,
Obserwuj
Polityka

"Alter ego Macierewicza" i były członek PZPR w pisowskiej komisji. "Najbardziej ucieszy się Rosja"

4 min. czytania
02.09.2023 07:52
Zdaniem Grzegorza Rzeczkowskiego w nowopowołanej komisji, która ma badać rosyjskie wpływy, "cień Macierewicza jest dłuższy, niż nam się wydaje". - Komisja będzie koniem trojańskim wewnątrz państwa polskiego. Nie będzie to pierwszy przypadek działalności PiS-u, z której to owoce zbierać będzie nasz wróg - komentował w TOK FM dziennikarz "Newsweeka".
|
|
fot. Agencja Wyborcza/ Sławomir Kamiński

Głosami Zjednoczonej Prawicy Sejm powołał dziewięciu członków komisji do spraw badania rosyjskich wpływów w latach 2007-2022. Wszyscy zostali zgłoszeni przez PiS, bo sejmowa opozycja nie zgłosiła w ogóle kandydatów. Komisja powstała dzięki kontrowersyjnej ustawie, która została ochrzczona jako 'lex Tusk'. Początkowo już 17 września miała opublikować raport ze swoich prac, ale w związku z nowelizacją prezydencką ustawy i długim zwlekaniem obozu władzy z decyzjami personalnymi, dopiero będzie zabierać się do pracy. Rzecznik rządu już ocenił, że 'komisja będzie pracowała przez najbliższe wiele miesięcy, a może lat'.

Na szefa komisji typowany jest Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego. Zdaniem dziennikarza 'Newsweeka' Grzegorza Rzeczkowskiego historyk jest 'alter ego Antoniego Macierewicza'. - Cenckiewicz od lat jest przy Antonim Macierewiczu i właściwie zawdzięcza mu swoją karierę. Jest tak samo zajadłym ilustratorem, jak Macierewicz - komentował w TOK FM autor książek 'Katastrofa posmoleńska. Kto rozbił Polskę' oraz 'Obcym alfabetem. Jak ludzie Kremla i PIS zagrali podsłuchami'.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Gość "Pierwszego Śniadania w TOK-u" przypomniał, że Sławomir Cenckiewicz kierował komisją likwidacyjną WSI i jest autorem raportu ujawniającego największe tajemnice polskich służb. Według Rzeczkowskiego jest to 'największa plama na życiorysie' członka nowo powołanej komisji. - Komisja pozbawiła naszą armię oczu i uszu. Cenckiewicz kierował komisją, w której siedział rosyjski szpieg, czego Cenckiewicz nie widział przez lata. Natomiast dzisiaj się tego, tak samo, jak Macierewicz, wypiera - zaznaczył w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Dziennikarz "Newsweeka" wspomniał też o działalności Cenckiewicza na stanowisku dyrektora Wojskowego Biura Historycznego. - Stąd też wyciekają dokumenty, które służą do walki politycznej. To człowiek, który stoi za ujawnieniem tzw. zbioru zastrzeżonego, czyli kolejnej haniebnej decyzji tej władzy, która doprowadziła do ujawnienia nazwisk polskich oficerów wywiadu, niektórych aktywnych jeszcze po 1989 roku. Mając nazwisko oficera, który, powiedzmy, pracował na Wschodzie pod przykryciem, mamy od razu siatkę jego współpracowników. (Cenckiewicz - red.) jest to po prostu człowiek niezwykle szkodliwy dla Polski. Możemy spodziewać się wszystkiego najgorszego - uważa Grzegorz Rzeczkowski.

"Cień Macierewicza jest dłuższy, niż nam się wydaje"

Na Sławomirze Cenckiewiczu sprawa się nie kończy. Jak stwierdził gość TOK FM, "w tej komisji cień Macierewicza jest dłuższy, niż nam się wydaje". A to za sprawą Andrzeja Kowalskiego, który w 2007 roku (za pierwszych rządów PiS) mianowanego szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. - To kolejna zhańbiona postać. Zezwolił na wywiezienie całego archiwum wojskowego kontrwywiadu do pałacu prezydenckiego, gdzie urzędowała komisja weryfikacyjna. Właściwie w ostatnich dniach działania PiS-u doszło do skopiowania całej elektronicznej bazy danych służby kontrwywiadu wojskowego i nie wiadomo co się z nią dalej działo - wyjaśnił rozmówca Piotra Maślaka.

Andrzej Kowalski pełnił także funkcję szefa Służby Wywiadu Wojskowego w latach 2015–2020. - Służby, w których brał udział jako wysoki rangą funkcjonariusz, nie wykryły ani jednego ważnego szpiega rosyjskiego i teraz będą szukać ich w Platformie Obywatelskiej. To jest po prostu jakieś kuriozum - komentował Rzeczkowski.

W nowopowołanej komisji zasiada też m.in. Józef Brankus. Jak przypomniał dziennikarz TOK FM,  "popierający nagonkę na LGBT, przeciwnik UE oraz autor wielu prorosyjskich wypowiedzi". Wybrany przez Sejm został też doradca prezydenta Dudy - Andrzej Zybertowicz. Maślak przypomniał, że socjolog był "niegdyś członek PZPR". - To człowiek, który rozpropagował tezę o rozwibrowaniu służb, o wprowadzeniu służb w stan niemocy, wewnętrznej niepewności. Patrząc na to, jak służby działają, zdecydowanie mu się udało - dodał Rzeczkowski.

Komisja weryfikacyjna to "operacja zmylenia przeciwnika"

Zdaniem dziennikarza śledczego "Newsweeka", przyczyną powołania komisji jest próba "przykrycia" przez PiS afery podsłuchowej. Przypomnijmy - chodzi o sprzedaż Rosjanom nagrań rozmów z udziałem polskich polityków przez Marka Falentę, co zeznał w prokuraturze jego były biznesowy wspólnik Marcin W. 

Gość "Pierwszego Śniadania w TOK-u" ocenił, że "prokuratura nie robi z tym nic". - Mimo zapewnień samego Ziobry, że pokaże dowody na to, że prokuratura ten wątek badała, prokuratura nie zrobiła z tym kompletnie nic. Nie mamy żadnych informacji na temat tego, co zrobiła prokuratura, żeby te informacje zweryfikować, zbadać, żeby ten wątek pociągnąć. A kiedy Donald Tusk żąda powołania komisji śledczej, która ten wątek wyjaśni, to PiS zapowiada powołanie komisji weryfikacyjnej (...). To operacja - można powiedzieć językiem służb - zmylenia przeciwnika i opinii publicznej - przekonywał.

Wszyscy członkowie komisji, wybrani przez Sejm w środę, będą sekretarzami stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Nie będzie ich łatwo odwołać, jeśli PiS straci władzę. Zgodnie z ustawą członków nowej komisji odwołać można tylko nową ustawą. A nawet jeżeli opozycja demokratyczna wygra wybory, to prezydentem będzie Andrzej Duda. A to jego podpis jest potrzebny, żeby uchwalane przez parlament ustawy weszły w życie.

- Dzieje się to, przed czym wielu przestrzegało - komisja weryfikacyjna będzie koniem trojańskim wewnątrz państwa polskiego, z którego działalności najbardziej ucieszy się Rosja. Nie będzie to pierwszy przypadek działalności PiS-u, ludzi Macierewicza, z której to owoce zbierać będzie nasz wróg - podumował Rzeczkowski.