,
Obserwuj
Polityka

"To rozsadzi obóz PiS od środka". Trela o pracy komisji śledczej ds. Pegasusa

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
19.02.2024 19:37
Wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa jest przekonany, że efekty pracy komisji spowodują zniknięcie Prawa i Sprawiedliwości z politycznej mapy Polski. Jak mówił w TOK FM Tomasz Trela, jednym z kluczowych świadków ma być sam prezes Jarosław Kaczyński.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Na poniedziałkowym pierwszym posiedzeniu sejmowej komisji śledczej ws Pegasusa przegłosowano m.in. listę świadków, którzy zostaną wezwani w pierwszej kolejności. Wiceprzewodniczący tej komisji Tomasz Trela, poseł i wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Lewicy w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM przyznał, że jego faworytami do przesłuchania spośród polityków są Beata Szydło i Jarosław Kaczyński - Uważam, że trzeba zacząć od samej góry - stwierdził Trela.

Bielan kpi. 'Nie znam nikogo, kto by ją widział'

Komisja śledcza ds. Pegasusa. Kaczyński będzie mówił?

Polityk tłumaczył, że za wezwaniem Beaty Szydło przemawia to, że była prezesem Rady Ministrów w 2017 r., kiedy była podejmowana decyzja o zakupie Pegasusa, a za Jarosławem Kaczyńskim, że w PiS to przecież zawsze on ostatecznie o wszystkim decydował.

- Jarosław Kaczyński przed komisję śledczą musi przyjść - przypomniał Trela i dodał, że świadek musi zeznawać pod przysięgą i mówić prawdę i tylko prawdę. - A ja już się przygotuję tak, żeby wydobyć każdą informację od pana Jarosława Kaczyńskiego - oznajmił wiceprzewodniczący komisji.

Trela podzielił się też swoim wrażeniem, że to nie będzie jedyna wizyta Kaczyńskiego na tej komisji. - On będzie wielokrotnie wzywany, bo uważam, że jak będą zeznawać inni świadkowie w toku pracy komisji, to pojawią się dodatkowe pytania, dodatkowe wątki... - tłumaczył poseł Lewicy. W jego przekonaniu Kaczyński będzie mówił dużo i chętnie, bo tak właśnie zachowuje się od czasu przegranych wyborów. Mówi znacznie więcej niż wcześniej - zauważył Trela.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

200 osób podsłuchiwanych Pegasusem jednego dnia

Pytany przez Karolinę Lewicką o jego wiedzę na temat skali podsłuchiwania Pegasusem, polityk przyznał, że słyszał o 7 tysiącach wejść. - Ilość wejść nie jest jednak tożsama z ilością podsłuchów i podsłuchiwanych osób, bo mogą być wejścia kilkukrotnie instalowane na telefonie jednej osoby - tłumaczył Trela. Według danych, które widział, w szczytowym okresie podsłuchiwano ponoć około 200 osób jednego dnia.

Wiceprzewodniczący komisji śledczej nie widzi nic złego w upublicznieniu listy podsłuchiwanych. - Jeżeli lista osób będzie ujawniona, to w moim przekonaniu dobrze - wskazał. Trela podkreślił jednocześnie, że jest zwolennikiem jak najszerszego ujawniania informacji z pracy komisji. Oczywiście z zastrzeżeniem tych, które będą zagrażały bezpieczeństwu naszego kraju.

Politycy PiS podsłuchiwani Pegasusem. Dzwonią do rywali z pewną prośbą

'Pegasus rozsadzi PiS od środka'

Jego zdaniem idea nielegalnego podsłuchiwania, czy raczej przechwytywania całej zawartości telefonu (bo tak działa Pegasus) to pomysł Jarosława Kaczyńskiego, który był realizowany przez Mariusza Kaczyńskiego. Chodziło o zbieranie materiałów obciążających kogo się tylko da, również swoich. 

- Chcemy udowodnić, że zgnilizna Prawa i Sprawiedliwości sięgała tego, że wydawali publiczne pieniądze na nielegalne podsłuchy, żeby utrzymać się przy władzy - twierdził Trela, przekonany, że jeżeli to wszystko się potwierdzi, to mamy do czynienia z największą aferą po 89 roku. - Uważam, że wielu decydentów z Prawa i Sprawiedliwości będzie miało z tego tytułu problemy z prawem - prorokował poseł. 

- Jeśli to wszystko się potwierdzi, to partii takiej jak Prawo i Sprawiedliwość już na mapie politycznej Polski nie będzie - przekonywał, jako dowód opowiadając o zachowaniu posłów PiS-u na dzisiejszym posiedzeniu komisji. Jeden z nich, Marcin Przydacz w ogóle nie przyszedł. - Pan Ozdoba i Pan Gosek, dwaj cyrkowcy, napisali wnioski dowodowe i listę świadków, jakby siedzieli wieczorem i pisali to na kolanie przy piwie. Na trzy strony. Bez ładu i składu. Oni są w ogóle do tego nieprzygotowani - ocenił Trela. I przekonywał, że politycy PiS-u są totalnie rozbici i zaskoczeni faktami. Jego zdaniem większość z nich nie wiedziała, co robi wierchuszka partii. - Uważam, że to rozsadzi ten obóz popękanej prawicy od środka - podsumował gość TOK FM.