,
Obserwuj
Polityka

Daniel Obajtek o operacji "Vampiryna". "Byłem chłopcem do bicia"

2 min. czytania
05.03.2024 07:25
Jeśli w tym momencie były jakieś działania, to oceniam to jako prowokację. Żadne postępowania prokuratorskie w tej sprawie się nie toczyły. Nie byłem świadkiem - komentował były szef Orlenu Daniel Obajtek po ujawnieniu stenogramów z jego rozmów, nagranych w ramach operacji CBA "Vampiryna".
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Z ustaleń Onetu wynika, że Daniel Obajtek był za rządów PiS podsłuchiwany przez CBA. Portal ujawnił stenogramy rozmów byłego już prezesa Orlenu, które znajdują się w materiałach specsłużb. Tajna operacja CBA miała nosić kryptonim 'Vampiryna'.

Dzięki podsłuchom agenci CBA ustalili m.in., jak z niczym z Chin wrócił wynajęty przez Orlen samolot, który miał przywieźć maseczki. I jak firma kierowana przez Obajtka wysłała do Watykanu tira pełnego materiałów ochronnych.

Z ujawnionych zapisów rozmów telefonicznych wynika również, że o Jacku Sasinie, który chciał Obajtka odwołać, szef Orlenu miał mówić: 'trzeba zrobić tak, żeby go za*****, k****'.

Co z przyszłością Daniela Obajtka? 'Mam parę spotkań'

Po kilku dniach od publikacji Onetu Daniel Obajtek postanowił zabrać głos w "Wieczornym Expressie" Super Expressu. - Mam sporo spotkań. Zastanawiam się, co będę dalej robił. To za krótki czas na deklaracje. Nie pójdę na bezrobocie i nie zniknę. Jestem człowiekiem walki i na emeryturę nie odchodzę - zapowiedział.

Obajtek ocenił, że teksty Onetu to "manipulacje i półprawdy", czyli powtórzył to, co pisał w postach w mediach społecznościowych. - To żadne dziennikarstwo. To są funkcjonariusze polityczni. Nawet jak były w stosunku do mnie prowadzone jakieś działania, to nikt ze służb o to mnie nie pytał - komentował. Jak dodał "prokuratura z urzędu powinna wszcząć postępowanie w tej sprawie". - Nawet przedstawiciele służb mówią, że to niewiarygodne - stwierdził.

Maseczki dla papieża Franciszka. 'Nagle ktoś odkrył komnatę bursztynową'

Były szef Orlenu zaprzeczył także, jakoby był w konflikcie z byłym ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem. - To jest nadmierna interpretacja. W każdej partii bywają zgrzyty. To normalna kuchnia polityczna. Do polityki muszą iść twardzi ludzie, a nie chłopcy, którzy płaczą. Liczą się efekty. PiS wdrażało w życie swoje zapowiedzi. Przez osiem lat mocno zmieniła się nasza gospodarka i koncern Orlen - przekonywał Obajtek.

- Przez osiem lat byłem chłopcem do bicia. (...) Nie było żadnego prezesa Orlenu, którego by tak sprawdzano - przekonywał. Daniel Obajtek był też pytany, czy wiedział o tym, że był podsłuchiwany. - Jeśli w tym momencie były jakieś działania, to oceniam to jako prowokację. Żadne postępowania prokuratorskie w tej sprawie się nie toczyły. Nie byłem świadkiem - oznajmił, choć - jak przyznał- zdaje sobie sprawę, że "służby muszą pewne rzeczy sprawdzać" z uwagi na jego ówczesną pozycję.

Były szef Orlenu skomentował również kwestię maseczek i płynów do dezynfekcji w czasie pandemii. Jak utrzymuje "nie robił z tego tajemnicy". - Wszyscy są zdziwieni, że wysyłaliśmy pomoc do Watykanu. Nagle ktoś odkrył komnatę bursztynową. Próbuje się nakręcać społeczeństwo - narzekał.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>