,
Obserwuj
Polityka

Niesnaski między Nowacką a Kosiniakiem-Kamyszem. "Wszedł w buty Czarnka"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
24.08.2024 07:02
Początek nowego roku szkolnego coraz bliżej. Tymczasem pojawiają się coraz większe zgrzyty na linii Ministerstwo Edukacji Narodowej - PSL. Wszystko rozbija się o projekt ustawy przygotowany przez ludowców. - Weszli trochę w buty Czarnka - komentowała w TOK FM Katarzyna Lubnauer.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Nowy rok szkolny przyniesie sporo zmian. Przede wszystkim uczniowie i nauczyciele dostaną nową, okrojoną podstawę programową, inną listę lektur obowiązkowych, a także, co nie wszystkich raduje, zredukowana zostanie liczba godzin religii.

To wszystko od dawna zapowiadane zmiany przez minister MEN Barbarę Nowacką. Do zmian w systemie edukacji swoją cegiełkę chce jednak dorzucić także jeden z koalicjantów.

Od kilku tygodni PSL głośno mówi o potrzebie wprowadzenia do szkół nowego przedmiotu, jakim ma być edukacja patriotyczna. Projekt ustawy w tej sprawie wisi, na razie tylko na stronie internetowej ludowców, ale naciski na pozostałych koalicjantów są spore. Co ciekawe, projekt ma poparcie byłego ministra edukacji Przemysława Czarnka, całego PiS i Konfederacji. Problem polega jednak na tym, że pozostałe partie do pomysłu Władysława Kosiniaka-Kamysza podchodzą z dużą rezerwą.

PSL 'rozsadzi' koalicję? PiS z Konfederacją już zacierają ręce

Wychowanie patriotyczne kością niezgody. 'Nie chcemy powrotu polityki do szkół' 

Według wiceministry Katarzyny Lubnauer każda partia ma prawo do pewnej inicjatywy i nie ma w tym nic dziwnego. Gościni TOK FM dodała jednak, że traktuje ten projekt nie jak projekt wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, ale jako osobisty pomysł szefa PSL.

- Czy to znaczy, że na linii MEN - PSL iskrzy? - dopytywała prowadząca audycje Karolina Lewicka.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Nie powiedziałabym, że jakoś mocno zgrzyta, ale PSL weszło trochę w buty Przemysława Czarnka. To jest pomysł, który ma znowu upolitycznić szkołę, a my zrobiliśmy bardzo dużo, żeby szkoły od polityki odciąć. Dlatego nie chcemy, żeby polska edukacja znowu było upolityczniona - odpowiedziała wiceszefowa resortu edukacji.

Była prezes Polskiego Radia i nie tylko. Głośne nazwiska w centrali IPN. 'Bezczelne'

Lubnauer zaznaczyła, że resort już prowadzi wspólnie z MON program, który nazywa się edukacja z wojskiem. - Myślę, że nasi koledzy z PSL-u powinni nam zaufać, jeśli chodzi również o wychowanie patriotyczne. Bo my zdajemy sobie sprawę, że w czasach, kiedy tuż za naszą granicą toczy się wojna, taki element dotyczący odpowiedzialności za ojczyznę, wychowania patriotycznego jest ważny również dla nas - dodała gościni "Wywiadu politycznego".

'Willa plus' i pieniądze, które już zostały zwrócone

Karolina Lewicka zapytała również o 'willę plus', czyli 40 mln zł rozdysponowanych Przemysława Czarnka na zakup lub remont nieruchomości dla organizacji pozarządowych, przede wszystkim tych bliskich sercu PiS. - MEN podpisało współpracę z CBA w sprawie zbadania tych nieprawidłowości. Dlaczego? Czy państwo jeszcze nie zgłębili się w wyniki audytu w tej sprawie? - dopytywała dziennikarka.

Niepokojące doniesienia z granicy. 'Takiego zaszczuwania nie przeżyłem'

- My nie jesteśmy organizacją śledczą, żeby wyjaśniać, dlaczego pieniądze trafiły do tej, a nie innej organizacji. Natomiast równocześnie podejmujemy działania kontrolne dotyczące całego procesu przyznawania konkretnym organizacjom funduszy - wyjaśniła wiceszefowa MEN-u.

Lubnauer dodała, że doszło już w tej sprawie do spotkania przedstawicieli ministerstwa z prokuratorem. - Chcieliśmy wiedzieć, co zrobić, jeśli żądamy zwrotu dotacji, a organizacja mówi, że nie ma pieniędzy, ale może nam dać nieruchomość za nie zakupioną. Chcemy wiedzieć, w jaki sposób to rozliczyć - podkreśliła.

Gościni TOK FM uchyliła rąbka tajemnicy i zdradziła, że z samego programu 'willa plus' zwrócono już 3,5 mln zł, a przygotowane są kolejne wnioski o zwrot kolejnych 3,2 mln zł.

- Sprawdzamy też inne wątki, bo było postępowanie konkursowe dla szkół, na 100 mln zł, gdzie nie było ustalonych warunków konkursu, tylko data składania wniosków. Jednak mnóstwo szkół, które się zgłosiło, pieniędzy nie dostało, ale w ostatnim momencie dostałe je organizacja powiązana z fundacją ojca Rydzyka, więc to też trzeba sprawdzić - podsumowała wiceszefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej.