,
Obserwuj
Polityka

100 tys. złotych kary za informacje ujawnione przez Niedzielskiego. Zapłacą podatnicy

oprac. tokfm.pl
3 min. czytania
22.12.2023 12:56
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył 100 tys. zł kary na ministra zdrowia za ujawnienie danych o stanie zdrowia lekarza z Poznania. Jednak karę tę zapłaci nie były minister tylko ministerstwo, a więc podatnicy.
|
|
fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Minister zdrowia Adam Niedzielski ujawnił dane jednego z lekarzy, który w mediach wypowiedział się na temat problemów z wypisywaniem pacjentom leków. Ówczesny minister zdrowia zareagował ujawnieniem na portalu X, że medyk wypisał na siebie receptę na leki z grupy 'psychotropowych i przeciwbólowych'.

Jak czytamy w komunikacie Urzędu Ochrony Danych Osobowych, prezes UODO po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego wydał decyzję, w której nałożył na ministra zdrowia administracyjną karę pieniężną w wysokości 100 tys. zł. - To maksymalny wymiar kary dla podmiotu z sektora publicznego. W decyzji UODO podkreślił, że gdyby nie ustawowy limit kary, byłaby ona znacznie wyższa – powiedział Jakub Groszkowski, zastępca prezesa UODO, cytowany w komunikacie.

W toku postępowania UODO ustalił, że dane lekarza zostały ujawnione z naruszeniem przepisów RODO oraz krajowych regulacji szczególnych, za przestrzeganie których odpowiedzialność ponosi administrator danych, czyli minister zdrowia.

W ocenie UODO bez znaczenia jest miejsce publikacji danych osobowych, gdyż minister zdrowia nie miał prawa publikować ich w żaden sposób. Ponadto cele, w jakich jest uprawniony je przetwarzać, są ściśle określone w ustawie o systemie informacji w ochronie zdrowia.

Lekarz może iść do sądu 

UODO zwrócił uwagę, że lekarz, którego dotyczyło naruszenie, może dochodzić swoich praw zarówno przed sądem cywilnym, jak i złożyć skargę do prezesa UODO na niezgodne z prawem przetwarzanie jej danych osobowych przez Adama Niedzielskiego, działającego 'prywatnie' jako osoba fizyczna.

Jak czytamy w komunikacie, 'postępowanie UODO dotyczyło naruszenia ochrony danych osobowych nie tylko w związku z ujawnieniem danych z jednego z rejestrów, ale także naruszenia zasad bezpieczeństwa związanych z pozyskaniem tych danych z systemu oraz sposobu ich przekazania ministrowi zdrowia'.

Urząd Ochrony Danych Osobowych zwrócił uwagę na fakt, że dane pozyskane z rejestru zostały przekazane przez WhatsApp i w ten sposób doszło do możliwości 'utraty kontroli nad tymi danymi, w tym ich bezpieczeństwem'. 'Nie dość, że ten kanał komunikacji nie został wskazany w przeprowadzonej przez administratora analizie ryzyka, to nie jest on wskazany do komunikacji w administracji publicznej z uwagi na to, iż właściciel tego komunikatora był już karany przez irlandzki organ nadzorczy m.in. za brak przejrzystości w przetwarzaniu danych osobowych' - informuje organ nadzorczy.

Poza tym wskazano na niewłaściwe powiadomienie osoby, której dane zostały naruszone. Powinien pojawić się opis możliwych konsekwencji dla tej osoby czy opis środków, aby zminimalizować negatywne skutki naruszenia danych wrażliwych. Zwrócono także uwagę, że poza usunięciem wpisu w mediach społecznościowych, nie podjęto działań takich, jak np. przeproszenie lekarza, wyrażenie ubolewania czy publicznego przyznania się do błędu.

'Urząd nie znalazł podstaw do uwzględnienia żadnych okoliczności łagodzących mogących mieć wpływ na obniżenie ostatecznego wymiaru kary orzeczonej wobec ministra zdrowia. Zastosowanie innych środków naprawczych niż kara, nie gwarantowałoby tego, że administrator w przyszłości nie dopuści się kolejnych zaniedbań' - argumentował nałożenie kary administracyjnej organ nadzorczy.

Kara 100 tys. zł nałożona na ministra zdrowia. Kto zapłaci?

Warto dodać, że kara nałożona przez prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dotyczy ministra zdrowia, a nie Adama Niedzielskiego. Oznacza to, że 100 tys. zł zapłaci resort zdrowia, czyli podatnicy.

Adam Niedzielski został zdymisjonowany po tym, gdy 4 sierpnia minister zdrowia w mediach społecznościowych opublikował dane dotyczące recepty, jaką na siebie wypisał poznański lekarz. Była to reakcja na krytyczną wypowiedź medyka, który w materiale 'Faktów' TVN alarmował, że nie może wypisywać silnych leków przeciwbólowych leków np. chorym po operacjach. Nie był on jedynym, który alarmował ws. kłopotów z wystawianiem elektronicznych recept. Ale to na nim skupił się Niedzielski i zarzucił Pisule kłamstwo.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>