnie z projektem, można będzie odmówić stawienia się przed komisją, ale w takim wypadku trzeba się liczyć z konsekwencjami. Jeżeli członkowie komisji uznają, że odmowa jest bezzasadna, to mogą ukarać wezwanego grzywną do 20 tys. złotych. A jeżeli po raz kolejny wzywana osoba nie stawi się - do 50 tys. złotych. To nie koniec. Bo wobec osoby, która nie stawia się na wezwania nowej komisji, można wystąpić - do prokuratury - o zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie.
Do stawienia się przed komisją mogą być wezwani ministrowie, posłowie i senatorowie, radni, osoby kierujące spółkami państwowymi i prywatnymi oraz wszystkie osoby, które brały udział w tworzeniu prawa lub 'wpływały lub starały się wywrzeć wpływ' na rozmaite działania. Dotyczy to więc urzędników, prawników, ale wezwani mogą też być dziennikarze i osoby kierujące mediami.
Komisja 'lex Tusk' - zgodnie z przepisami przyjętymi przez Sejm - mogłaby wobec nich orzekać tzw. środki zaradcze. To zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi do 10 lat oraz cofnięcie i zakaz poświadczania bezpieczeństwa na 10 lat.
'Andrzej Duda może zrobić psikusa'. PiS z komisji chce zrobić show, ale to nie musi się udać
Posłuchaj: