Prezydent pod memy. "O wielu wystąpieniach byśmy nie wiedzieli, gdyby nie strzelił swojej miny"
W środę Andrzej Duda wygłosił w Sejmie orędzie. Krytykował w nim rząd m.in. za zapowiedź czasowego ograniczenia prawa do azylu w Polsce, zamieszanie z Prokuratorem Krajowym czy kwestię neosędziów.
Zdaniem Sebastiana Drobczyńskiego - eksperta ds. marketingu politycznego - prezydent "w taki charakterystyczny sposób" zaznacza swoją obecność. - To nie jest wyważone. Jego formuła wypowiedzi jest ukierunkowana na podkreślenie różnic. Ale myślę, że nikt się nie spodziewał, że prezydent nagle stanie się ojcem narodu, który będzie jednoczył klasę polityczną i jednocześnie szedł w kierunku złagodzenia nastrojów - oceniał Drobczyński.
Raz poważny, raz strzela gafę
Gość TOK FM zwrócił uwagę, że prezydent Duda próbuje naśladować Donalda Trumpa, "w sposobie bycia, przekazie i aktorstwie". Prowadzący audycję Wojciech Muzal przyznał, że w niektórych sytuacjach Duda jest "rasowym mówcą i to mu rzeczywiście wychodzi", ale czasami jego zachowanie powoduje, iż zostaje bohaterem memów czy filmików rozpowszechnianych w internecie.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Im częściej polityk strzela gafy, im częściej tworzy przekazy, które są zabawne i tworzone są z tego memy, tym częściej jest na ustach. Jest większy wskaźnik oglądalności i większe zwrócenie uwagi na danego polityka. (...) Musimy wejść w kontekst czasów, w których dzisiaj jesteśmy - w formule internetu i świata nierzeczywistego - stwierdził Drobczyński.
Zdaniem gościa "Pierwszego programu" Duda pokazuje swoje różne odcienie. - Świadomie czy też nie. Zaskarbia sobie sympatię jednych widzów - nawet tych, którzy mówią, że znowu popełnił błąd, a innych oczywiście nigdy nie zyska. Bo podział jest jasny: są ludzie, którzy będą głosować i będą go akceptować, i tacy, którzy nie będą na niego głosować, nie będą akceptować - wyjaśnił. - O wielu wystąpieniach prezydenta byśmy nie widzieli, gdyby nie strzelił - w cudzysłowie - "foszka", nie strzeliłby swojej miny. Nie powiedziałby czegoś, z czego potem publiczność z poszczególnych grup wyborców się śmieje albo mówi: "nie no, swojski facet" - mówił Drobczyński.