Marszu 4 czerwca w TVP nie zobaczysz. Co okazało się ważniejsze niż manifestacja opozycji?
Kiedy w Warszawie i innych miastach w Polsce trwają wielkie manifestacji przeciwników rządów Zjednoczonej Prawicy, widzowie telewizji publicznej mogli oglądać np. I Ogólnopolską Paradę Kół Gospodyń Wiejskich. Podczas imprezy relacjonowanej w TVP Info pojawiła się m.in. minister Marlena Maląg i 'odczytała list marszałek Sejmu Elżbiety Witek'.
'Mam nadzieję, że przyszła prawdziwie pluralistyczna TVP znajdzie miejsce dla gospodyń wiejskich. I że nie będzie cenzurować #Marsz4czerwca, co właśnie robi' - napisała na Twitterze dziennikarka Agata Szczęśniak.
Wcześniej zdecydowano, że warto widzom pokazać przemówienie wicepremiera Piotra Glińskiego z XIII Kongresu Polska Wielki Projekt. Przypomnijmy, że Fundacja Polska Wielki Projekt to jeden z beneficjentów sowitych dofinansowań, jakie od min. Przemysława Czarnka trafiły do wielu organizacji, które związane są z władzą. Fundacja otrzymała od resortu edukacji i nauki 5 mln złotych na zakup willi położonej na warszawskim Mokotowie.
Tuż przed 12, czyli godziną rozpoczęcia marszu opozycji, w TVP Info - jak napisał na Twitterze reporter Radia Zet Maciej Bąk - 'coś o relacjach Waszyngton-Pekin'.
TVP z całych sił stara się stworzyć wrażenie, że nic ważnego się dziś w stolicy nie dzieje. Gdy zdecydowano się pokazać ujęcia z Warszawy, wykadrowano je w taki sposób, by telewidzowie zobaczyli puste ulice. - Miałam wrażenie, jakby te zdjęcia były zrobione podczas pandemii, kiedy rzeczywiście ulice były puste. Choć jasne jest, że miejsca w Warszawie poza marszem mogły być puste, bo wszyscy zmierzali w stronę marszu - mówiła w TOK FM prof. Anna Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Według ekspertki mimo wszystko mediom rządowym trudno będzie zakłamać rzeczywistość, czyli to, że na marszu były tłumy. - Nawet jeśli widzowie TVP dzisiaj wieczorem zobaczą tak skadrowane obrazy, że nie będzie widać, że było tak dużo ludzi, to jutro ruszą na zakupy albo spotkają się z kimś z rodziny, czy kimś, kto wrócił z manifestacji i ze zdziwieniem stwierdzą, że to nieprawda - wskazała w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.
4 czerwca w telewizji publicznej
Opozycja swój marsz zorganizowała w dniu 34. rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 roku, które doprowadziły do odsunięcia komunistów od władzy. To także 31. rocznica odwołania rządu Jana Olszewskiego. Przed głosowaniem Antoni Macierewicz wręczył szefom klubów parlamentarnych koperty z listą nazwisk ministrów, posłów, senatorów oraz urzędników kancelarii prezydenta, którzy w aktach organów bezpieczeństwa komunistycznej PRL byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy.
Od lat to właśnie rocznica tzw. 'nocy teczek' zajmuje w mediach publicznych więcej miejsca niż wybory 4 czerwca.
Agata Szczęśniak z OKO.press, która prowadzi w TOK FM audycję 'Jest temat!', zwróciła uwagę na jeden z tytułów, które można zobaczyć dziś na portalu TVP Info - '31. rocznica zdrady Polski przez Tuska i komunistów'.
Jedna z najważniejszych osób w TVP - wicedyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i kierownik TVP Info Samuel Pereira - zajął się w niedzielę tropieniem obraźliwych dla rządzących haseł, podczas marszu opozycji. I wypatrzył na jednej ze stacji warszawskiego metra tabliczkę z hasłem: 'Jak nie urok to kaczka'.
'W obozie Antypis bez zmian' - opatrzył swój twitterowy wpis, w którym sięgnął też aż do 2006 roku.
Zbigniew Ziobro, który w niedzielę przebywa na Podkarpaciu, ocenił, że manifestacja opozycji to 'marsz nienawiści, marsz wulgaryzmów i rynsztokowego komunikowania się z obywatelami, marsz pogardy'.